środa, 3 września 2014

Szczypta zamieszania we
"Wiośnie po wiedeńsku" Katarzyny Targosz


  Urzekają mnie książki o szaleństwie. O tak! To wniosek, do którego dochodzę już któryś raz, kiedy napotykam świetną powieść obyczajową, która jest przede wszystkim lekka i zabawna, a sytuacje w niej opisane zdecydowanie przerysowane. To właśnie takie książki skradają moje serce podczas chlodnych wieczorów czy gorących poranków. Oczywiście cały ten wstęp ma prowadzić do postawienia tezy, że właśnie taką książką jest "Wiosna po wiedeńsku". Świeżą, lekką obyczajówką idealną każdą porę dnia i nocy. 

 Katarzyna Targosz to mieszkanka Bukowiny Tatrzańskiej, która urodziła się w 1982 w Tarnowskich górach. Z pochodzenia jest Ślązaczką, lecz jak mówi "z wyboru serca krakowianką". Jest szczęśliwą mężatką i pełnoetatową mamą małego chłopaca. Absolwentką hotelarstwa oraz geografii. Wiele podróżowała po świecie, co zdecydowanie ma przełożenie w utworze, o którym mowa. Jednak po mimo wszystkich tych podróży, to wciąż Wiedeń i Kraków pozostają jej ukochanymi miejscami. I to własnie dlatego, akcja jej pierwszej książki rozgrywa się w jednym z tych miast. Wiedeń najpiękniejszy jest wiosną. 

  "Wiosna po wiedeńsku" to opowieść o Katarinie, która zupełnie przez przydadek staje się główną podejrzaną w sprawie zabójstwa pewnego dziennikarza. Jak na złość, wszystkie dowody świadczą przeciwko niej, choć ona sama jest niewinna. Gdyby tego mało, już nastęonego dnia w jej mieszkaniu zjawia się policja, na czele z jej byłym mężczyzną, którego Katarina nigdy nie przestała kochać. Ciągana po komisaratach i przesłuchaniach dziewczyna z czasem odkrywa coraz więcej w sprawie, w którą została wplątana. Jedynie Leo (policjant) i jej przyjaciele wierzą w jej niewinność. W historii pojawiają się rosyjscy gangsterzy i przystojniak w kapeluszu, któremu dziewczyna najwidoczniej wpadła w oko. Do tego zwariowani przyjaciele, z transwescytą czy szaloną psychoanalityczką na czele, również nie ułatwiają Katarinie dowiedzenia się prawdy. Bo jak tu w takim towarzystwie wytropić mordercę i jednocześnie ponownie zaskarbić sobie ukochanego?! 

  Fabuła utworu poprowadzona jest naprawdę dynamicznie. Książka obfituje w wydarzenia, nie tylko te komiczne, ale też jeżące włos na głowie czytelnika. Sprawny język autorki również nie pozostawia nic do życzenia. Perfekcyjnie dopasowuje ona swój styl do wydarzeń, rozgrywających się na łamach powieści. No i ta wspaniała narracja pierwszoosobowa, pozwalająca czytelnikowi wiedzieć to, czego nie wiedzą inni bohaterowie. To wszystko komponuje się ze sobą idealnie, sprawiając, że czytając ma się ochotę na więcej i więcej. 

  "Wiosna po wiedeńsku" to mieszanka wybuchowa. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że poza grą gatunków i tematów, możemy nazwać ją również komedią charakterów, których ścieranie się obfituje w naprawdę wiele przezabawnych sytuacji. Jest Wiktor, a raczej Wiktoria i jego wspaniałe sformułowanie "My kobiety!". Wujo, który zaskakuje wszystkich swoim pierwszym wyjściem z mieszkania od długiego czasu. Alicja, rockowa dziewczyna, która gdy się podmaluje i przebierze wygląda jak gwiazda filmowa, a nawet lepiej. Zapracowany Leo, zakochany do szaleństwa w Katarinie, który wcale nie stara się tego ukryć. Zakręcona psychoanalityczka. No i przede wszystkim glówna bohaterka ze swoją skłonnością do mieszania w kłopoty. Jak tu ich wszystkich nie pokochać? 

  Podsumowując, Katarzyna Targosz prezentuje nam lekką obyczajówkę, z której na kilometr wieje świeżością. Może to za sprawą oryginalnego pomysłu na fabułę i utrudniania życia bohaterom. Może ze względu na kreację tylu niesamowitych osobowości. A może dzięki jednemu i drugiemu? Ciężko mi ocenić, ale wiem jedno: to książka, która podbije nie jedno zaczytane serce i jeśli nie mieliście jeszcze szansy jej przeczytać, koniecznie musicie to zmienić! 


Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję serdecznie wydawnictwu:


17 komentarzy:

  1. Lubię takie lekkie i pełne świeżości obyczajówki, dlatego będę mieć na uwadze powyższą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i zgadzam się z Twoją opinią. To świetna lektura na jesienny wieczór!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że również masz takie zdanie ;) to znaczy, że nie zmyślam ;P

      Usuń
  3. Niestety, nie mogę książki nigdzie spotkać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jest dostępna w księgarniach Azymutu. Ale więcej niestety Ci nie powiem ;/

      Usuń
  4. Też lubię takie książki i myślę, że ta by mi się spodobała:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam wywiad z tą autorką i zaciekawiła mnie ona swoją osobowością, jak i napisaną książką.
    Lubię, kiedy w publikacjach przeplatają się różne gatunki, także chciałabym ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, a ja wywiadu nie czytałam :( wielka szkoda!

      Usuń
  6. Podoba mi się okładki tej książki, niby taka zwyczajna i prosta, ale jednak urocza. Nie czytałam chyba nigdy naprawdę śmiesznej obyczajówki, więc mówię zdecydowane tak tej opowieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz w takim razie nadrobić. Wydaje mi się, że na naszym rynku wydawniczych jest ich masa, także masz w czym wybierać! :)

      Usuń
  7. Witam. Jeśli masz ochotę zmienić lub odświeżyć szatę graficzną bloga nie czekaj i zajrzyj tutaj: https://www.facebook.com/wystrojbloga?ref=hl
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że to idealna książka dla mnie:) I ta okładka, cudeńko. Urocza:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z Twojej recenzji wnioskuję, że jest to książka idealna dla mnie :) Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mimo, że nie przepadam za książkami zabawnymi aż do tego stopnia, ta spodobała mi się. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie słyszałam dotąd o autorce, a szkoda, bo jak widzę, książka mogłaby mi się spodobać. Ostatnio lubię takie lekkie obyczajówki.

    OdpowiedzUsuń