niedziela, 31 sierpnia 2014

Tajna misja w czasach nienawiści i zdrady
w "Krawcowej z Madrytu" M. Duenas


  Naprawdę rzadko kiedy zdarzają się debiuty, które od razu po wydaniu odnoszą tak ogromny sukces jak "Krawcowa z Madrytu", która przyniosła Marii Duenas rozgłos na miarę światową, a prawa do wydania książki w niespełna kilka miesięcy po debiucie od razu wykupiło 25 krajów. Takie debituty w historii literatuy zdarzają się naprawdę rzadko i za każdym razem, kiedy sięgam po taką powieść, myślę sobie, że można by przecież postawić  pytanie, w czym tkwii magia, którą oferuje czytelnikowi autor takiego utworu W czym tkwii geniusz Duenas? Odpowiedź jest tylko jedna. Mam nadzieję, że po mojej recenzji sami będziecie potrafili ją sformułować. 

 Młoda dziewczyna, szczęśliwie zaręczona, przyucza się do roli krawcowej w jednym z najbardziej znanych madryckich zakładów krawieckich. W kilka dni przed ślubem poznaje jednak mężczyznę, który do szaleństwa zawraca jej w głowie. Gdy młodzi orientują się, że Hiszpania stoi u progu wojny domowej, czym prędzej pakują się i wyjeżdżają do Maroka z kilkoma walizkami i ogromną nadzieją na lepsze życie. W Afryce okazuje się jednak, że kochanek znika bez śladu, pozbawiając Sirę nie tylko męskiego ramienia, ale też wszelkich pieniędzy. Zostawia w zamian coś zupełnie nieoczekiwanego: dziecko, które młoda dziewczyna ma nosić przez 9 miesięcy pod swoim sercem. 

   Załamana Sira po licznych perypetiach wychodzi w końcu na prostą. Dzięki pomocy pewnej kobiety udaje jej się otworzyć w Maroku dobrze prosperujący zakład krawiecki. Zyskuje sobie nowych przyjaciół, którzy potem okażą sie postaciami ważnymi dla historii Hiszpanii. Sira zakochuje się w młodym dziennikarzu, z którym nie może się jednak związać przez wzgląd na rozsądek i fakt, że młody mężczyznam w niedługiej przyszłości będzie musiał opuścić Maroko. Kiedy dziewczyna ponownie zostaje sama dostaje od tajemniczych ludzi propozycję, aby podjąć się niezwykle niebezpiecznej misji i wrócić do Madrytu. Odtąd jej losy splatają się z losami postaci historycznych, a ona, prowadząc atelier światowej mody podejmuje się kolejnych niebezpiecznych myśli. Co jednak będzie, gdy kilku osobom uda się odkryć, że Sira jest szpiegiem? I co z dziennikarzem, który niegdyś zniknął bez śladu? Czy ich drogi jeszcze się spotkają?

  Maria Duenas w "Krawcowej z Madrytu" prezentuje nam istny "literacki koktajl". Mamy przygody i szpiegostwo. Historię i powieść wojenną. Glamour i namietność. Modę i szyk. Historie wybitnych dam noszących wysoko głowy i podwójnych agentów. Nie braknie zawodów miłosnych oraz wielkiego krawiectwa. A to wszystko w mistrzowski sposób zamknięte w niespelna 600 stronach napisanych przepięknym, wartkim językiem, jakiego autorce pozazdrościć mogą światowi twócy porządnej literatury. To wspaniała ksiażka, któa pomimo objętości pochłania do reszty. Ja sama zasiadłam do niej z zamiarem, aby tylko zacząć i nim się zorientowałam, przerzucałam już 400 stronę utworu. To jedna z tych książek, wobec których nie przechodzi się obojętnie i które wyciskają przeogromne piętno na każdym czytelniku, nie ważne w jakim jest wielku czy jakiej narodowości. 

  Podsumowując, jeśli nie poznaliście jeszcze losów młodej Siry, koniecznie musicie to zrobić. Naprawdę dawno nie czytałam tak wyjątkowej powieści, w któej odnalazłabym wszystkie cechy literatury z najwyższej półki. Poza tym powieść napisana jest dynamicznym, pięknym jezykiem i wiarygodnie oddaje rzeczywistosć czasów, o których opowiada. No i ten wątek miłosny, który śnił mi się potem po nocach! Ostatnio rzadko zdarza mi się wpaść w tak ogromny zachwyt nad książką i w tak ostentacyjny sposób dawać temu upust w recenzji. Ale to wszystko świadczy tylko o jednym: Maria Dueanas napisała naprawdę cudowną książkę.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa: 


18 komentarzy:

  1. Nie słyszałam jeszcze o tej książce, ale Twoja recenzja mnie zaintrygowała. Zapisze sobie ten tytuł:_)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało kto o niej słyszał, a to już drugie wydanie w Polskiej wersji językowej! :)

      Usuń
  2. Na pewno muszę przeczytać tej książkę :) Nigdy o niej nie słyszałam, ale Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz bardzo specyficzny gust :) wynajdujesz książki, o których nie słyszałam nigdy w życiu, a które są tak intrygujące, że nie wiem, jakim cudem nie huczy o nich w internecie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz trochę racji. Oczywiście chętnie czytam książki, o któych jest głośno, ale zdecydowanie bardziej wolę wyszukiwać na rynku perełek, o których mało się mówi, a które są naprawdę śwetne i aż szkoda, że nie trąbi się o nich na prawo i lewo...

      Usuń
  4. Jestem bardzo ciekawa tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby udało Ci się jak najszybciej zaspokoić ciekawość! :)

      Usuń
  5. Takie "tomiszcze" powinno być męczące, a jednak pozory mylą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam "Olvido..." tej autorki (bardzo mi się podobała), teraz mam wielką ochotę na "Krawcową z Madrytu" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie czytałam "Olvido" i mam na na tę książkę wielką ochotę! :)

      Usuń
  7. Czytałam tę książkę w pierwszym wydaniu i byłam zauroczona stylem autorki. No i fabuła "literacki koktajl" - świetnie to ujęłaś. Kwarcowa podobała mi się bardziej niż Olvido, ale to pewnie rzecz gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie poznałam jeszcze drugiej powieści, ale kiedy to zrobię, na pewno na blogu pojawi się recenzja i jakieś moje skromne zdanie ;)

      Usuń
  8. A ja, jak wspomniałam już wcześniej na Twoim blogu, słyszałam o książce, a nawet ją czytałam w starszym nieco wydaniu. I muszę dodać, że dopisuję się do wszystkich Twoich zachwytów!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że Tobie również się podobała :)

      Usuń
  9. Czytałam "Olvido znaczy zapomnienie" Pani Dueñas i książka mnie zauroczyła. Dlatego też mam w planach również tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń