niedziela, 22 lutego 2015

Przed jesienią życia,
czyli "Babie lato" Danuty Pytlak


   Babie lato, to piękny okres przejściowy między latem, a jesienią, który można zaobserwować w naszej strefie klimatycznej, noszący nazwę od unoszących się wtedy w powietrzu delikatnych nici utkanych przez młode pająki. W naszej części Europy okres ten przypada na zwykle na drugą połowę września i jest sposobem dla rozprzestrzeniania się młodych pająków, które na niciach szybują w powietrzu właściwie tuż nad powierzchnią ziemi. 

   W powieści, o której chcę dziś opowiedzieć, babie lato to dla głównej bohaterki trudny, a zarazem obfitujący w niezwykłe doświadczenia, okres, w którym stoi ona na pograniczu młodości i wieku średniego i rozlicza się z własnym życiem. Debiut wchodzącej na rynek Danuty Pytlak to klimatyczna opowieść o tym krytycznym momencie, w którym prędzej, czy później znajdzie się każdy z nas. Temat piękny, fabuła pomysłowa, styl nie najgorszy. To w wielkim skrócie to, co myślę o tym utworze i postaram się zaraz wyjaśnić wam, dlaczego. 

  Michalina to kobieta sukcesu. Stabilna praca w dobrze prosperującej firmie zapewnia jej dobrą pozycję i napawa satysfakcją, no może, gdyby nie mąż hazardzista, którego jakiś czas temu wyrzuciła z domu, a który przegrał w karty większość ich oszczędności. Rozwodząca się kobieta, choć radzi sobie z tym wszystkim dość dobrze, orientuje się w pewnym momencie, że  męczące ją bóle głowy nie są czymś normalnym i za namową wiernej przyjaciółki udaje się do lekarza, gdzie dowiaduje się, że jest poważnie chora. W wyniku splotu tych wszystkich okoliczności kobieta musi zmierzyć się nie tylko z samotnością, ale też ciężką chorobą. Po operacji i niesamowitych przeżyciach w okresie śpiączki i rekonwalescencji, kobieta postanawia nagle przewartościować swoje dotychczasowe życie. A może to ktoś siedzący tam u góry postanawia pokierować jej losem trochę bardziej bezpośrednio, niż do tej pory i rzucić ją do potrzebujących ludzi i w wir rodzinnych tajemnic? 

  Jak by nie było, odziedziczony dom babci i znalezione w nim listy, a także tajemnicza, durna Marcia, pozwalają Michalinie zmienić swój stosunek do świata i rozliczyć się z zawiłą przeszłością, a także sprawami męża, które spadły na nią po rozwodzie. Wszytko to niesamowicie wpływa na tok rozumowania Michaliny i nakręca machinę przeróżnych zdarzeń, z którymi przyjdzie się zmierzyć bohaterce. Dopiero wtedy kobieta poczuje, że jej życie zaczyna prawdziwie się wypełniać. 

  "Babie lato" to obfita książka, utrzymana w przyjemnym, choć raczej smutnym klimacie, która z pewnością ma moc wzruszać i prowokować czytelnika do rozmaitych refleksji, będąc przy tym ciekawą formą rozrywki. Jak przystało jednak na debiut, i ten utwór nie jest wolny od wad. Osobiście mam odczucie, że wszystkie one wynikają z faktu, iż jest to pierwsza książka Danuty Pytlak i w związku z tym nie do końca doszlifowana. Krótko więc o wadach, zwłaszcza, jeśli chodzi o stronę językową. 

  Początek utworu jest dość ciężki w odbiorze, jeśli chodzi o język, co wydaje się być dość oczywiste, bowiem wraz z pisaniem autor nabiera wprawy i  płynności w tworzeniu opowieści. Proste zdania i prosta składnia nie obiecują czytelnikowi ambitnej powieści, ale wraz z liczbą stron, stają się coraz bardziej klarowne. Ogólnie nie jest więc źle, ale początek może wydać się nie idealny. Mój apel więc: nie zrażajcie się, mimo początkowych wybojów, warto czytać dalej. 

  Jeśli chodzi o fabułę, pomysł jest wręcz magiczny, a historia ciekawa, choć nie do końca rzeczywista. Liczba nieszczęść, spadająca na bohaterkę wydaje się być nieco przesadzona, a i niesamowite zbiegi okoliczności są aż nazbyt niesamowite, mocno naciągając życiowy realizm. Ilością tego wszystkiego można by swobodnie obdarzyć jeszcze dwie inne osoby i napisać dwie inne książki, zwłaszcza, że autorka stworzyła sporo wątków pobocznych, z których nie wszystkie dociąga do końca, porzucając niektóre w połowie utworu i pozostawiając bez zakończenia oraz należytej odpowiedzi. 

  Podsumowując, "Babie lato" jest interesującą, choć nie idealną, powieścią, na którą warto zwrócić uwagę. Ciekawa, choć w ogólny wydźwięku smutna książka będzie idealną lekturą na nie do końca wyklarowaną jeszcze porę roku, którą teraz mamy. Chwytające za serce wydarzenia i ciepły klimat, który udało stworzyć się Danucie Pytlak nadają utworowi wyjątkowy charakter. Wyznam wam, że jeśli na rynku ukaże się druga książka tej autorki, na pewno po nią sięgnę. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu: 



4 komentarze:

  1. Wygrałam ostatnio tę książkę w konkursie, więc cieszę się, że będę miała okazję ją poznać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję wygranej! I czekam na Twoją recenzję tego utworu ;)

      Usuń
  2. Mnie osobiście książka urzekła, gdyż lubię taki lekko magiczny klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie w pewnym momencie zrobiła się za ciężka i męcząca.

      Usuń