niedziela, 7 września 2014

Sentymentalnie - 
"Wakacje na Medal" A. Byrskiej


  Dla wszystkich dzieci, ale też dorosłych, tęskniących za bestroskimi wakacjami pełnymi przygód, wydawnictwo Skrzat przygotowało książeczkę pt. "Wakacje na medal" autorstwa Agnieszki Byrskiej. Piszę książeczkę, ale jak na literaturę dla dzieci to raczej prawdziwe tomisko, liczące około 300 stron. (Na szczęście pisanych sporą czcionką). Utwór wchodzi w skład Zagadkowej serii, w któej ukazaly się już "Lipcowe przypadki Agatki" oraz "Marcel i zagadka prawdziadka". O tak, to wszystko wskazuje na to, że jest to idealna pozycja dla małych i dużych następców Sherlocka Holmesa. 


  Tosia, Mateusz oraz ich nieodłączny kompan zabaw i najwierniejszy towarzysz - pies Bemol, udają się na z pozoru zwykłe wakacje do rodziny, zamieszkałej na wsi w Borach Tucholskich. Ponieważ ich mama spodziewa się dzidziusia i potrzebuje spokoju, rodzeństwo zgadza się na wyjazd do wujostwa i ich dzieci. Pociechy na codzień mieszkające w mieście na wsi przeżywają wszystko to, co do tej pory znali tylko z opowieści rodziców i książek. W Borach Tucholskich codziennością stają się dla nich popołudniowe wypady do lasów, kąpiel w jeziorze, pieczenie domowych smakołyków czy pomaganie w pracach polowych. Nie brakuje obserwowania dzikich zwierząt i rodzinnych ognisk. 

   Dzieciaki bardzo szybko znajdują sobie kompanów do zabaw i nawiązują nowe przyjaźnie z sąsiadami. Jedyne, co zakłóca im wakacjowanie, to niesforny Oliver i jego banda psotników, znanych na całą okolicę z okrucieństwa i złego zachowania. Chcecie wiedzieć, jak rodzeństwo i przyjaciele poradzą sobie z nieznośnym chłopcem? Czy uda im się rozwikłać tajemnicę właściciela porzuconej łodzi, zacumowanej tuż obok najbliższego pomostu? Jak przyjmą narodziny nowego dzidziusia, a przede wszystkim, czego nauczy ich wakacyjna rozłąka? Tego wszystkiego i wielu innych ciekawostek dowiecie się z powieści. 

   To, co podobało mi się w książce to przede wszystkim język i dynamizm fabuły. Autorka nie przebiera w słowach, a przede wszystkim traktuje młodego czytelnika na równi z dorosłym, co wielu dzieciakom z pewnością zaimponuje. Książka obfituje w przekomiczne sytuacje, których sprawcą jest głównie kilkuletni Zygmuś, najmłodszy z rodzeństwa. Nie brakuje też gier słownych i wszelkich innych form komizmu. To, czego brakuje w wielu książeczkach dla dzieci, to sensowny podział na niedługie rozdziały. Dzięki temu lekturę można przerwać w dowolnym momencie, nie tracąc przy tym sensu. Takie rozwiązanie zastosowano w "Wakacjach na medal" i przyznam, że zrobiło to na mnie pozytywne wrażenie. 

  Warto wspomnieć też o tym, że jest to książeczka, która uczy. Ukazuje dzieciakom inne formy rozrywki niż oglądanie telewizji czy gra na komupterze. Wskazuje bogactwo natury i przeróżne sposoby jej eksploracji. Dzieciom z miasta obrazuje życie inne od tego, które znają, a tym ze wsi podsuwa nowe formy spędzania czasu, na które do tej pory nie wpadła. Właśnie to ostatnie sprawia, że powinni przeczytać ją rówież rodzice, aby mieć rozwiązanie na popołudniowe: "Mamoo, nudzi mi się!". 

  Podsumowując, jest kolejna ciekawa pozycja z literatury dziecięcej, która wpadła w moje ręce. W dodatku utwierdza mnie w przekonaniu, że chyba nadal mam dużo z dziecka, ponieważ chwilami zaczytywałam się nią na równi z pozycjami z literatury dla dorosłych. Zachęcam was do podsunięcia jej dzieciakom, zwłaszcza tymi jesiennymi popołudniami czy wydłużającymi się wieczorami. To pozycja godna polecenia. 


Książeczkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:




7 komentarzy:

  1. Szczerze powiedziawszy, nigdy nie przepadałam za takimi bajkami :) lubiłam te najbardziej znane - Reksio i takie tam. No i oczywiście baśnie braci Grimm. To było coś wspaniałego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyka jest świetna, ale nie skreślajmy autorów i pozycji, które teraz wchodzą na rynek :)

      Usuń
  2. Nie znam tej bajeczki, ale prezentuje się naprawdę ciekawie, zatem będę mieć ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że powoli zbiera Ci się cała kolekcja książek dla dzieci:) Zauroczyłaś mnie tym tytułem.Według mnie, ma ona wszystko, co powinna posiadać naprawdę ciekawa lektura dla dziecka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do kolekcji jeszcze daleko, ale kilka pozycji jest! :)

      Usuń
  4. Książki dla dzieci mają swoją magię. Nie dziwię się, że lubisz po nie sięgać.

    OdpowiedzUsuń