poniedziałek, 27 października 2014

Książka o perfekcyjnych szaleńcach
- "Wzorzec zbrodni" W.Ellis


   "Czasami pada tak mocno, że patrzymy na pojedyncze krople, zamiast przyglądać się kałuży, którą tworzą. To wszystko było deszczem. Padał przez dwadzieścia lat, a każdy patrzył tylko na krople, podczas, gdy ci ludzie pozostawali nieuchwytni. Nawet nie poruszali się po drogach, które znamy. A padało tak mocno, w całym mieście, że nikt nie spojrzał w dół, gdzie zobaczyłby ślady stóp wypełniające się wodą. Ja zaczynam dostrzegać ich kształty. Muszę tylko spojrzeć na mapy."

     O dobrym kryminale świadczy przede wszystkim fakt, że w żaden sposób nie da się przewidzieć zakończenia. To, że nie jest ono proste i banalne, a rozjaśnia się dopiero z dynamicznym rozwojem świetnie wykreowanej fabuły i to nie do końca. Po takie książki sięga się naprawdę chętnie, a po przeczytaniu odczuwa się niemalże spełnienie. W kryminałach chodzi przecież o ten dreszczyk emocji, gdy wszystkie wątki splatają się w jeden i wywołują uczucie zaskoczenia, gdy dobrnie się do rozwiązania. Cieszę się, że mogę z czystym sumieniem stwierdzić, iż taki właśnie jest "Wzorzec zbrodni". I wcale mnie to nie dziwi. Przecież tylko szaleniec jest zdolny stawić czoło szaleńcowi. Pytanie tylko, kto z tej gry wyjdzie zwycięsko...

   Myślę, że nikomu nie trzeba przedstawiać autora tej pozycji. Warreb Ellis to znany brytyjski pisarz i scenarzysta, choć wielu kojarzy go z pewnością bardziej jako autora kilku dobrze sprzedających się, a nawet zekranizowanych serii komiksów, takich jak: RED czy Iron Man: Extermis. Przejdźmy więc do najsmaczniejszego, a mianowicie do fabuły. 

    Jest zwykły szary dzień, gdy Tallow wraz ze swoim partnerem wchodzi do jednego z budynków w Nowym Yorku, aby poskromić mężczyznę siejącego zamęt na klatce schodowej. Zwykła akcja policyjna, do której właściwie nie trzeba się przygotowywać. Kiedy jednak ginie partner Johna Tallowa, a on sam, przez czysty przypadek, odkrywa mieszkanie wypełnione do granic możliwości bronią, otwiera się przysłowiowa puszka Pandory. Każdy karabin jest inny. Każdy jest unikatowy, a przede wszystkim, z każdego z nich zabito w przeszłości jedną osobę. Nie ma dwóch takich samych egzemplarzy, a analiza broni prowadzi do wniosku, że każde morderstwo, którego z jej użyciem dokonano, z braku dowodów zostało umorzone. W jednej chwili setki morderstw, których ktoś dopuszczał się przez 20 lat zostaje wznowionych, a wszystkie one trafiają się "w nagrodę" Tallowowi, który na dodatek wykazuje spore objawy klasycznego PTSD. Szaleństwo? 

  Szaleństwo rozpoczyna się dopiero w momencie, kiedy okazuje się, że misternie poukładana broń zdaje się tworzyć makabryczny, przemyślany wzór... Czy Tallowowi uda się rozwiązać setki spraw, a przede wszystkim tę metasprawę, w którą niefortunnie wdepnął? 

