poniedziałek, 22 września 2014

"Niech w końcu coś się zdarzy" 
Trixi von Bulow



  Doszłam ostatnio do wniosku, że coraz częściej sięgam po gatunki, które do tej pory udawało mi się unikać. Tak zaczęłam czytać biografie, kryminały, książki dla młodzieży, które odstawiłam na kilka lat, ale leniwa niedziela z książką, klasyczną książką dla kobiet, to coś, czego wręcz nie potrafię sobie odmówić, co króluje na moich listach i z pewnością nigdy nie przestanie. Świat Książki ze swoją serią "Leniwa niedziela" prawie idealnie wpisuje się w mój gust czytelniczy, dlatego również ja nie mogłam oprzeć się książce "Niech w końcu coś się zdarzy,"


  Trixie von Bulow razem z mężem i synami mieszka w Monachium. Jest dyrektorką programową w jednym z tamtejszych wydawnictw, ale nam znana głównie jako autroka kilku bestsellerowych poradników, takich jak "Mężczyźni. Podręczna instrukcja obsługi.", "Co zrobić, żeby mężczyzna oszalał na twoim punkcie" i innych, które wszystkie ukazały się już nakładem Świata Książki w Polsce. Tym razem autorka prezentuje nam około 300-stronicową powieść dla kobiet. 

  Fritzi Berger, określana jako "kobieta silna z konieczności", razem z córeczką zostają porzucone przez męża i ojca. Fritzi zostaje sama, podczas gdy wali jej się świat. Choć ma wspaniałe dziecko, któremu oddaje się bez reszty, a które przychodzi do niej z pluszakiem do łóżka praktycznie co wieczór, oraz opłacalną posadę redaktorki w wydawnictwie Best&Seller, nie może wyprzeć ze świadomości myśli, że jest rozwódką a przed nią czterdzieste urodziny. Z powodu kryzysu, jaki kobieta przechodzi, przyjaciółka zabiera ją na kilka dni nad morze. Od tamtej pory nic w życiu Fritzi nie będzie już takie same. Rozpocznie się jej miotanie między samą sobą a światem, poszukiwanie miłości i błądzenie w jej ślepych uliczkach, a także dysonans między rzeczywistością a chęcią. Rozpocznie się pełna niespodzianek, czasem zabawna, czasem smutna kolejna życiowa historia.

   Nie sposób nie odnieść się do stwierdzenia, że "Niech w końcu coś się zdarzy" określane jest jako "inteligentna odpowiedź na "Jedz, módl się, kochaj.". Przyznam szczerze, że nie czytałam tej książki, choć wiele jej o niej słyszałam. Wnioskuję, że jest ona przesłodzoną książką obyczajową dla kobiet, której głównym celem jest zwrócenie kobietom nadziei na potężną miłość oraz optymizmu. Jak to ma się do powieści von Bulow? Autorce trzeba przyznać, że napisała książkę trochę odbiegającą od standardu tego typu obyczajówek. Nie przedobrzyła, ukazała brutalną rzeczywistość, w której miłość nie spada jak grom z jasnego nieba. No, co najwyżej nie jedno zauroczenie, kończące się ogromnym rozczarowaniem. To zobrazowanie rzeczywistości  nie sprawiło, że wystrzeliły we mnie fajerwerki optymizmu. Wręcz przeciwnie. Książka wydała mi się być trochę smutna w tym wszystkim, bo choć życiowa, to oczekiwałam, że jednak da mi tego przysłowiowego, bajkowego kopa. Nie ma chyba jednak co pisać o swoich oczekiwaniach. Autorka chciała pokazać, że życie nie ma nic wspólnego z komediami romantycznymi, które my, kobiety, oglądamy i czytamy i swój cel osiągnęła, nie ma co z tym dyskutować.

  Jeśli chodzi o główną bohaterkę to z początku miałam ochotę podsumować ją określeniami: głupia i naiwna. Zdałam sobie jednak sprawę z tego, że Fritzi jest po prostu zagubiona. W mało atrakcyjnym momencie jej życie najzwyczajniej w świecie się wali, co jest w dzisiejszych czasach dość popularnym zjawiskiem społecznym. Choć ja sama w takich sytuacjach nie wyznaję zasady "klin klinem", to wiele kobiet stara się zrekompensować stratę drugim mężczyzną. Fritzie należy właśnie do tych kobiet. Wydaje mi się, że chce tego wszystkiego za bardzo na siłę, przez co dochodzi w jej życiu do wielu nieprzyjemnych sytuacji. Autorka we wspaniały sposób ukazała zjawiska takie jak idealizacja partnerów, zagubienie we własnych pragnieniach czy nawet efekt aureoli. Wszystko to momentami ukazane w zabawny sposób, sprawiło, że "Niech w końcu coś się zdarzy" skłoniło mnie do wielu refleksji. 

 Myślę, że nie tylko moim zdaniem Trixie von Bulow dokonała prawdziwego odzwierciedlenia natury kobiecej. Trochę ukazała nam, że jesteśmy łatwowierne i głupiutkie, z drugiej jednak strony ukazała naszą potężną siłę, która  gdzieś tam tkwi w każdej z nas przeplatając się z tymi słabszymi cechami. Jeśli o mnie chodzi, kupuję tę powieść. Na pozór lekka i zabawna, w rzeczywistości obfitująca w wiele prawdziwych treści. To dobra powieść, jeśli macie ochotę odpocząć przy książce, ale też, gdy potrzebujecie przebudzenia. Gorąco polecam na chłodne, jesienne wieczory i nie tylko.



Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu:


19 komentarzy:

  1. Jaka piękna jesień na okładce! Ja w leniwe weekendy czytam zupełnie inne książki, ale dla wielbicielek powieści obyczajowych jest to pozycja idealna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby u nas też była taka piękna jesień :)

      Usuń
  2. Jaka piękna i klimatyczna okładka. Skusiłabym się na tą książkę, uwielbiam takie historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o samą szatę graficzną to jest naprawdę świetnie wydana. Oprawa ze skrzydełkami, wypukłe literki na okładce. Coś wspaniałego ;)

      Usuń
  3. Książka naprawdę wydaje się interesująca :D I bardzo podoba mi się tytuł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja na pryzkład ciągle przekręcam ten tytuł. Nie wiem dlaczego ;)

      Usuń
  4. Tytuł intrygujący, ale sama ksiązka nie dla mnie;) lubię silne bohaterki, które wiedzą, czego chcą

    OdpowiedzUsuń
  5. To jednak książka nie dla mnie. W takich lekturach zaczytuje się bardziej moja siostra niż ja ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Również niedługo się za nią zabiorę. Z tego co widzę zapowiada się całkiem nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś lubi klasyczne obyczajówki o miłości :)

      Usuń
  7. Mam egzemplarz na półeczce, teraz tylko czekam na dobrą chwilę

    OdpowiedzUsuń
  8. Poszerzanie horyzontów czytelniczych to fajna sprawa, choć sama sięgam głównie po ulubione gatunki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja ostatnio troszkę się przełamuję :)

      Usuń
  9. Bardzo lubię książki w serii Leniwa niedziela,a na tę mam ochotę od jej premiery :)

    OdpowiedzUsuń