wtorek, 9 września 2014

Baśniowa historia opowiedziana 
przez Agnieszkę Krawczyk
w "Dolinie mgieł i róż"



  "Może to dziwne, ale litery i słowa zawsze w jej umyśle układały się w przyjazne i kolorowe kształty. Kiedy zasypiała, widziała całe tańce zapisanych słów - jedne wynikały z drugich, rozszczepiały się, tworząc zupełnie nowe treści. Litery również widziała na kolorowo - nie cierpiała na przykład litery E (...) Co innego O- lekkie i przeźroczyste jak bańka mydlana o lekko fioletowym zabarwieniu."

 Przepiękny taniec słów, lawirujące na oczach czytelników litery. Niemalże chce przymknąć się powieki i puścić wolno wodze wyobraźni. Zatonąć w srebrzystych mgłach i do upadłego wdychać różaną woń unoszącą się w wilgotnym, po burzowym powietrzu. Żeby wyzwolić w czytelniku te wszystkie uczucia trzeba być chyba tylko Agnieszką Krawczyk, a książką może być jedynie "Dolina mgieł i róż". Powieść, która według mnie nie jest napisana, ale namalowana... 

 Agnieszka Krawczyk, zakochana w swoim mieście pisarka z Krakowa. Laureatka wielu konkursów literackich, autorka kilku już powieści obyczajowych oraz kryminalnych. Debiutowała w 2009 roku książką pt. "Napisz na priv." i od tamtej pory regularnie wypuszcza na rynek nowe utwory. Z wykształcenia jest teoretykiem literatury, co oczywiście nie pozostaje bez echa podczas pisania przez nią powieści. Z zamiłowania jest pisarką. 

 Sabina cierpi na blokadę twórczą. Wytwornej i złośliwej autorce panoszącej się w wydawnictwie niczym paw, wydawca proponuje wyjazd do hotelu na prowincji, gdzie powinna odpocząć, zregenerować siły, a przede wszystkim napisać upragniony przez wszystkich kolejny bestseller. Pewnego wieczoru, pod koniec lata, Sabina pojawia się więc w Idzie i wprowadza się do pałacyku "Pod Graalem i Różą". Pełna nadzieji, że odzyska utracone natchnienie, a przede wszystkim odnajdzie siebie, którą ostatnio zgubiła gdzieś między Sabiną Południewską a pseudonimem, pod którym pisze - Laurą Rossa. 

 Gospodyni pensjonatu, a także pozostali goście w nim zamieszkujący okazują się prawdziwie sympatycznymi ludźmi. Zjednoczeni w walce z przedsiębiorcą, chcącym zasmrodzić im urokliwą Idę, okazują się naprawdę wyjątkowym towarzystwem, do którego Sabina z miejsca zostaje przyjęta. Kobieta, ku własnemu zaskoczeniu, dzień po dniu otwiera się na nowe doznania. Zawiązuje przyjaźnie, między innymi z wybitną perfumiarką Teklą Tyczyńską. Różaną hrabiną tworzącą wyjątkowe kosmetyki. Spotyka też przyjaciela, lekarza, wdowca, który samotnie wychowuje chorującą na zespół Aspergera córeczkę. A to wszystko w otoczeniu mgieł i róż. 

 Kobieta znajduje w Idzie wszystko, o czym do tej pory mogła jedynie marzyć, a przede wszystkim odnajduje utraconą dawno własną tożsamość. Ale przychodzi dzień wyboru. Czy wytworna pisarka posłucha głosu serca, czy powróci do rządów rozumu? 

 Historia Sabiny Południewskiej to ciepła powieść utrzymana w niesamowitym klimacie. Książka urzeka już od pierwszych stron, może za sprawą przepięknych opisów i kreacji bohaterów, a może dzięki stylowi autorki, który zdecydowanie wyróżnia ją spośród innych twórców. A może to za sprawą kompozycji tych dwóch czynników, niczym delikatnych składników różanych perfum, nie można odłożyć jej na dłużej niż chwilę, żeby nie zatęsknić za Idą i bohaterami. I przede wszystkim magiczną opowieścią opowiedzianą przez prawdziwą dobrą wróżkę. 

