niedziela, 12 kwietnia 2015

Ciąg dalszy
baśniowej historii 
o dolinie mgieł i róż


"Był maj i dopiero co zakwitły bzy. Sabina czuła ich upojny zapach i nie mogła się skupić na pracy. Wiosna wybuchła z taką intensywnością, że nagle, w ciągu kilku dni pojawiły się bajecznie kolorowe kwiaty. Pisarkę zawsze zadziwiała ta nagła metamorfoza, gdy ze smutnego, nieokreślonego kolorystycznie przedwiośnia, w jakiś czarodziejski sposób wyłaniała się wiosna w pełnej krasie." 

Moi drodzy, nie bez powodu wybrałam ten właśnie cytat ze wszystkich zaznaczonych podczas lektury. Idealnie oddaje on moje uczucia po dzisiejszym porannym spacerze, zresztą... tak jak cały "Ogród księżycowy". Nie jest już dla mnie zaskoczeniem, że Pani Agnieszka Krawczyk ze swoją twórczością trafia w mój czuły punkt. Jej kolejna książka znów przyjechała do mnie w idealnym momencie. Kolejny raz mogłam więc odrywać się dzięki niej od rzeczywistości, przymykać powieki i rozpoczynać cichutki taniec gdzieś w wilgotnym powietrzu unoszącym się nad doliną mgieł i róż, a potem rozsiadać się wygodnie w świetle księżyca w wyjątkowym ogrodzie. Uosabia każdą moją największą tęsknotę za wsią i spokojem, których tak bardzo brakuje mi podczas zabieganego życia w mieście. Znów mam również nieodparte wrażenie, że proza, jaką serwuje nam autorka nie jest napisana, ale namalowana i zastanawiam się, czy właśnie skończyłam czytać książkę, czy też oglądać wystawę barwnych obrazów... 

W dolinie mgieł rozpoczęła się wiosna. Sabina kończy remontować swój wymarzony dom, który przyprawia ją o szybsze bicie serca, nie wspominając o wyjątkowym ogrodzie, który projektuje dla niej miejscowa ogrodniczka.  Miłość, która unosi się w powietrzu między pisarką i miejscowym lekarzem, Krzysiem, również rozkwita, niczym wspomniana wiosna. Przyszłość rysuje się między tym dwojgiem, a właściwie trojgiem, bo musimy uwzględnić w tym związku również córkę Krzysia, Julinkę, co najmniej kolorowo i magicznie. W otoczeniu przyjaciół i miejscowej społeczności Sabina czuje w końcu, że żyje. Hrabina Tyczyńska nadal produkuje swoje wyjątkowe perfumy, Marek Rokosz rozwija ogromną plantację ziół, a Mila prowadzi pensjonat z typową dla siebie pasją. Również kariera Sabiny pnie się w górę niczym kwiatowy pąk, głównie za sprawą agentki Carmen i ekscentrycznego reżysera, który przyjeżdża do Idy, żeby nakręcić o Sabinie film oraz warsztatom, które pisarka godzi się prowadzić. Ale czy w życiu wszystko bywa tak spokojne i harmonijne? 

Nie trudno o dobrą odpowiedź! Życie Sabiny i mieszkańców Idy traci równowagę, gdy niespodziewanie przybywa do wsi tajemniczy, choć nieproszony gość, mogący zaszkodzić szczęściu pisarki i całkowicie odmienić jej los. Czy dawne błędy można wybaczyć, zwłaszcza, gdy wybaczanie okazuje się nie być wcale takie proste? Czy miłość rzeczywiście ma moc uzdrawiania największych nawet ran? Jedno jest pewne. "Tej wiosny w dolinie mgieł i róż kilka serc zostanie złamanych."

Historia Sabiny to opowieść, do której aż chciało mi się wracać i przyznam szczerze, że "Dolina mgieł i róż" byłą jedną z niewielu zeszłorocznych książek, której kontynuacji po prostu nie mogłam się doczekać. Dlaczego? Może dlatego, że tęsknię za spokojem, który autorka oddaje opowiadając o małej, wiejskiej społeczności, albo dlatego, że jestem romantyczką i kocham synestezje, którymi zarówno "Dolina mgieł i róż" jak i "Ogród księżycowy" są po prostu przesycone. Moje "nie mogę się doczekać" podsycali również wyraziści, dobrze wykreowani bohaterowie, których pokochałam od pierwszego wrażenia i aż świerzbiły mnie palce, żeby usiąść i dowiedzieć się co też u nich nowego słychać. 

Czy jestem usatysfakcjonowana powrotem do Idy? No pewnie! Wielki ukłon należy się Pani Agnieszce za to, że nie odmówiła nam przyjemności do ponownego podglądania życia miasteczka, urozmaicając je jednak kilkorgiem nowych bohaterów, którzy zjawili się w miejscowości, żeby nieźle namieszać. Dzięki nowym problemom, z jakimi musieli mierzyć się wiejscy mieszkańcy historia nie stała się nudna, a wręcz nabrała zupełnie nowego smaczku, którym przyjemnie było się rozkoszować. Bardzo podoba mi się to, że autorka nie boi się pisać o ważnych problemach i zjawiskach, które autentycznie zachodzą w zamkniętych społecznościach. Jej książki nie są głupiutkie i śmieszne, ale naprawdę mądre i nie wiem czy właśnie nie to urzeka mnie w jej prozie najbardziej. (Poza plastycznością języka, rzecz jasna, bo tego nic nie jest w stanie przebić, naprawdę.)

Czy widzę w utworze jakieś wady? Mówię to trochę z bolącym sercem, ale jeśli chodzi o jeden z wątków mam pewien niedosyt i myśląc o "Ogrodzie księżycowym" całościowo, wydaje mi się, że można było nieco bardziej go rozbudować i pociągnąć. Chodzi mi oczywiście o wątek Marka Rokosza, ale być może się czepiam. Autorka po prostu narobiła mi smaczku na początku opowieści i spodziewałam się po nim... żeby wam nie zdradzać... po prostu czegoś więcej. 

Podsumowując, z niesamowitą przyjemnością spotkałam się jeszcze raz z prozą naszej rodzimej Jane Austen utrzymaną w sielskim, niesamowicie ciepłym, a przede wszystkim barwnym klimacie pachnących kwiatów i księżycowego światła. Autorka kolejny raz okazuje się być w moich oczach prawdziwą wróżką, która zamiast napisać po prostu namalowała przed czytelnikiem swoją książkę perfekcyjnie dobraną kreską. Dalsze losy Sabiny w żaden sposób nie odstają od magii zawartej w "Dolinie mgieł i róż". Historia nadal pozostaje doskonałą kompozycją zapachów opakowaną w zachwycający flakonik którego nie chce wypuszczać się z rąk. Nie mogę doczekać się więcej!!!

Ps. Hołd należy się również wydawcy za niesamowitą szatę graficzną powieści. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu: 

 


12 komentarzy:

  1. Aj aj!
    Muszę koniecznie poznać tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam pierwszą część, oczarowała mnie. Chętnie poznam dalsze losy Sabiny i przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czułam tak samo, a teraz nie mogę doczekać się IV części! :)

      Usuń
  3. Nie znam twórczości tej autorki, ale mam ją w planach, lecz dopiero za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jak wyjdzie ostatnia część? Wtedy wszystko na raz i nie będzie niedosytu! :)

      Usuń
    2. W sumie dobry pomysł! :)

      Usuń
  4. Okładka jest niesamowita... jestem zainteresowaną ta historią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci zacząć przygodę z tą serią albo od początku, albo chociaż "Doliny mgieł i róż" :)

      Usuń
  5. Baaaardzo chciałabym przeczytać obie książki pani Agnieszki. Uwielbiam taką malowniczą, jakby poetycką prozę. A okładka rzeczywiście piękna, choć trochę przypomina mi tę z "Ogrodu Kamili" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się jakoś nie skojarzyła, ale jak teraz spojrzałam na obie, to masz rację! :) Polecam wszystkie 3 części! :)

      Usuń
  6. Mam w planach tę serię. Poszukuję pierwszej części :)

    OdpowiedzUsuń