wtorek, 7 października 2014

Historia chwytająca za serce
- "Samotność ma twoje imię"
Moniki A. Oleksa



    "-A może niektórzy są powołani do samotności? [...]

      -Bzdury opowiadasz. Człowiek zawsze ciągnie do człowieka, bo tak już nas Pan Bóg stworzył. Gdyby chciał, abyśmy byli sami, ukryłby Ewę przed Adamem. A On mu ją dał w opiekę. Oboje ich przeznaczył dla siebie po to, aby jedno drugiemu było w tym trudnym życiu podporą. Więc nie mów mi tu, kochanie, o powołaniu do samotności." 

   Samotność we współczesnych czasach wydaje się być nie tylko coraz trudniejsza, ale przede wszystkim przybiera szerszy niż do tej pory wymiar. Ludzie żyjący tuż obok siebie najzwyczajniej w świecie się nie znają i nie robią nic w tym kierunku. Dopiero, gdy wydarzy się jakieś nieszczęście zwracamy uwagę na tych, którzy pozostawieni sami sobie bezradnie egzystują na naszych osiedlach, w miejscowościach, czy niedaleko zakładów pracy. Mijamy setki, tysiące opuszczonych twarzy, często nie zdając sobie sprawy z tego, że wystarczyłby uśmiech, albo zamienione w biegu kilka słów, aby wyrwać zagubionego człowieka z tego, co boli najbardziej. Wyrwać go z samotności. 

   Ewa to dojrzała kobieta oddana bez granic ośrodkowi tanecznemu, który prowadzi. W życiu zawodowym spełnia się i realizuje. W prywatnym towarzyszy jej ukochana babcia, kotka oraz przyjaciółka. Jest też on. Wspomnienie. Widmo, które powoli staje się coraz bardziej rzeczywiste. Ten, którego pokochała we wczesnej młodości. Któremu oddała serce bez reszty, nie potrafiąc pogodzić się z jego stratą. Ten, któremu właściwie nigdy nie pozwoliła odejść. O którym nie potrafiła zapomnieć wiążąc się z każdym kolejnym mężczyzną. Wyśniony, wymarzony i wytęskniony. Jak zachowa się Ewa, gdy po latach stanie z nim twarzą w twarz? 

  Ewa, Martyna, Hanna, Janina, Danuta i Magda. 6 zwykłych kobiet żyjących w rodzinach lub bez. Oddanych pracy lub nie. Kobiety w różnym wieku, niosące na swoich barkach przeróżne bagaże doświadczeń życiowych. Znają się lepiej lub gorzej. Spędzają ze sobą więcej, albo mniej czasu. Łączy je jednak jedna. Ta najdotkliwsza. Nazywają ją Samotnością... 

  Przyznam szczerze, że "Samotność ma twoje imię" to jedna z piękniejszych powieści obyczajowych, jakie ostatnio czytałam. Niesamowity, refleksyjny klimat, który udało się wykreować autorce zachwyca już od pierwszych stron utworu i sprawia, że nie chce się odkładać lektury nawet na moment. Płynny, miejscami prawdziwie poetycki język dodaje jej uroku. Akcja przeplatana prozą poetycką sprawiała, że przez kilka chwil czułam się, jak gdybym czytała nie powieść, lecz poezję.  Zachwyca w niej również fakt, iż rozdziały fabularne przeplatane są krótszymi o tematyce iście refleksyjnej i metaforycznej. Te krótkie wstawki trafiały do mnie niesamowicie i sprawiają, że w książce odnajduje się porządną cząstkę siebie. Brawo! Jeśli chodzi o stronę językową i styl, autorce nie można kompletnie nic zarzucić. 

   Autorka zaimponowała mi też tematem, jakiego się podjęła. Powiedzmy szczerze, nie należy on do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych. W tworzeniu profili psychologicznych bohaterów w takiej dziedzinie trzeba być dość ostrożnym i uważać, żeby nie przerysować pewnych zachowań i tendencji. Sam ten fakt zasługuje już na uznanie. Podoba mi się też sposób, w jaki autorka uchwyciła problem samotności i naprawdę zróżnicowane perspektywy, z jakich go ukazała. Można by powiedzieć, że rozebrała go na czynniki pierwsze ukazując jego naprawdę szeroką problematykę i różne oblicza. Można oczywiście stwierdzić, że wiele nie ukazała, ale stworzenie różnorodnych wizerunków kilku samotnych kobiet i mężczyzny to wyczyn na naprawdę dużą skalę.  W tym wszystkim udało jej się również sprawić, że czytelnik w książce odnajdzie nie jedną cząstkę samego siebie. Tekst bezpośrednio wzbudza emocje. Czy może być coś lepszego? 

  Podsumowując, "Samotność ma twoje imię" to niebanalna powieść kobieca. Choć wychodzi z tematyki miłosnej, ukazuje przede wszystkim dojrzewanie i rozwój osobisty. Wskazuje, jak ważną wartością w życiu każdego jest rodzina oraz przyjaciele. Zwraca się ku stwierdzeniu, że wszystko może się walić, ale tych elementów nigdy nie może w życiu zabraknąć. To książka napisana pięknym językiem oscylująca wokół ważnej tematyki. Prywatnie przyznam, że utwór ten postawił mnie na nogi po naprawdę ciężkim okresie. Czy może istnieć lepsza rekomendacja? 


Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję wydawnictwu: 



8 komentarzy:

  1. Niedawno recenzowalam, faktycznie niebanalna ;) i bardzo kobieca!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że i ty jesteś zachwycona tą wyjątkową powieścią. Monika Oleksa jak mało kto potrafi w niezwykły sposób operować piórem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cyrysiu, już Twoja "zachęta" na okładce sprawiła, że mialam na nią wielką ochotę. Tylko gorzej było z czasem, ale dałam radę! I zgadzam się z Tobą całkowicie :)

      Usuń
  3. "Niebanalna powieść kobieca" - czyli coś dla mnie :) Z pewnością sięgnę po ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niedługo biorę się za czytanie tej książki, mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu jak Tobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wielką ochotę na książkę, lubię taką tematykę, no i to, że ma ważne przesłanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. O tej książce wiele już słyszałam. Prawie każdy czytelnik ją chwali. Nie pozostaje mi nic innego jak wreszcie dać jej szansę.

    OdpowiedzUsuń