czwartek, 5 lutego 2015

Po prostu piękna książka
Barbary O'Neal


 Cztery blogerki, cztery różne historie i międzypokoleniowa, internetowa przyjaźń. 

    Mam wrażenie, że czytając ostatnio całkiem sporo, gubię w tym czytaniu najzwyklejszą w świecie nutkę relaksu i odprężenia. Oczywiście niezmiennie jest to moja ulubiona (a bardzo często jedyna) forma rozrywki, ale w gąszczu gatunków i tytułów ciężko znaleźć mi ostatnio książkę, która wyciszyłaby mnie i sprawiła, że po prostu rozpłynęłabym się z myślą: och, jak błogo. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, autorka prezentowanej dziś pozycji zaserwowała mi pyszną, lekką i niewymagającą powieść obyczajową, którą chce mi się podsumować jednym słowem: przepiękna. I wydaje mi się, że właśnie to słowo wyjaśnia, dlaczego wszystkie książki Barbary O'Neal od razu wędrują na szczyty list bestsellerów. 

  Lawender to starsza pani prowadząca samotnie dochodową farmę lawendy. Mając świadomosć tego, że serce nie sługa, a lata lecą, kobieta postanawia znaleźć sobie godnego następcę, albo następczynię, która, w przeciwieństwie do dwóch bratanków Lawender, nie przehandluje farmy za plik pieniędzy. Idealnym rozwiązaniem wydaje się więc ściągnięcie na farmę przyjaciółek blogerek, które, tak jak i ona, zakręcone są na punkcie gotowania i zdrowych dań, a następnie wybranie spośród nich godnej następczyni. 

      Po wielu przygodach związanych z podróżą poznajemy więc młodą Ruby i jej złamane serce, pod którym, ku wielkiemu zaskoczeniu całego świata, zaczyna rozwijać się dzidziuś, co, po chemioterapii i naświetlaniach wydaje się być wręcz mniej niż mało prawdopodbne. Pojawia się bojąca się świata Ginny, zbliżająca się do pięćdziesiątki, która podczas podróży uświadamia sobie, jak bardzo nieszczęśliwa jest w swoim pustym od dwunastu lat małżeństwie, a także Valerie i jej córka, które szukają nowego sensu po stracie trzech pozostałych członków rodziny w katastrofie lotniczej. Każda z kobiet przywozi na farmę swoje problemy, ale też swoje marzenia. Czy czar lawendowej królowej pomoże kobietom spełnić swoje marzenia i poskładać roztrzaskane na kawałki życiowe historie? 

     Fabuła utworu może czytelnikowi wydawać sie prosta i łatwa do przewidzenia. Mamy urocze miejsce, które posiadan niezwykły dar leczenia zbolałych dusz i układania życia na nowo. Ale pomimo tego, książce "Niech ci się spełnią marzenia" po prostu nie można sie oprzeć. Barbara O'Neal i jej zdolność do czarowania sprawiają, że utwór wciąga i nie chce puścić, dopóki nie dotrzemy do ostatniej kartki. Być może za sprawą pięknej narracji i realistycznych dialogów, a może za sprawą dokładnych i przemyślanych kreacji bohaterek. Spekulować na ten temat można by naprawdę długo, ale fakt jest jeden; to piękna, delikatna powieść obyczajowa, która będzie w stanie usatysfakcjonować panie w każdym wieku. Mam wrażenie, że zarówno młoda jak starsza czytelniczka w którejś z postaci odnajdzie fragment siebie i z wypiekami na twarzy zachłyśnie się losami bohaterek, a stworzenie międzypokoleniowej powieści, która będzie w stanie porwać tak zróżnicowane grono odbiorców, zasługuje conajmniej na medal! 

     "Niech ci się spełnią marzenia" to sentymentalna, miejscami smutna, a miejscami wesoła, powieść o tym, jak nie wiele trzeba, żeby zacząć widzieć świat inaczej, okraszona wspaniałymi fragmentami kulinarnych blogów prowadzonych przez bohaterki. Siadając do lektury wielokrotnie zabierałam ze sobą do czytania coś pysznego, bo blogowe wpisy, których nie poskąpiła autorka, potrafiły (oj, potrafiły) poruszyć moje kubki smakowe i to nie jeden raz! Jeśli więc zamierzacie zabrać się za tą książkę, nie zapominajcie o przekąsce, bo gwarantuję, będziecie musiały biegać do kuchni i odrywać się od lektury, co wcale nie będzie przyjemne! 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie: 




4 komentarze:

  1. Czytałam już dziś recenzję tej książki, która była bardzo zachęcająca. I widzę, że ty także wyrażasz się o tej lekturze w samych superlatywach, dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak koniecznie ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również czytałam dziś kilka recenzji tej pozycji. I rzeczywiście, wszystkie były pochlebne :)

      Usuń
  2. Jaka piękna okładka:) Rzadko czytam powieści takiego typu, ale opis tej brzmi zachęcająco, więc może kiedyś sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci. Ja np. rzadko czytam powieści sensacyjne, a jak jakaś mi się spodoba, to nie mogę się oderwać, więc... warto próbować :)

      Usuń