piątek, 22 sierpnia 2014

Problemy z emocjami 
w "Historii pewnej niewierności"
 Danki Braun 


  "Być może małe dziewczynki powinny czytać bajki o złych potworach, żeby w dorosłym życiu przeżyć mniej rozczarowań."

 "Historia pewnej niewierności" to druga część sagi Danki Braun, będąca kontunacją  "Historii pewnego związku", która ukazała się całkiem niedawno nakładem wydawnicywa Prozami. Jest utworem będącym dalszą opowieścią o losach Roberta i Renaty oraz wielu ich przyjaciół, ale przede wszystkim powieścią potwierdzającą geniusz autorki. Swoją recenzję chciałabym rozpocząć stwierdzeniem, że tak, jak o "Historii pewnego związku" można było powiedzieć, że jest książką fantastyczną, ponieważ po prostu się autorce udała i patrzeć na nią przez pryzmat świetnego debiutu, tak po lekturze drugiej części sagi nie można już podważyć tezy o wyjątkowości stylu Danki Braun. 


   Robert i Renata po powrocie z Bostonu rozpoczynają wreszcie upragnione wspólne, a przede wszystkim szczęśliwe życie. Nieokiełznany w młodości (i nie tylko wtedy) podrywacz, po ślubie stara się być przykładnym ojcem i mężem. Budowa rodzinnego gniazdka, kliniki, ale też walka o jak najlepszy byt dla żony i dzieci sprawiają, że neurochirurg rozdarty jest między Krakowem a kliniką w Bostonie. Częste wyloty do Stanów po kilki latach udanego małżeństwa sprawiają, że Renata dochodzi do wniosku, iż mąż nie poświęca jej już tyle uwagi co kiedyś. I choć Robert zrzuca wszystko na przemęczenie, ona instynktownie zauważa, że za przedłużającymi się wyjazdami męża nie stoi tylko i wyłącznie praca. Zaniepokojona, aby uspokoić samą siebie i zagłuszyć złe przeczucia, któregoś weekendu razem z dziećmi wyrusza do Bostonu w poszukiwaniu argumentów potwierdzającyh wirność Roberta. Jak możecie sie domyślać po tytule, na jaw wychodzi jednak historia pewnej niewierności, która jest dopiero wstępem do dalszych, przełomowych  wydarzeń w życiu bohaterów... 

     Można by powiedzieć, że Danka Braun w powieści porusza temat bardzo na czasie - temat niewierności w związkach damsko męskich. Dzięki narracji prowadzonej z perspektywy nie jednego, lecz wielu bohaterów, serwuje nam wnikliwą analizę stanów emocjonalnych oraz myśli zarówno kobiet jak i mężczyzn, których problem niewierności dotyka. Jesteśmy świadkami walki, prób wybaczenia i pozornego zobojętnienia. Rozpaczy, rodzinnych dramatów i prób powrotów do siebie ludzi przez zdrady poranionych. Cierpienia dzieci, cierpienia osób skrzywdzonych ale także tych krzywdzących. Można by powiedzieć: cała paleta zachowań! 

  Dramat niewierności nie dotyka w utworze tylko Renaty i Roberta. Okazuje się, że większość ich znajomych zmagała się z nim kiedyś, bądź właśnie zmaga. Danka Braun w powieści ukazuje naprawdę ogromną skalę tego społecznego zjawiska, ale przede wszystkim różne sposoby radzenia sobie z nim, różne style reagowania.  To dzięki tym wielu pozycjom percepcyjnym Dance Braun udaje się napisać nie tylko kolejną fantastyczną powieść obyczajową zachaczającą o gatunek, jakim jest powieść erotyczna, od której nie można się oderwać, ale utwór oscylujący na granicy dobrej powieści psychologicznej.

  To właśnie elementy tego ostatniego gatunku wyraźnie zaakcentowane są w "Historii pewnej niewierności". Wszechobecna retrospekcja, rozpoczęcie fabuły właściwie kultowym momentem i ukazywanie wydarzeń, prowadzących do niego dopiero w dalszej części utworu, a także narracja w ogromnej mierze poświęcona emocjom i przeżyciom wewnętrznym bohaterów, relacjom z innymi ludźmi, oraz ukazywanie wielu perspektyw patrzenia na jedną sytuację, sprawiają, że na utwór nie jest kolejną banalną książką, którą czyta się tylko po to, aby czytać. Wszystko to sprawia, że czytelnik ma wrażenie, że czyta o czymś ważnym, co w świetny, lecz dyskretny sposób zakamuflowane jest przez autorkę pod przykryciem obyczajówki oraz powieści erotycznej. 

   Recenzję "Historii pewnego związku" podsumowałam stwierdzeniem, że nie umiem jeszcze powiedzieć w czym tkwii geniusz Danki Braun. "Historia pewnej niewierności" również prowokuje do podjęcia refleksji nad tym zagadnieniem. Po przeczytaniu drugiej części sagi, do wszytskich atutów powieści Danki Braun, które uprzednio wymieniłam, dopisuję więc jeszcze fakt, iż autorka nie stoi w miejscu lecz z utworu na utwór sięga po coś nowego, zaskakuje. A przede wszystkim sprawia, że chwile spędzone w towarzystwie jej powieści nie są chwilami straconymi, a także wzbudzają w czytelniku całą gamę emocji: od głośnego śmiechu przez melancholijność nawet to wściekłości. A wszystko to świadczy jedynie o jednym: książki Danki Braun to naprawdę fenomenalne utwory oddziałujące na czytelnika nie tylko w sposób pośredni. 



Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:


8 komentarzy:

  1. Jeżeli jest to książka na jeden wieczór i dla poprawy humoru - czemu by i nie :)
    + Bardzo spodobał mi się cytat/sentencja na wstępie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę książkę czyta się jednym tchem, bardzo ciężko się oderwać a strony lecą i lecą. Jej wadą jest tylko to, że za szybko się kończy...

      Usuń
  2. Na razie mam na półce pierwszy tom sagi Danki Braun, więc od niego muszę zacząć, a potem ewentualnie pomyślę o kontynuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że pierwszy tom jak najbardziej przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  3. recenzję przeczytałam tylko pobieżnie, bo nie czytałam jeszcze pierwszego tomu :) muszę się szybko za nim rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie się za nim rozejrzyj i wtedy wróć do mnie na recenzję drugiego :)

      Usuń
  4. A ja trochę nietypowo mam już 2 tom za sobą (rewelacja!), natomiast pierwszy leży i czeka na swoją kolej :)...ale od biedy i tak można :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam już dwa razy 1 i 2 tom i jeszcze przed 3 tomem znowu do nich wrócę dla mnie rewelacja.

    OdpowiedzUsuń