niedziela, 22 czerwca 2014


Wywiad z Martą Pustuł, debiutującą autorką
 książki pt. "Blue Drink" 


  Witam serdecznie. Na wstępie chciałabym Pani serdecznie pogratulować sukcesu, jaki Pani odniosła wydając „Blue Drink”. Czy mogłaby Pani powiedzieć, jak to wszystko się zaczęło?

  W zasadzie piszę od dziecka. Na początku były to krótkie formy wypowiedzi, takie jak wiersze, opowiadania. Później zdarzało mi się pisać reportaże,  a nawet popełniłam kilka piosenek. „Blue Drink” napisałam w cztery dni. Zaraz po przyjeździe do Polski usiadłam do komputera, zamknęłam się w bibliotece i pisałam.

  Czy przed przystąpieniem do pisania, miała Pani w głowie poukładaną całą fabułę, czy akcja rodziła się dynamicznie?

  „Blue Drink” jest historią prawdziwą, nic nie jest w nim wymyślone, nawet imiona bohaterów pozostały niezmienione. Dlatego nie musiałam zastanawiać się nad akcją, bo wystarczyło, że spojrzałam na zdjęcia i przypominałam sobie różne ciekawe sytuacje, które zamieściłam w książce.

  Jak wyglądał u Pani proces pisania książki? Ile trwał? Czy był to po prostu przypływ weny, kiedy trzeba usiąść i się wypisać, czy powstawała ona etapami?

  Mogę powiedzieć, że był to przypływ weny. Dość szybko napisałam książkę, ale to było jedyne co robiłam przez cztery dni. Miałam tylko kilka przerw na sen. Chciałam napisać książkę jak najszybciej, żeby niczego nie zapomnieć.

  Gdzie najczęściej Pani pisała? Czy miała Pani jakieś swoje ulubione miejsce, w którym praca nad książką szła wyjątkowo lekko?

  Zamknęłam się u siebie w bibliotece, ponieważ tam nikt mi nie przeszkadzał i mogłam spokojnie zająć się pisaniem. :)

  Czytając Pani powieść nie sposób nie zwrócić uwagi na młodzieżowy język, którym Pani się posługuje oraz krótkie zdania. Czy jest to zabieg celowy ze względu na to, że jest to książka dla młodzieży?

  Oczywiście, jest to celowy zabieg. Zależało mi na tym, żeby temat książki współgrał z formą pisania. Krótkie zdania czyta się łatwiej. „Blue Drink” napisałam mając 19 lat, więc posługiwałam się językiem stricte młodzieżowym.

  Skoro wiemy już, jak wyglądały początki, czy mogłaby Pani opowiedzieć, jak wyglądała droga do Pani sukcesu na rynku wydawniczym? Powszechnie wiadomo, że wydawnictwa nie zawsze skore są wydawać powieści debiutantów. Jak Pani się to udało?

  Trzy lata temu moja mama wydała moją książkę w częstochowskim wydawnictwie, ponieważ był to dla mnie prezent na urodziny. Było to 20 egzemplarzy. Jeden z nich trafił w ręce pana Andrzeja Kalinina, który po przeczytaniu tekstu zachęcił mnie do wysłania go do wydawnictw. Znalazłam trzy, wysłałam do nich fragmenty i wszystkie mi odpisały, że są zainteresowane drukiem. Miałam na tyle szczęścia, że mogłam wybrać sobie, które wydawnictwo najbardziej mi odpowiada. Tak wydało mnie Novae Res.

  Jak bardzo po wydaniu książki zmieniło się Pani życie?

 Na razie ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ jest to bardzo świeża sprawa. Proces wydawniczy trwał pół roku, ale dopiero od miesiąca jestem w księgarniach internetowych. Wiele osób nie wierzyło, że naprawdę wydaję książkę i dopiero kiedy otrzymałam egzemplarze autorskie, przekonało się, że mówię prawdę. Na razie miałam dwa spotkania autorskie. Pierwsze w bardzo kameralnym gronie, drugie to promocja książki, która przyciągnęła dużo osób, rodzinę, przyjaciół, znajomych, artystów, muzyków, malarzy, pisarzy, dziennikarzy. Jestem szczęśliwa, że w tak licznym gronie mogłam świętować swój sukces.