 To, co wybija się ponad ogrom walorów utworu, to na pewno klimat. Zamknięta społeczność zabiera czytelnika na prawdziwą wieś, w której życie toczy się leniwie a najmniejszy nawet spór angażuje wielu mieszkańców. Doskonale dobrane do klimatu kreacje bohaterów i nawet ich imiona, wydają się jedynie dopełniać ogólnego wrażenia. Od pierwszych stron ujął mnie Krzyś, zaradny lekarz, wykreowany trochę na małego chłopca. Coś niesamowitego. Również wplatane w ogólny zarys fabuły pojedyncze opowieści nie mogą zostać bez komentarza. Folkowe legendy iście z epoki romantyzmu też wyciskają swoje piętno na czytelniku. No i to, co osobiście urzekło mnie najbardziej: "Dolina mgieł i róż" nie jest kolejną powieścią o miłości. Wątek romantyczny niewiele ma wspólnego z królującą dziś na rynku powieścią erotyczną. Jest to przede wszystkim książka o odnajdywaniu siebie w studni szarej rzeczywistości i skołowania, a uczucie jest jedynie słodkim dodatkiem wprowadzonym w losy bohaterów z wyczuciem i smakiem. A może w tym wypadku lepiej napisać by zapachem. 

 Podsumowując, jeśli macie ochotę na elegancką powieść iście w stylu Jane Austen, zachowaną jednak w sielskim klimacie wsi i obezwładniajacego zapachu róż, nie możecie przejść obojętnie wobec tego utworu. "Dolina mgieł i róż" jest niczym miód na serce, nie ważne, czy poranione czy nie. To opowieść o baśniowej krainie, w której dzieją się zwyczajne rzeczy. Historia, która brzmi jak z bajki, ale przecież mogłaby wydarzyć się naprawdę. Polecam. Utwór ma swoją premierę już jutro. 


Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję serdecznie wydawnictwu:




12 komentarzy:

  1. Ale pięknie opisałaś o tej książce. Mnie urzeka jej okładka. Co do samej fabuły raczej nie czuje nią zainteresowania, ale zastanowię się jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, fabuła nie jest niczym nadzwyczajnym ale chyba w tej książce chodzi o magiczną, sielska zwyklosc. Ona swoją prostotą ma zachwycać :)

      Usuń
    2. Nie jestem pewna, czy ta książka opisuje taką sielskość, ja mnie interesuje, więc nie obiecuję, że przeczytam tę powieść.

      Usuń
  2. Przyznam, że po książkę nie sięgnę, ale gdybym kierowała się tylko Twoją recenzją, byłaby pierwsza na mojej liście Must Have. Po prostu nie można by się nie skusić po tym opisie ;) wyłapałam parę elementów które szczególnie bym polubiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, niezwykle miło mi to słyszeć :)

      Usuń
  3. Mam chęć na tę książkę, a okładka jest niezwykle urzekająca:) pięknie prezentowałaby się na mojej półce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka urzeka tak samo jak treść :)

      Usuń
  4. Na dzień dzisiejszy nie czuję pokusy, by przeczytać tę książkę. Ale tak pozytywna recenzja sprawiła, że tytuł utkwił mi w pamięci i może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jeśli kiedyś wpadnie Ci w ręce to śmiało bierz i czytaj :)

      Usuń
  5. Ta książka wydaje mi się pesnjonatowo-babcina, dlatego raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wcale taka nie jest! Ma swój charakterystyczny klimat, ale te określenia nijak do niej nie pasują!

      Usuń
  6. Najpierw zakochałam się w okładce tej książki. Później urzekł mnie jej baśniowy klimat, o którym wiele razy wspominasz w swojej recenzji. A teraz już Twoja recenzja tlyko dopełniła moje zauroczenie tą historią:))

    OdpowiedzUsuń