czwartek, 10 lipca 2014

„Wiśniowy Dworek” Katarzyny Michalak,
 recenzja


  Są głośni autorzy, po których książki sięga się głównie dlatego, że jest o nich „głośno”. Powinnam wyznać już na wstępie, że lektura „Wiśniowego Dworku” była moim pierwszym kontaktem z twórczością Pani Michalak i sięgnęłam po niego głównie dlatego, że ostatnio wiele o tej autorce słyszałam, a wcześniej, dziwnym trafem, nigdy nie zwracałam uwagi na jej książki, choć szeroko pojmowana literatura kobieca jest mi naprawdę bliska. Poza tym, powszechny zachwyt nad twórczością Pani Katarzyny wydał mi się naprawdę niesamowity i chyba sama chciałam się przekonać, czy jest czym się zachwycać. No i jakie mam wrażenia? Przyznam szczerze, mieszane. Spodziewałam się chyba czegoś więcej po fragmencie zamieszczonym na skrzydełku okładki, ale nie mogę też całkowicie tej książki przekreślić, bo była naprawdę przyzwoita. Myślę, że w moim wypadku, too po prostu kwestia zbyt wybujałych oczekiwań.


  Generalnie pomysł na fabułę bardzo mi się początkowo podobał i choć po lekturze, mam wrażenie, że w powieści działo się zbyt wiele, to nadal wydaje mi się on być dość oryginalny. Danusia, urocza romantyczka, której nie sposób nie pokochać. Nauczycielka w małej wiejskiej szkole, która mieści się w Wiśniowym Dworku , a którego poddasze zaadaptowano na mieszkanko dla bohaterki. Druga, Danka, postrzelona, odnosząca sukcesy w życiu zawodowym, przedstawicielka warszawskiej korporacji. W przedziwny sposób losy kobiet łączą się (dla mnie osobiście trochę zbyt szybko, potrzymałabym czytelnika dłużej w niepewności, wtedy na pewno lektura byłaby przyjemniejsza), aby sprowokować dalsze wydarzenia oraz wpłynąć na bieg  niezwykle dynamicznej fabuły.

  Do gustu, poza pomysłem na fabułę, przypadł mi również język autorki oraz narracja utworu. Pani Michalak w umiejętny sposób wykorzystuje ciekawe zabiegi stylistyczne, niecodzienne epitety, wyszukane metafory, które sprawiają, że książkę czyta się naprawdę płynnie i przyjemnie i rozumiem, że tym również zaskarbić mogła sobie grono wiernych czytelniczek. Poza tym, książka jest logicznie podzielona, język potoczny i płynny, choć zawierający nieco imponujących zabiegów, co z pewnością wpływa na odbiór utworu. Jak mówiłam, rzuca się w oczy również dynamiczna akcja.

   Mi osobiście do gustu najbardziej przypadła końcówka utworu, która pod względem językowym wydała mi się dużo lepsza niż powiedzmy, początek oraz środek powieści. I gdyby całość utrzymana była w takim charakterze, jak owa końcówka, z pewnością pokochałabym tę książkę od razu, a tak, polubiłam ją, ale, aby pokochać twórczość autorki, muszę chyba sięgnąć po więcej, ponieważ aktualnie czuję lekki niedosyt. Może apetyt, w tym wypadku, wzrośnie w miarę jedzenia?


  Podsumowując, choć na okładce znajdziemy informację, że książka idealna jest na jesienny wieczór, ja napiszę, że idealna jest też na letni poranek, popołudnie i nieprzespaną noc. Rozumiem, że wiele czytelniczek pokochało twórczość Pani Katarzyny, bo jej książka naprawdę była urocza. Klimatyczna. Specyficzna. Ale ja chyba jeszcze tego stanu nie osiągnęłam. Zaprzyjaźniłam się z jej twórczością, ale to jeszcze nie miłość. Mam nadzieję, że wraz z lekturą kolejnych jej książek, ulegnie to zmianie. 

Książka wydana przez: Wydawnictwo Literackie

5 komentarzy:

  1. Nie znam powyższej książki, więc nie będę na jej temat polemizować, ale ogólnie znam twórczość Katarzyny Michalak i bardzo ją lubię, chociaż trzeba ją sobie dawkować stopniowo, bo jak się czyta powieści tej autorki za dużo, to widać pewien stały schemat, który po pewnym czasie lekko irytuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. w planach czytelniczych mam wszystkie książki tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W niedalekiej przyszłości zamierzam zapoznać się z twórczością Katarzyny Michalak.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tej książki akurat jeszcze nie czytałam, ale mam za sobą większość pozycji Michalak i w większości bardzo je lubię. Polecam Ci jej "W imię miłości", "Poczekajkę", "Zmyśloną", "Zachcianek" oraz "Lato w Jagódce".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będę miała czas i możliwość, to na pewno po nie sięgnę. Tymczasem, stos do przeczytania rośnie, a ja z recenzjami jestem w tyle! No, a w najbliższym czasie będę czytała "Zacisze Gosi", więc mam nadzieję, że się przekonam do twórczości Pani Katarzyny :)

      Usuń