     Nie uważam się za wielką znawczynię kryminału i przyznaję, że mało który naprawdę mnie interesuje. Co do "Wzorca zbrodni" nie miałam jednak wątpliwości, od momentu, w którym poznałam zarys fabuły. Taka książka, wychodząca z rąk Takiego autora, po prostu musi być dobra i ewidentnie taka była. Po mistrzowsku skonstruowana fabuła, w której wątki splatają się i zachodzą na siebie tworząc wybuchowe rozwiązanie. Dynamiczna akcja, od której ciężko się oderwać. Przemyślana kreacja bohaterów. Tallow, który dochodzi do kolejnych wniosków nie tylko drogą dedukcji, ale też przez emocjonalne, prywatne wejście w całą sprawę. Porzuca logiczne wynikanie na rzecz solidnego kopniaka w drzwi, (w tym wypadku, nawet dość dosłownie) i nie cofa się przed szantażem, biciem czy nawet mordowaniem. No i przede wszystkim portret tajemniczego seryjnego mordercy, którego wątek owiany jest mroczną tajemnicą. Czy ktoś zdolny do popełnienia tylu zbrodni może być zdrowy na umyśle? Jaka jest historia Łowcy? 

     Przyznam, że z całego gatunku, jaki tworzą powieści kryminalne, najbardziej urzekają mnie kryminały noir i niezmiernie cieszy mnie fakt, że "Wzorzec zbrodni" oscyluje wokół tego typu utworów. Wspaniałe tło historyczne, choć może nie wprost, bo utwór osadzony jest we współczesnych realiach, zdaje się momentami wybijać jak nie na pierwszy, to chociaż drugi plan, dzięki czemu czytelnik może nie tylko świetnie się bawić podczas lektury utworu, ale w pewien sposób poszerzać swoją wiedzę. No i to, co w książkach uwielbiam - wątek szaleńca, co do którego od samego początku nie ma wątpliwości, że cierpi na jakieś zaburzenie psychiczne. To coś, co w utworach tego typu po prostu uwielbiam. Psychologizowanie. 

    Jeśli chodzi o słabe strony utworu, to przeszkadzał mi momentami naprawdę wulgarny język. Z pewnością był to zabieg celowy, mający oddawać slang/gwarę policyjną, ale miejscami było to aż nie smaczne. Nie mam nic przeciwko wulgaryzmom używanym w tekstach dla wzmocnienia, ale we "Wzorcu zbrodni" autor zdecydowanie z nimi przesadził. Chociaż... sama nie wiem. Może chciał, żeby jego tekst był po prostu bardziej męski? W każdym razie, było to coś, co podczas lektury trochę mnie irytowało. 

   Podsumowując, jeśli jesteście fanami gatunku, jakim są kryminały, albo macie ochotę przeczytać coś innego, niż powieść iście kobieca, zdecydowanie polecam wam "Wzorzec zbrodni". To utwór, podczas czytania którego wasze szare komórki z pewnością zostaną poruszone, a do którego nie trzeba stalowych nerwów. Zachwycająca, misternie skomponowana fabuła. Wspaniałe historyczne tło, mieszające się z teraźniejszością. A przede wszystkim dobra forma rozrywki, na coraz dłuższe i chłodniejsze wieczory. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu:


     

9 komentarzy:

  1. Jestem bardzo ciekawa tej książki, chętnie bym ją przeczytała :)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzadko sięgam po kryminały noir, ale czasami zdarza się. Jeśli chodzi o wulgaryzmy, mi akurat one nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie. Uważam, że dodają dialogom i danym postaciom mocnego wyrazu. W każdym razie zaciekawiłaś mnie swoją recenzją, zatem będę mieć tę książkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrazu dodają, to nie ulega wątpliwościom, ale we "Wzorcu zbrodni" jak dla mnie było to aż za cieżkie i rażące :)

      Usuń
  3. Kryminały to coś dla mnie, więc książka pewnie kiedyś wpadnie mi w ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że prędki. To fajny utwór :)

      Usuń
  4. Slyszałam o tej książce tyle, że jest oryginalna choć troszeczkę, ale to nie mój gatunek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż. Każdy ma inne gusta i to jest w nas, czytelnikach, wspaniałe :)

      Usuń
  5. Na dobry kryminał zawsze znajdę czas:)

    OdpowiedzUsuń