sobota, 7 czerwca 2014

Jedna z najulubieńszych, czyli kilka słów o  książce autorstwa Beaty Wawryniuk pt.  
"Motyl na szpilce"


   Książkę kupiłam dobrych parę lat temu w maleńkiej ksiegarni, kiedy to, chyba jeszcze w liceum, szukałam czegoś,  w co mogłabym się schować przed światem przynajmniej na parę godzin. Nie miałam pojęcia, kim jest autorka, ani nie znałam żadnych jej wcześniejszych utworów. Do kupna, poza tym, że w tamtym czasie miałam kota, bardzo podobnego do tego na okładce (tak, tak, kobiety są sentymentalne i "lubią przez podobieństwo", jak mówi psychologia społeczna) zachęcił mnie prosty język, który od razu przypadł mi do gustu po przekartkowaniu kilku stron (jak to ja miewam w zwyczaju w takich miejscach jak księgarnie), oraz krótki opis ciekawie zapowiadającej się fabuły zamieszczony na tylnej stronie okładki. Cóż, jak już pewnie się zorientowaliście po tytule posta, kupno tej książki, choć ryzykowne, było jedną z najlepszych inwestycji, jakich dokonałam i od tamtej pory, wracam do niej kiedy tylko mam ochotę przeczytać coś lekkiego i zabawnego. W praktyce znaczy to tyle, że przy każdej możliwej okazji ściągam ją z półki. 

   "Motyl na szpilce" to przezabawna opowieść o życiu Ewy Bielskiej, młodej dziewczyny, która pragnie ułożyć sobie życie w stolicy, gdyż pewnego dnia, kiedy dostaje zaproszenie na ślub kolejnej koleżanki,  uświadamia sobie, że wypadałoby zmienić coś w swoim życiu, w którym nie ma ani pracy ani faceta, a przy tym udowodnić w końcu rodzicem, że wydali na świat dziecko geniusza. Niestety, jak na złość, na chwilę obecną jej jedynym partnerem w niedoli jest kot, który w przedziwnych okolicznościach na dodatek okazuje się kotką. Książka ukazuje w przesympatyczny sposób losy małomiasteczkowej, trochę naiwnej dziewczyny, która wyrusza w wielki świat, wlokąc za sobą górę kompleksów i zderza się z brutalną rzeczywistością. Kolejne próby znalezienia pracy, a przy tym mężczyzny, obfitują w wiele przekomicznych sytuacji, z których nie sposób śmiać się jedynie pod nosem, a które prowadzą do tego, że finalnie życie Ewy wywraca się i to conajmniej o 180 stopni. Jak wspominałam we wstępie, również język autorki nie pozostawia sobie niczego do życzenia, jest przejrzysty i prosty, co umila lekturę porywającej akcji. Książka jest naprawdę jedną z moich ulubionych (a przeczytałam ich wiele, oj wiele) i od dawien dawna polecam ją każdej spragnionej rozrywki czytelniczce! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz