wtorek, 16 września 2014

Przedpremierowo: 
"Pracownia naprawiania życia"
Valerie Tong Cuong



  "Pamiętaj, że czasami chcemy ulegać złudzeniom..."

 Żyjemy na co dzień wśród tłumu ludzi. Otaczają nas wszędzie. W szkole, w pracy, na ulicy gdy idziemy po chleb, albo masło. Zwykle mało nas oni obchodzą, no bo i po co. Mamy swój świat, swoich bliskich, swoich znajomych. W pewien sposób cenimy sobie anonimowość. Żyjemy, raz lepiej, raz gorzej, a reszta właściwie nas nie obchodzi. W całym tym zamieszaniu nie dostrzegamy nawet, że niektórzy głośno wołają o pomoc. Zwracamy na nich uwagę dopiero w czasie tragedii. Dopiero wtedy zabieramy się za naprawianie ich życia, jeśli nie jest na to za późno.

 Valerie Tong Cuong jest niezwykle barwną postacią. Studiowała nauki polityczne oraz literaturę. Zanim całkowicie poświęciła się pisaniu, pracowała w PR, a nawet była wokalistką w pop-rockowym zespole. Pisze głównie powieści, ale też opowiadania oraz scenariusze telewizyjne, czasem filmowe. Jej twórczość świat poznał głównie za sprawą "Pracowni naprawiania losów", która w 2013 stała się bestsellerem nie tylko we Francji, ale i wielu innych krajach. Została uhonorowana ogromem nagród, ale przede wszystkim Nagrodą Optymizmu. 

  Millie jest młodą sekretarką bez stałego zatrudnienia. Właśnie traci pracę i załamana kładzie się do łóżka. Gdy się budzi, okazuje się, że jej mieszkanie płonie, tak samo jak cały budynek. Przestraszona kładzie się na podłodze, gdzie nieprzytomną odnajdują ją strażacy. Millie trafia do szpitala i od tamtej pory jest już Zeldą. Kobietą bez przeszłości cierpiącą na amnezję, której trzeba pomóc. 
  Mariette jest żoną, matką oraz nauczycielką w jednym z gimnazjów. Przeżywa wypalenie zawodowe oraz kryzys małżeński, a może szereg kryzysów? Wiecznie poniżana przez sławnego męża i wykorzystywana przez dzieci, a także szykanowana w szkole przez swoich uczniów pewnego dnia zupełnie traci panowanie nad sobą i posuwa się o krok za daleko. Gdy sięga dna zostaje przez wpływowego męża odesłana do sanatorium, a następnie w jej życiu pojawia się ktoś, kto obiecuje, że całkowicie je zmieni..
  Jest też Pan Mike, były żołnierz, aktualnie weteran, który przez swoją dezercję traci grunt pod nogami i ląduje na bruku. Szybko orientuje się, że na ulicy panuje zasada, że wygrywa silniejszy, a jemu z łatwością to przychodzi. Aż do pewnego ranka, kiedy siedząc w swojej bramie zostaje napadnięty i ciężko pobity... 

 W chwili, gdy każdy z bohaterów przeżywa przełomowy moment w swoim życiu, zjawia się Jean Hart i wyciąga do nich bezinteresownie dłoń. Pomaga im odbić się od dna, a w swoim ośrodku dla rozbitków życiowych dokonuje cudów. Co jednak będzie, gdy wszystko okaże się tylko grą, a na jaw wyjdzie skrywana przez Jeana tajemnica, obnażająca jego "dobroczynność"? 

 Cuong napisała książkę, która uderza czytelnika. Niemalże bombarduje go, obnażając ludzie słabości i kryzysy. Mam wrażenie, że w swojej książce wytyka nam, szarym ludziom naszą bezczynność. Zwraca uwagę na to, jak nie wiele trzeba by pomóc drugiemu człowiekowi. Nie trzeba wcale cudów. Wystarczy rozmowa i zainteresowanie. Przywrócenie wiary i nadziei, a reszta toczy się już sama. Ale z drugiej strony pokazuje też, że w życiu nie ma nic za darmo, a ten, kto śmie tak twierdzić najzwyczajniej w świecie jest głupcem. Obrazuje potężne machiny układów i zależności, które kryją się pod hasłem "bezinteresowność i pomaganie". A może wcale nie? Może po prostu ukazuje nam, że każdy z nas tak naprawdę jest słaby i zagubiony, a w tym wszystkim nie ma ludzi bez winy? Każdy kiedyś kłamie, każdy kiedyś dopuszcza się niemoralnych czynów. Jesteśmy ludźmi. Aż ludźmi, czy tylko ludźmi? I czy te wszystkie problemy nie wynikają po prostu z naszego człowieczeństwa?

  Przyznam szczerze, że już dawno nie czytałam książki, która tak bardzo sprowokowałaby mnie do myślenia, a w pewnym sensie ukazała dysonans naszego ludzkiego istnienia. Wszystko to napisane klarownym językiem pozbawionym moralizowania i filozofii, lecz ukryte pod historiami ludzi, którzy są tacy sami jak my. Historii, które na dobrą sprawę mogłyby przydażyć się nam wszystkim. Aż ciśnie mi się stwierdzenie, że dawno nie przeczytałam tak małej książeczki, która zawierałaby tyle treści. I to tak potężnych treści. Po prostu wspaniała. To mądra książka, która wciąga. Pochałania do reszty i otwiera oczy.


Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję serdecznie wydawnictwu:


11 komentarzy:

  1. Interesująco przedstawiłaś tę książkę, zapamiętam ją sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedstawiłam ją tak, ponieważ właśnie taka jest ;)

      Usuń
  2. Książkę już przeczytałam, więc niebawem i moja recenzja się ukaże, ale już teraz mogę napisać, że "Pracownia naprawiania życia" również i na mnie zrobiła wielkie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa co masz o niej do powiedzenia, więc czekam na Twoją recenzję z niecierpliwością :)

      Usuń
  3. Jeśli będę miała okazję to na pewno przeczytam :D Bardzo lubię książki skłaniające do myślenia, do zatrzymania się na chwilę w tej całej gonitwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. I chyba temu właśnie ma służyć ten utwór - zatrzymaniu czytelnika chociaż na moment ;)

      Usuń
  4. Jak zwykle, trochę wbrew sobie, zwracam uwagę na okładkę, a ta bardzo mi się podoba:)) Sama opowieść, która przedstawiona została historia trzech bardzo doświadczonych przez życie osób, jak zwykle szczerze mnie interesuje. Lubię sięgać po takie książki,bo tak jak wspominasz, zmuszają do myślenia, a czasem i przewartościowania własnych życiowych celów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą jak najbardziej ;)

      Usuń
  5. Słyszałam o tej książce. Chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze mówiąc sama nie zwróciłabym uwagi na tę książkę - okładka jakaś taka nijaka, a tytuł przywodzi na myśl poradniki, których nie lubię. Jednak po twojej recenzji chyba skuszę się na tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam Cię do siebie na moją recenzję tej książki:
    http://recenzjeami.blogspot.com/2014/09/pracownia-naprawiania-zycia-valerie.html
    Mamy podobne odczucia mi również bardzo się podobała. :)

    OdpowiedzUsuń