środa, 29 kwietnia 2015

"Razem będzie lepiej" 
Jojo Moyes 



Obszerna opowieść o kobiecie, która nie mówi słowa "dosyć". 

Mimo tego, że mamy wiosnę w powietrzu nadal brakuje optymizmu. Niby wszystko się zazieleniło, ale pogoda marna, ciśnienie tragiczne, a zupa przesolona przez potworny ból głowy. Czego nam potrzeba? Odpowiedź jest tylko jedna: potężnej dawki optymizmu!  To idealna recepta na chandrę, kiedy słońca za oknem praktycznie nie ma. Dlaczego? 

Jess jest typową matką, z tym, że na miano Matki Polki raczej się nie załapie, bo to nie ten region. Nie ważne. Jess pracuje na dwa etaty, daje z siebie wszystko, a i tak ledwie starcza jej żeby przetrwać od pierwszego od pierwszego i to przy robieniu zakupów na wyprzedażach. No dobrze, często wcale jej na to nie starcza, ale czy to takie znów istotne? 

Mąż Jess nie płaci alimentów nawet wtedy, kiedy jego wybitnie uzdolniona matematycznie córka ma szansę na wygranie prestiżowej olimpiady i przyjęcie do prywatnej szkoły kształcącej geniuszów. Jess klepie biedę, że aż piszczy, a mimo tego decyduje się na desperacki krok, jakim jest dowiezienie dziecka na olimpiadę. Pan Nicholls, biznesmen w trudnej sytuacji życiowej,  przypadkowo spotyka na środku drogi swoją sprzątaczkę z dwójką dzieci i psem. Wiecie co to znaczy? Tak. To znaczy aż tyle, że pan Nicholls pomoże Jess, dzieciakom i psu odbyć kilkunastu godzinną podróż i spełnić marzenie dziewczynki. No dobrze, przy okazji uratuje też Jess i jej trudnego nastolatka, porządnie się rozchoruje i wiele innych. Ale czy to wszystko jest takie znów istotne? 

Wiecie co? Mimo tego, że czytam około setki książek rocznie zdarzają się jeszcze historie, które złapią za serce tak, że człowiek przypomina sobie, dlaczego uwielbia czytać. Z pozoru prosta historia napisana przystępnym językiem, ale kryje się za nią jakaś magia, która po prostu urzeka. Nie mam pojęcia, jak można nie pokochać zaradnej, oszczędnej Jess, która jest w stanie zrobić dla swojego dziecka po prostu wszystko, albo małej dziewczynki zdecydowanie wyróżniającej się z tłumu za sprawą swojego matematycznego geniuszu. Nie wiem, jak można nie ulec urokowi bogatego biznesmena o wielkim sercu, czy też problematycznego nastolatka, który wydaje się rozumieć o wiele więcej, niż myśli sobie jego otoczenie. To historia, która przyciąga czytelnika jak magnes. Jedna z tych, które zapamiętuje się naprawdę na długo i chociaż łatwo przewidzieć zakończenie, nie jest się rozczarowanym. 

Jeśli chodzi o język i styl, jakim posługuje się Jojo Moyes, to naprawdę nie wiele mogę mu zarzucić, z wyjątkiem tego, że początek wydawał mi się trochę za bardzo młodzieżowy, co na szczęście szybko się zmieniło. Zdecydowanie największym plusem utworu jest narracja prowadzona z wielu perspektyw, będąca, w przypadku tej powieści, naprawdę wspaniale sprawdzającym się zabiegiem. Widzimy wydarzenia z wielu punktów widzenia, poznajemy kilka różnych historii, które doprowadzają do momentu, w którym znajdują się bohaterowie, dzięki czemu czujemy się po prostu czytelniczo zaspokojeni. To naprawdę piękny stan. 

Czytając "Razem będzie lepiej" parokrotnie złapałam się na myśleniu o tej książce trochę jak filmie, albo chociaż materiale na naprawdę dobry scenariusz. Przyznam wam, że pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego, że myślałam o książce jako obrazach, które chciałabym zobaczyć na ekranie. Jak o świetnej komedii romantycznej, którą wrzuca się do DVD i odtwarza w kółko, bo ona wcale się nie nudzi. I wiecie co? Nie mogę ukryć swojej radości, bo na końcu lektury natrafiłam na informację, że "Razem będzie lepiej" jest już ekranizowana. Po prostu nie mogę doczekać się tego filmu i szczerze polecam wam ten utwór. Poznajcie go, a nie pożałujecie. Ta historia chwyta za serce, a w wielu momentach po prostu nie można przestać się uśmiechać. Wiem, czytałam i jestem naprawdę zadowolona. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu: 


8 komentarzy:

  1. Chętnie się zapoznam z tą lekturą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej autorki, ale od dawna planuje to zmienić, i chyba wreszcie zdecyduje się rozpocząć swoją przygodę z jej twórczością od powyższej książki, gdyż mnie bardzo zaintrygowała.

    OdpowiedzUsuń
  3. czytałam i słyszałam o tej książce i jakoś przekonana do niej nie jestem pomimo pozytywnych recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaintrygowałaś mnie tą powieścią... Z chęcią zapoznam się z historią przedstawioną przez Jojo Moyes.

    P.S. W zdaniu "To historia, która przyciąga czytelnika jak magnez" powinno być chyba magnes. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, dziękuję za spostrzegawczość. Czasem nie wyłapie się wszystkich błędów :)

      Usuń
  5. Mam ją na półce i już nie mogę się doczekać, kiedy znajdę na nią czas:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie mogę się przekonać do tej pisarki. W sumie nie powinnam mieć oporów bo nigdy nic jej nie czytałam. Po Twojej recenzji życzliwiej spojrzę na tą książkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Mi ta historia mocno przypadła do gustu. Niby zwyczajna, ale ma w sobie tę iskierkę :)

      Usuń