poniedziałek, 29 czerwca 2015

"Kochanek z Malty" 
Melissy Moretti - recenzja 



"Bo w miłości ważne jest to, by myśleć i poświęcać uwagę tej drugiej osobie. Poświęcać jej dużo, dużo uwagi, a dopiero później zająć się samym sobą."

Wśród książek, które pojawiają się latem na rynku wydawniczym każdy znajdzie coś dla siebie. Są kryminały, obyczajówki i niezwykle barwne romanse, których fabuła rozgrywa się gdzieś w nadmorskich krajach. Czasu na czytanie jest więcej, a książka to idealna przyjaciółka jeśli chodzi o letnie wieczory. Choć lubię wszystkie te gatunki, wakacyjną porą zdecydowanie najczęściej sięgam po te ostatnie. Szukam w lekturze relaksu i odprężenia. Spokoju i przyjemnej opowieści. Nie ma się więc co dziwić, że w moje ręce wpadła ślicznie wydana książka Melissy Moretti. Nie ma również nic dziwnego w tym, że utwór ten po prosu przypadł mi do gustu. Przyjemny romans wpleciony w życie ludzi z wysokich sfer. Która kobieta nie marzy o czymś takim? 

Rodzina Agostinich to jedna z bogatszych rodzin mieszkających w Rzymie. Ich wielki pałac widać już z daleka, a arystokratyczne nazwisko niczym lep wabi dziennikarzy z najróżniejszych pism oraz brukowców. Choć w pałacu aż roi się od służby, do której należy również skromniutka Anna, życie całej rodziny zmienia się wraz z przyjęciem do pracy młodego maltańczyka, Paula. Nowy szofer szybko podbija serce nie tylko Anny, ale i innych mieszkanek pałacu, zjednuje do siebie starszą panią i kilkukrotnie naraża życie w obronie arystokratycznego rodu. Mało kto wie jednak, że wszystko to to tylko przykrywka. Szofer skrywa bowiem wstrząsającą tajemnicę, której ujawnienie może przysporzyć mu nie tylko sojuszników, ale i wrogów... 

Chociaż fabuła "Kochanka z Malty" nie jest raczej w stanie niczym czytelnika zaskoczyć, jest to jedna z wspaniałych, letnich pozycji, które czyta się z dużą przyjemnością. Wielka, wyniosła rodzina jest wybuchową mieszanką najróżniejszych charakterów nadając książce nieco komizmu, między Paulem a Anną iskrzy w najlepsze, a wszystko to owiane sekretem i skąpane we włoskim słońcu. Czy wszystko to aż nie krzyczy, żeby wziąć tę pozycję do ręki?  

Również pod względem językowym książce Moretti nie wiele można zarzucić. Język jest prosty i potoczny, idealnie pasuje do letniej, niewymagającej pozycji. Bohaterowie nakreśleni są niezwykle wyraziście, a akcja dynamiczna. Autorka stroni od opisów sprawiając, że ten utwór po prostu się pochlania! 

Jedynym, co mnie raziło, był sposób pisania autorki o miłości fizycznej. Wydawało mi się, że w epoce Grey'a i Crossa nie ma już miejsca na krążenie wokół tematu i wyszukiwanie barwnych, przerysowanych metafor. A jednak! Autorka wyłożyła się na scenach intymnych na całego. Ani to było piękne, ani romantyczne. Jak dla mnie można by te strony po prostu wyciąć, książka byłaby przyjemniejsza. 

Podsumowując, jeśli macie ochotę na przepełnioną słońcem, miłością i wyjątkowymi charakterami powieść, "Kochanek z Malty" to pozycja napisana z myślą o was. Przystojny Paul i skromniutka Anna, przesympatyczna arystokratyczna rodzina i nutka skrywanej tajemnicy na pewno podbiją wasze serca. Polecam do lemoniady z cytrynką i dużej dawki słońca. Albo wieczornego czytania gdzieś pod szumiącym drzewem. Lub kocykiem. Po prostu polecam! 



Ze egzemplarz recenzencki utworu dziękuję serdecznie wydawnictwu: 


8 komentarzy:

  1. Może się skuszę w wolnym czasie:) lato sprzyja takim powieściom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. To dobra książka na lato :)

      Usuń
  2. Widziałam już tę książkę w zapowiedziach, ale tym razem nie jestem jakoś zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, tego typu książki są idealne na wakacje;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, na letnie dni to lektura idealna. Mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie przeczytam Twoją recenzję! :)

      Usuń
  5. Mam na półce i niedługo mam za nią zamiar się zabrać :)

    OdpowiedzUsuń