poniedziałek, 15 września 2014

Podlaski folklor w książce 
Iwony Menzel pt. "Szeptucha"


  "Istnieją na świecie miejsca magiczne, które budzą w nas niezwykłe emocje, jakie zazwyczaj przeżywa się tylko w stanie zakochania."

  Ostatnio coraz częściej w moje ręce trafiają książki, których akcja rozgrywa się na tradycyjnej wsi, wśród Maryjnego kultu i trochę zaściankowego myślenia. Nie sposób nie przyznać, że takie książki naprawdę mają swój urok, a ich świat jest niezwykle klimatyczny. Właśnie dlatego sięgam chętnie po te historie, ponieważ wydają się być zupełnie prawdzie i ukazują wartości, które w naszej współczesnej rzeczywistości, w której rządzi technologia, a na której piętno wycisnęła cywilizacja, ulegają w moim mniemaniu częściowemu zatraceniu.

  "Szeptucha" to szósta już książka Iwony Menzel, dla której Podlasie stało się ukochanym rejonem, choć wychowywała się w Warszawie, a  pracowała w Niemczech. Jak mówi, nad Biebrzą urzekł ją nietknięty ręką człowieka krajobraz, szerokie niebo oraz przydrożne krzyże i kapliczki. Swojemu zachwytowi upust dała właśnie w prezentowanej dziś powieści.

  W zagubionych wśród bagien Wianuszkach mieszkańcy od lat pędzą po rady w chorobie i strapieniu do mieszkającej poza wsią szeptuchy. Od lat są to kobiety Oleszkowe, które leczą ziołami oraz modlitwą wszelkie choroby duszy i ciała. Kiedy niespodziewanie umiera stara Oleszkowa, wieś oczekuje od jej wnuczki Oleny, że będzie kontynuowała rodzinną tradycję. Dziewczyna rezygnuje wiec z dziecięcych marzeń o tym, żeby zostać lekarzem i zostaje szeptuchą. Od lat ma bowiem szczególny dar, który pozwala jej na dokonywanie rzeczy pozornie niemożliwych, przez co w dzieciństwie była wyszydzana i samotna.

  W Wianuszkach życie wciąż opiera się na wiejskich tradycjach, zasadach oraz Słowie Bożym. Wszystko ma swój ład, każdy wie, co do niego należy. Żyje się spokojnie z dnia na dzień, ale i do takiej miejscowości lezącej niemalże na końcu świata dociera powoli cywilizacja, głównie za sprawą Gabrysi, która postanowiła wykorzystać miejscowy klimat i otworzyć tam pensjonat. Atrakcjami dla gości są kozy, krowy oraz biegające w białych sukienkach i wianuszkach bose dzieci. Jednym z gości Gabrysi jest reżyser Alek Litwin, który trafiając na ślad legendy o Świętym Pustelniku zaczyna zgłębiać temat i chce nakręcić o nim film. Olena znajduje w Alku przyjaciela, a z czasem i kochanka. Razem rozwiązują tajemnicę Pustelnika i nakręcają film. Co jednak, gdy film powstanie, a Alek będzie musiał wyjechać do Warszawy? Co będzie z Oleną oraz Wianuszkami?

  Przyznam szerze, że pochłonęła mnie historia szeptuchy oraz losy mieszkańców oddalonej od cywilizacji wsi. Autorka w główny wątek wplata niesamowicie dużo ludowych historii, opartych nieraz na prawdzie, nieraz na zabobonach, które tworzą jednak niesamowity klimat, gdy wejdzie się już w tę powieść na dobre. Jedyne, co trochę utrudnia lekturę to stylizowany język, którego jednak nie mogło w utworze zabraknąć, gdyż wzmaga tylko autentyczność historii i bohaterów. 

  "Szeptucha" to trochę inna książka od tych, które znaleźć możemy na pólkach księgarni i stronach internetowych wydawnictw. Pozbawiona jest przepychu i humoru, ukazuje natomiast świat, który nadal istnieje, z czego nie wszyscy musimy zdawać sobie sprawę. To prawdziwa książka o prawdziwych uczuciach i emocjach, w której momentami górę biorą ludowe wierzenia i baśnie, sprawiając, że czytelnik zastanawia się, czy to mogło wydarzyć się na prawdę. Uwierzcie mi jednak, "Szeptucha" jest dobrą książką, którą zdecydowanie warto przeczytać.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu:


11 komentarzy:

  1. szczerze Ci powiem, że dotąd nie byłam szczególnie zainteresowana tą książką, ale napisałaś o niej w tak interesujący i piękny sposób, że żałuję, iż się na nią nie zdecydowałam. cóż, być może będzie jeszcze okazja? ;)
    naprawdę piękna recenzja :)
    recenzjeami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa, a co książki jest dobra, choć jak mówiłam, uciążliwy trochę ten stylizowany język. No i wielki szok na końcu, oczywiście :)

      Usuń
  2. Aż się rozmarzyłam czytając Twoją recenzję:) Czasami mam ochotę przenieść się w takie magiczne, spokojne miejsce... Z chęcią kiedyś sięgnę po tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam twórczości tej autorki, ale jakoś wolałabym rozpocząć z nią przygodę od innej jej książki, gdyż 'Szeptucha'' tak średnio mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szeptucha kojarzy mi się z postacią z mitologii słowiańskiej ;) o tej książce już słyszałam trochę dobrego i właśnie się zastanawiam, czy nie sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięhnij jeśli masz ochotę, miło się ją czyta ;)

      Usuń
  5. Słyszałam o książce i muszę przyznać, że najbardziej zaciekawił mnie jej tytuł. Jest taki magiczny i tajemniczy :) Jestem pewna, że gdy będę miała okazję to na pewno sięgnę po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł rozbudza ciekawość, nie sposób się z tym nie zgodzić :)

      Usuń
  6. Nigdy nie byłam na Podlasiu, ale uważam ten region za godny uwagi pisarzy i innych ,,zwykłych" ludzi. Bardzo chciałabym przeczytać ,,Szeptuchę", nie tylko ze względu na miejsce rozgrywania się jej akcji :)

    OdpowiedzUsuń