wtorek, 15 lipca 2014

"Zniknąć" Petry Soukupowej 
- książka, która szokuje rzeczywistością


  Od kilku dni zabieram się za tę recenzję, gdyż lekturę utworu skończyłam już jakiś czas temu i we wstępie muszę wyznać, że pisanie jej przychodzi mi wyjątkowo trudno, gdyż nadal jestem pod wrażeniem i zastanawiam się, czy potrafię zdystansować się do tego, co przeczytałam i obiektywnie ją ocenić. I w tych wszystkich rozmyślaniach dochodzę tylko do jednego wniosku: to jest książka, wobec której nie można przejść obojętnie, która porusza dogłębnie wywołując burzę emocji. Co więcej, to naprawdę ambitny utwór. Prowokujący do myślenia.

  Petra Soukupowa to młoda Czeszka, która zajmuje się literaturą oraz scenopisarstwem. Debiutowała książką pt. "Nad morze", którą od razu wydało jedno z największych czeskich wydawnict. Debiut okazał się nie lada sukcesem. Wielokrotnie nagradzana autorka zaczęła więc pisać coraz więcej, a wydawnictwo chętne było do dalszej współpracy. Tym sposobem w roku 2010 światło dzienne ujrzała książka "Zniknąć", uznana za Książkę Roku w najbardzije prestiżowym czeskim konkursie literackim. Można by zapytać: jak to się stało, że młoda dziewczyna w tak krótkim czasie podbiła rynek wydawniczy. Odpowiedź jest tylko jedna: sięgnijcie po jej książkę, a od razu zrozumiecie. I o tym moim rozumieniu chciałabym wam dziś napisać.

  „Zniknąć” to trzy niedługie nowele pozornie łatwe w odbiorze. Na pierwszy rzut oka, nieskomplikowane historie rodzinne, którym po prostu, cóż, nie wyszło. Do tego kilkoro charakterystycznych bohaterów.

  Sześcioletni Kuba, który nie lubi się z bratem ze względu na to, że to Martin, odnoszący sukcesy sportowe przykuwa całą uwagę ojca, której i on potrzebuje. Jego życie właściwie nie jest złe, bo ma dla siebie przecież całą mamę. Problem tkwi tylko w tym, że każdy z chłopców chciałby też kawałek tego drugiego rodzica. A to wszystko nie jest takie łatwe w obliczu tragedii, z którymi jako rodzina muszą się mierzyć, a które prowadzą do destrukcji wszystkich ich członków.

  Vojta, wielki fan wycinania papierowych modeli okrętów, który musi dzielić pokój z siostrą Pavliną, której nie znosi. Zresztą – z wzajemnością. To przecież ona ma tatę. W Stanach, to w Stanach, ale ma. On po tacie ma jedynie znoszoną koszulkę. Ale to nie ważne, bo jego tata jest przecież marynarzem i pływa na okrętach. Tylko co będzie z nimi wszystkimi, jeśli okaże się, że tata Vojty wcale nie mieszka tak daleko, a do tego na jaw wyjdą kłamstwa mamy? Co wtedy, kiedy do tego wszystkiego dodamy dość specyficzną babcię?

  I Helena, samotnie wychowująca synka, którego jego ojciec nie za bardzo chce widywać. A może i lepiej, bo jego też pewnie zacząłby bić. Helenka ma siostrę Hannę, za którą nigdy nie przepadała, a która pisze do niej nagle, po pogrzebie ojca. Ojca Hanki, bo Helenka jest przecież córką kogoś innego. Kiedy Helenka przyjeżdża do siostry od razu zauważa coś dziwnego. Dlaczego jej własny syn tak bardzo przypomina syna Hanki, a co za tym idzie, jej zmarłego ojca?

  Soukupova w niezwykle odważny sposób porusza potężny problem. Prezentuje trzy różne historie, a każda z nich skupia się na braku czegoś. Na braku tego najważniejszego spoiwa, bez którego rodzina nie może być szczęśliwa, a w każdym z opowiadań jest nim coś innego. Podejmując tę tematykę autorka trafia w sedno. Porusza temat rozwodów, samotności. Prezentuje rozpady rodzin, zdarzające się we współczesnym świecie coraz częściej. Ileż to małżeństw rozstaje się teraz. Ile jest krzywd.  W dodatku autorka przedstawia czytelnikowi rodziny mierzące się z nie lada problemami, których sami rodzice nie potrafią przezwyciężyć, a mimo wyraźnej potrzeby, od nikogo nie dostają pomocy. A problemy, mają przecież to do siebie, że narastają i narastają…

  Co wyjątkowe, dwie pierwsze nowele Soukupova pisze z perspektywy dziecka. Niewinnego dziecka, które, w przeciwieństwie do dojrzałego czytelnika, niewiele z tego wszystkiego rozumie. Jej opisy są niezwykle obrazowe i tyle. W utworze nie spotkamy wyszukanych figur stylistycznych, ale prostotę. Opowiada o mrożących krew w żyłach sprawach w  sposób zupełnie pozbawiony emocji. Zimny. Wyzuty z jakichkolwiek refleksji. I zaryzykuję stwierdzenie, że właśnie w tym tkwi jej geniusz.  Tym brakiem analizy przekazuje naprawdę dużo.  O wiele więcej, niż nie jeden program czy polityk. I właśnie tym  podbija serca. Tym chłodnym brakiem interpretacji, którą pozostawia odbiorcy.

  Podsumowując, nie sposób nie stwierdzić, że Soukupova napisała fenomenalną książkę, której nie potrafię porównać do żadnej innej. Po prostu nie można nie wzruszyć się losem każdej rodziny, losem bohaterów. Nie sposób wyprzeć z pamięci przeczytanych historii. A to wszystko dlatego, że autorka szokuje. Szokuje czytelnika przerażającą rzeczywistością. 


Książka wydana przez wydawnictwo: Afera


9 komentarzy:

  1. Lubię czytać krótkie formy. A 3 w 1 to zbiór w sam raz na jedno popołudnie. Poszukam...

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja właśnie nie przepadam za takimi publikacjami - podziękuję zatem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciągle sobie obiecuję, że zabiorę się za literaturę czeską, ale marnie mi idzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę po twojej recenzji, iż "Zniknąć" wywarł na tobie ogromne wrażenie. Ja co prawda nie przepadam za zbiorem nowel, ale dla tej pozycji chyba zrobię wyjątek skoro tak pochlebnie o nim piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie książka, dla której warto zrobić wyjątek. Naprawdę :)

      Usuń
  5. Nie przepadam za zbiorami nowel, ale tematyka jest bardzo aktualna i jak widzę ujęta w ciekawy sposób.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie miałam do czynienia z literaturą czeską, dlatego tym bardziej chciałabym poznać historię, która wywarła na Tobie aż tak ogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż. Wydaje mi się, że "Zniknąć" trochę wyłamuje się z konwencji typowej czeskiej literatury wypełnionej humorem. Ale tymbardziej warto po nią sięgnąć :)

      Usuń
  7. Bardzo rzadko czytam zbiory, bo za nimi nie przepadam. Wolę dłuższe formy ;) Ale sądząc z recenzji, książka ma w sobie coś wyjątkowego, dlatego nie przekreślam od razu i może kiedyś sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń