sobota, 10 stycznia 2015

Czy istnieje coś więcej? 
- "Mapa nieba" 



  "Gdy w tej książce używam słowa "niebo" i wspominam o świecie znajdującym się "powyżej" nas, nie odwołuję się do kojarzonego z nim niegdyś wiecznie skąpanego w słońcu miejsca pośród chmur. Mam na myśli nieogarnione sfery ducha rozciągające się poza naszą ziemią, w porównaniu z którymi wszystkie dające się zaobserwować wymiary materialne można porównać do ziarnka piasku na plaży. " 

  Śmierć kliniczna i podróże do nieba to ciężki temat, budzący wiele wątpliwości i kontrowersji, a przede wszystkim dyskusji między tymi, którzy w niebo wierzą, a tymi, którzy wzbraniają się przed nim rękami i nogami. Alexander Eben i "Mapa nieba" to książka, która właściwie odrywając śmierć kliniczną i doznanie nieba od ideologii, przedstawia nie jedną, ale conajmniej kilkanaście historii ludzi, którzy już za swojego ziemskiego życia mieli możliwość dotknąć "czegoś więcej". Ich historie, będące nowymi dowodami na istnienie nieba, Eben zebrał w swoistą mapę, z którą wychodzi do czytelnika, któemu proponuje spacer od tego, co ziemskie, do tego, czego, wydawałoby się, nie można objąć ludkim rozumem. Pytanie tylko, czy macie ochotę pozwiedzać? 

   Alexander Eber to znakomity neurochirurg, który w swojej pierwszej książce, zatytułowanej "Dowód" opowiedział światu historię swojej śmierci klinicznej i niesamowitej podróży, jaką odbył poza granice śmierci. Choć jako sceptyk i człowiek nauki nigdy nie wierzył w życie pozagrobowe, doświadczenie to całkowicie wywróciło jego system wartości i otworzyło oczy na to, co nie widoczne. Niedługo po opublikowaniu "Dowodu" dowiedział się, że na świecie żyje wielu ludzi, którzy doświadczyli tego co on, lecz bali się o tym mówić. "Mapa nieba" nie jest więc tylko opisem, jak jego poprzednia książka, ale rozważaniem nad sensem tej podróży i nauką z niej płynącej, w oparciu o listy czytelników, którzy, tak jak Eber, zderzyli się z "czymś więcej". Zaskakujące, przerażające, a przede wszystkim dające nadzieję, historie, posłużyły autorowi jako punkt wyjściowy do niesamowitych rozważań, do utkania opowieści o tym, że nasze ludzkie życie ma jeszcze jeden wymiar, którego często nie wyczuwamy, a który mało kto zdecydował się opisać. 

   "Mapa nieba" nie jest żadną naukową publikacją ani historią nawrócenia neurochiruga. Autor w kolejnych rozdziałach opiera się na  siedmiu darach, którymi człowiek został obdarowany, a nad którymi mało kto zwykł się zastanawiać. Pisze o wiedzy, znaczeniu, wizji, mocy, przynależności, radości i nadziei, a w każdym z nich przybliża nam ich znaczenie oraz przedstawia kolejne, oderwane od akiejkolwiek ideologii, dowody na istnienie nieba. Konfrontuje w utworze naukę i wiarę, tak dwa odrębne i zwykle pozbawione stycznosci światy, ukazując, że mają ze sobą naprawdę dużo wspólnego. Przedstawia niebo i świadomość jego istnienia od starożytności do współczesności, przytaczając poglądy wielu filozofów i świętych.  Również liczne przykłady opowieści czytelnikówi  autor wykorzystał do przybliżenia i wyjaśnienia w sposób przystępny dla nas wszelakich filozoficznych i egzystencjalnych problemów przeżyć związanych ze śmiercią kliniczną i podrożą do nieba.

  Wszystkie refleksje Ebera, jakie by nie były i o jaki pogląd by nie zakrawały, prowadzą właściwie tylko do jednego wniosku. Gdzieś, ponad nami, istnieje niesamowita miłość, któej człowiek nie jest w stanie ogarnąć ani sobie wyobrazić. Jest tam i czeka na nas, podczas gdy my, tu  na ziemi, mamy do czynienia jedynie z maleńkim jej ułamkiem. Ona jest tam i czeka na nas, będąc o wiele większą niż ziemska miłość, do której tak bardzo jesteśmy przywiązani. To właśnie miłość jest największym dowodem na istnienie nieba. 

  "Jedna zasada, o której nie wolno nam zapomnieć, brzmi: w końcu trafimy tam, gdzie powinniśmy, zależnie od tego, jak wiele miłości nosimy w sobie, bo miłość jest istotą nieba. To z niej zostało utkane niebo. To waluta obowiązująca w tej krainie." 

  Przyznam, że książka Ebera spełniła moje czytelnicze oczekiwania. Choć nie czytałam "Dowodu", do którego autor często odnosił się w "Mapie nieba", książka zaspkoiła mnie, a przede wszystkim zainteresowała. Choć ja sama nie potrzebuję dowodów na istnienie Nieba, z przyjemnością delektowałam się refleksjami, które łączyły ze sobą wiarę z nauką w sposób dość oczywisty. Eber nie odpowiada oczywiście na wszystkie nasuwające się pytania i empirycznie niczego nie udawadnia. Jego książka budzi jednak emocje i prowokuje do myślenia. Nie jest nokautującym świadectwem skierowanym dla osób wierzących, a jedynie garścią refleksji nas sensem istnienia. Zastanawiam się tylko, czy "Mapa nieba" byłaby w stanie przekonać tych, którzy w istnienie Boga i Nieba nie wierzą. I wiecie co? Mam ochotę na mały eksperyment! To ksiażka, której aż nie chce się zachowywać dla siebie, ale nią dzielić. 

Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję serdecznie wydawnictwu: 


12 komentarzy:

  1. Przyznam, że czytałam już o tej książce i od razu zwróciła moją uwagę. Lubię czytać o życiu po śmierci, więc takie refleksje chętnie bym również poczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam Cię bardzo do tej lektury. Wciąga i ciekawi :)

      Usuń
  2. Czytałam poprzednią książkę autora i byłam pod wrażeniem, mimo tego, że język nie był z byt prosty, raczej bardzo naukowy. Przeczytałam ją w czasie, gdy bardzo potrzebowałam takiego potwierdzenia, że śmierć nie jest końcem, a początkiem. Bardzo mi wtedy pomogła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do języka się zgadzam.. ciężko się przestawić, ale to w końcu lekarz :) cieszę się, że masz miłe doświadczenia związane z poprzednią lekturą i tym bardziej polecam Ci "Mapę nieba" :)

      Usuń
  3. Często w czytanych recenzjach widziałam, że blogerzy narzekali na bardzo naukowy język i naukowy ton całego utworu w ogóle, w poprzedniej części. W tej książce jednak widzę, że jest już inaczej, autor zrezygnował z naukowych definicji, na rzecz tych bardziej duchowych i przyznam szczerze, że jestem już teraz zainteresowana tą pozycją:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że język nie należy do najłatwiejszych, ale to tylko przez pierwsze kilkanaście stron. Potem się przyzwyczajasz :)

      Usuń
  4. Nie wiem dlaczego, ale patrząc na okładkę ma się wrażenie, że to jakaś naukowa publikacja. Dopiero Twoja recenzja wyprowadziła mnie z tego błędu.
    A ponieważ jej tematyka wzbudziła moją ciekawość, więc nie omieszkam poznać ją bliżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ;) A okładka... mi się bardzo podoba!

      Usuń
  5. Obie publikacje tego autora mam w planach! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie nadrobię braki, tzn. sięgnę po "Dowód" :)

      Usuń
  6. Autora kojarzę tylko i wyłącznie z książki "Dowód", o której było bardzo głośno. Nie mam ochoty aktualnie czytać o życiu pozagrobowym, dlatego w najbliższym czasie nie sięgnę po książki Pana Alexandra :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio będąc u znajomych widziałam "Dowód" i mam ochotę po niego sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń