środa, 13 sierpnia 2014

"Błękitne pudełko do patrzenia na łąkę"
 B. Dziadzia


  "Jezioro było głębokie na wysokość. Co prawda wszerz albo wzdłuż byłoby głębsze, niemniej Marię najbardziej obchodziła ta głębia, co się wznosi"

  Dziś z przyjemnością prezentuję wam utwór naprawdę wyjątkowy, który ukazał się całkiem niedawno na rynku wydawniczym nakładem wydawnictwa Novae Res. Wielu sceptycznie podchodzi do pozycji tego wydawnictwa,  jednak w tym wypadku z krytyką trzeba naprawdę się pohamować, ponieważ Bogusław Dziadzia napisał fenomenalne, a przede wszystkim piękne i oryginalne opowiadania, które zebrał w niedługi zbiór pt. "Błękitne pudełko do patrzenia na łąkę." I o nich właśnie dziś wam opowiem. 

    Wyjątkowo nie zacznę swojej recenzji  od fabuły, lecz rozpocznę kilkoma słowami na temat formy, gdyż to ona zachwyca w opowiadaniach i wybija się na pierwszy plan. Są to krótkie miniatury prozatorskie pisane przepiękną, oryginalną i charakterystyczną prozą poetycką, której autorowi zdecydowanie  pozazdrościć może ogromna liczba twórców. Podczas lektury opowiadań nasunęło mi się porównanie prozy Dziadzi do prozy Brunona Schultza. Pod względem językowym, oczywiście. I wydaje mi się, że większego komplementu autorowi, specjalizującemu się w takim gatunku, sprawić nie można.

  Fabularnie w utworach nie dzieje się dużo. Są to albo krókie opowiadania ukazające pojedyncze scenki czy spotkania, albo statyczne opisy miejsc czy uczuć. I choć każde z nich stanowić może oddzielną całość, to ułożone są w harmonijny, spójny sposób sprawiając, że czyta się je niemalże jak powieść. Spójnikiem wszystkich opowiadań jest przede wszystkim forma i klimat, w któym są utrzymane, ale również bohaterowie, przede wszystkim Maria oraz Gronostaj, o których czytamy w większości opowiadań. 

   Jakie są moje odczucia, po lekturze utworu? Jest kilka przymiotników, które wypisałam sobie podczas czytania. A są to: piękne, oryginalne, nienaganne pod względem formy oraz baśniowe. Jeśli chodzi o opowiadanie, które szczególnie podbiło moje serce, zdecydowanie był to utwór pt. "Pola na jeziorze siedmiu życzeń" z którego zaczerpnęłam cytat rozpoczynający recenzję.

   Muszę też wyznać, że "Błękitne pudełko" przeniosło mnie w zupełnie inny świat, całkowicie oderwało od rzeczywistości. Perfekcyjnie wykreowany świat z pogranicza snu i jawy sprawia, że opowiadania czyta się niemalże jak baśń. Wszystko wydaje się być wspaniałe, spokojne,  a przede wszystkim majestatyczne i pełne patosu. Lektura opowiadań była dla mnie prawdziwie wyciszającym doświadczeniem. Miniatury łagodziły moje targane przez rzeczywistość nerwy, a to naprawdę rzadko się zdarza. 

  Podsumowując, nie sposób nie powtórzyć, że forma opowiadań zadziwia oraz zachwyca. Nie spodziwałam się, że sięgając po "Błękitne pudełko" zetknę się z naprawdę pożądną paraboliczną formą miniatur prozatorskich, z którą kojarzyłam do tej pory jedynie wybitnych, klasycznych twórców światowej literatury. Bogusław Dziadzia naprawdę mnie zaskoczył. Z czystym sercem mogę polecić go wszystkim wielbicielom prozy poetyckiej podszytej nutką refleksji. To książka dla was! 




 Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję serdecznie wydawnictwu:


   


6 komentarzy:

  1. Nie jestem fanką zbiorów opowiadań, więc raczej nie sięgnę po książkę. Ale muszę przyznać, że bardzo podoba mi się tytuł i okładka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre chociaż tyle, choć ja uważam, że środek też jest niezły ;)

      Usuń
  2. Ja też bym się tego nie spodziewała. Z chęcią przeczytam, zaciekawiłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie. To naprawdę piękne opowiadania :)

      Usuń
  3. Nie jestem miłośniczką antologii, dlatego wątpię, abym skusiła się na powyższą pozycję, ale cieszę się, że chociaż tobie przypadła do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja bardzo lubię stawiać przed sobą kolejne wyzwania w postaci książek, po które zwykle nie sięgam. Często bowiem można się miło i pozytywnie zaskoczyć:) Dlatego chciałabym przeczytać tytuł.

    OdpowiedzUsuń