  Komu dała Pani pierwszy autograf? Co najczęściej pisze Pani dedykując komuś książkę?

  Pierwszy autograf dałam mamie,  wzruszyła się bardzo po jego przeczytaniu. Nie mam jednej wyuczonej dedykacji, ale zawsze piszę imię lub imiona osób, dla których ma być książka.  Czasem ludzie sami dyktują mi lub sugerują co mam im zadedykować.

 Jak wyglądają Pani spotkania z czytelnikami? Co lubi w nich Pani najbardziej?


  Na razie miałam tylko dwa spotkania, więc nie mogę dokładnie odpowiedzieć na to pytanie. Jednak miło jest usłyszeć, że po przeczytaniu książki przypominają się ich własne wakacje, młodzieńcze wybryki lub, że mają zaznaczone kilka ulubionych fragmentów, ze podobają im się pewne określenia czy stwierdzenia. Jest to niesamowicie budujące.

 Czy podczas jakiegoś ze spotkań mających na celu promocję książki zdarzyła się Pani jakaś wpadka, którą mogłaby Pani się z nami podzielić?

 Miałam jedną, podczas wypisywania dedykacji w książce, pomyliłam imię. Na szczęście wybrnęłam i narysowałam na „złym” imieniu ozdobę - kwiatka.

  Aby pisać dobrze, należy nieustannie ćwiczyć swój warsztat. Czy mogłaby Pani ustosunkować się do tego stwierdzenia? Jak to było u Pani?

  Zgadzam się z tym. Jednak nie samo pisanie poprawia warsztat. Należy dużo czytać, wszelką literaturę, ponieważ poprzez czytanie wzbogaca się  język, doskonali słownictwo, poznaje różnorodne formy wypowiedzi. Kiedyś pisałam znacznie więcej, starałam się stworzyć czy opowiadanie czy wiersz niemal codziennie. Teraz jest to znacznie rzadziej, ale absolutnie nie porzucę pisania. Mam w planach kolejne książki, więc muszę dbać o warsztat, rozwijać się.

  Ktoś powiedział kiedyś, że w każdym człowieku tkwi materiał na jedną powieść. Co Pani myśli na ten temat?

  Na pewno nie na jedną. Chyba, że powieść byłaby wielotomowa. ;) Lubię słuchać ludzi, ponieważ wiele o sobie mówią, opowiadają ciekawe historie, obserwować, przyglądać się.   W każdym z nas jest ciekawa historia, którą można opisać w interesujący sposób.

  Już na zakończenie… w jaki sposób zachęciłaby Pani do przeczytania swojej książki kogoś, kto omija literaturę szerokim łukiem?

  Moja książka jest łatwa i przyjemna. Szybko się ją czyta i jest napisana młodzieżowym, dostępnym językiem, bez niepotrzebnego patosu. Dodatkowo opisuje przygody dwóch przyjaciółek, które na wakacjach w Tunezji miały więcej szczęścia niż rozumu. W książce jest dużo dialogów, akcji i zabawnych sytuacji. Przygody dwóch nastolatek na pierwszych, samodzielnych wakacjach w egzotycznym kraju to fajna propozycja na letnie popołudnia.

  Dziękuję za odpowiedź na moje pytania. Bardzo miło było usłyszeć więcej o książce oraz o jej autorce! Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Pani dalszych sukcesów w tej dziedzinie Pani życia.

8 komentarzy:

  1. Gratuluję pierwszego wywiadu !!
    Aż chce się przeczytać "Blue Drink" :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcie z książkami świetne. To dopiero musi być radocha, gdy się ma przed sobą własną książkę w tylu egzemplarzach. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesujący wywiad. Pani Marta młodziutka, zarazem niezwykle piękna. No i oczywiście powyższą rozmową zachęciła mnie do poznania swojej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że nie kojarzę tej książki. Ale wywiad i niezwykle sympatyczna autorka mnie przekonały.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Oczywiście to za sprawą Pani Marty! :)

      Usuń
  6. Fajny wywiad :) autorka zaprezentowała się sympatycznie i w przekonała mnie do lektury swojej książki, a o to chyba chodziło :)

    OdpowiedzUsuń