czwartek, 12 czerwca 2014

Recenzja książki 
"Kameliowy ogród" Sarah Jio


"Mój los leży w twoich rękach" 
Znaczenie kwiatu kamelii 
według wiktoriańskiego języka kwiatów.


   Akcja utworu rozpoczyna się w roku 1940, kiedy to młoda Flora wyrusza do Anglii aby pomóc pewnemu nielegalnie działającemu mężczyźnie w odnalezieniu bardzo rzadkiej odmiany kamelii o nazwie Middlebury Pink. Na całym świecie zachowało się jedynie jedno drzewko tej odmiany, ostatnio widziane na terenie potężnej rezydencji lorda Livingstona. Flora zatrudnia się więc w rezydencji jako opiekunka do dzieci, aby zbliżyć się do rodziny, odnaleźć kwiat i wskazać mężczyźnie miejsce, w kórym rośnie, aby ten mógł ukraść je i sprzedać. W między czasie Flora stopniowo poznaje też traumatyczną historię, z jaką musi radzić sobie zamożna rodzina i zbliża się coraz bardziej do dzieci, przede wszystkim najstarszego syna lorda Livingstona (tak, mamy tu upragniony wątek miłosy), w wyniku czego staje w obliczu ogromnego dylematu, czy kierować się sympatią do rodziny i moralnością, czy też pomóc głodującym w rodzinnych stronach rodzicom... 
   Losy Flory w powieści mieszają się w pewien sposób z terażniejszymi losami uciekającej przed przeszłością Addison, projektanki ogrodów, która, aby uciec przed duchami przeszłości, zgadza się na wyjazd z mężem do rezydencji Livingstonów, aby ten w spokoju mógł dokończyć tam pisanie powieści, nad którą właśnie pracuje, a ona zająć się ogrodem. W miarę upływu czasu również Addison poznaje mroczną historię rodziny Livingstonów oraz musi zmagać się z przeszłością, która dopadła ją również w Anglii. 
  Losy kobiet splatają się w magiczny sposób, którego już czytelnikowi nie zdradzę, ale zachęcę do przeczytania utworu, gdyż naprawdę warto.

   Sarah Jio znałam wcześniej z powieści "Dom na plaży", która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, oraz jako autorkę szeroko reklamowanych ostatnio "Marcowych fiołków", dlatego też siegnęłam po jej najnowszą książkę.
   Cóż, trzeba przyznać, że "Kameliowy ogród" różni się od przytoczonych przeze mnie tytułów tym, że to nie wątek miłosny jest w niej na pierwszym miejscu, (co wydawało mi się na początku być ogromnym rozczarowaniem), lecz na pierwszy plan zdecydowanie wybija się mroczna, zagadkowa historia ogrodu oraz przepięknej kamelii Middlebury Pink. I choć zdecydowanie jestem fanką romansów, to, ku własnemu zaskoczeniu, książka naprawdę wciągnęła mnie tak bardzo, że po prostu nie mogłam się od niej oderwać i z niecierpliwością (i prawie na stojąco) przewracałam kolejne strony powieści chcąc poznać do końca przedziwną tajemnicę zgłębianą przez obie kobiety. Oczywiście nie sposób nie dodać, że nie rozczarował mnie również warsztat pisarski autorki, który jest naprawdę wspaniały. Choć akcja jest dynamiczna, (przez co powieść czyta się łatwo i płynnie), autorka nie skąpi również bogatych stylistycznie opisów, (które sprawiają, że sama mam ochotę zrzucić buty i zatańczyć na miękkiej trawie w kamieliowym ogrodzie, albo przespacerować się ciemnymi korytarzami rezydencji), co zdecydowanie jest plusem utworu. 
  Podsumowując, czytanie "Kameliowego ogrodu" było dla mnie niezwykle wciągającą przygodą, która skutecznie oderwała mnie od rzeczywistości na kilka godzin. Zdecydowanie zaliczyłabym ją do tak zwanych czasozjadaczo-umilaczy!  Polecam ją na wspaniałe letnie poranki, popołudnia i wieczory, nie ważne czy w domu, czy w podróży. (Książka wydana jest też w kieszonkowym formacie, dlatego bez problemu zmieści się do każdej damskiej torebki!). Z pewnością przypadnie ona do gustu wszystkim miłośniczkom utworów, w których na pierwszym miejscu królują wątki romantyczne, historyczne, ale nie tylko. Zachęcam do lektury, naprawdę warto. 


2 komentarze:

  1. Wydaję się być idealną lekturą na wakacje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie taka jest! Wydana również w kieszonkowym wydaniu, więc można ją zabrać wszędzie! :)

      Usuń