czwartek, 2 lipca 2015

"Ekstrakt z kwiatu orchidei" 
- recenzja 


Gdy świat wali nam się na głowę, trzeba brać sprawy w swoje ręce! 


Nie wiem czy w moim najbliższym otoczeniu są kobiety, które nie kochają, a przynajmniej nie lubią kosmetyków. Z każdej strony jesteśmy bombardowane informacjami o tym, że jeśli wetrzemy w siebie to lub tamto na pewno będziemy wyglądały lepiej. I to o niebo! Kobiety marzą o utopijnej wiecznej młodości i choć każda z nas wie, że nie da się zatrzymać tego, co ulotne, nie przestajemy próbować. Sięgamy po coraz to nowsze kremy i olejki wyczekując niesamowitych efektów. A co, gdyby ktoś powiedział wam, że istnieje prawdziwy eliksir młodości i trzy niezwykle silne kobiety są już o krok od jego wynalezienia?

Weronika Wierzchowska to autorka urodzona w mieście, która przez długie lata zatrudniona była w wielkiej korporacji jako chemiczka. Dopiero niedawno przerwała karierę, zrzuciła 30 kilogramów i wyprowadziła się na wieś. Obecnie zawodowo związana jest z małą, kameralną firmą kosmetyczną, w której zajmuje się wymyślaniem i wytwarzaniem kremów, żeli i serum odmładzających. Mówi, że wolny czas poświęca córce, domowemu kucharzeniu oraz grzebaniu w starych książkach, które bardzo kocha. Zamiłowanie do dawnych historii i wymyślania własnych próbuje połączyć, tworząc opowieści o życiu kobiet: tych współczesnych i tych żyjących w dawnych czasach. W moim odczuciu naprawdę nieźle jej to wychodzi. 

"Ekstrakt z kwiatu orchidei" to opowieść o trzech kobietach, które prowadzą niedużą firę kosmetyczną w odremontowanej XIX-wiecznej fabryce. Choć sukces Stelli (nazwa firmy) wydaje się być niemalże na wyciągnięcie ręki, okazuje się, że brutalny świat przemysłowych korporacji wcale nie jest usłany różami. Chociaż może w kontekście tej powieści bardziej właściwie byłoby powiedzieć orchideą. Okazuje się, że konkurencja nie śpi gdy pod wodzem młodych, a przede wszystkim dobrze obeznanych w kosmetyce kobiet wyrasta im pod nosem poważna konkurencja. Jak na złość każdą z bizneswoman zaczynają dopadać również prywatne problemy. Beata, "większa" szefowa odkrywa, że jest zdradzana przez męża. Jej młodsza siostra, Aneta powoli i biernie obserwuje rozpad swojego małżeństwa, a podpora całej firmy, Dorota zaczyna mieć poważne problemy z byłym mężem o dość psychopatycznej osobowości. Życie całej trójki chwieje się w posadach a jedynym lekiem na całe zło, zarówno w ich życiu zawodowym, jak i prywatnym, okazuje się być niedostępny ekstrakt z kwiatu orchidei... Wszystko to osadzone w kontekście pewnej mrocznej tajemnicy oraz okraszone nieco czarnym humorem. Jak tu nie dać skusić się tej propozycji? 

Muszę przyznać, że gdy tylko przeczytałam w zapowiedziach wydawniczych o książce Weroniki Wierzchowskiej od razu zapragnęłam ją przeczytać i  wybór ten okazał się być niezwykle trafiony. Autorka serwuje nam przemyślaną i dobrze napisaną powieść o trzech zupełnie innych bohaterkach połączonych przez niedostępny ekstrakt z kwiatu orchidei. Odnoszę wrażenie, że Weronika Wierzchowska ma ogromną wiedzę jeśli chodzi o konstrukcję fabuły jak i o kreację bohaterów. Życiorys i charakter każdej z kobiet skonstruowany jest w sposób niemalże perfekcyjny. (Podobnie zresztą jeśli chodzi o pobocznych bohaterów.) Są  to niezwykle realistyczne postaci zmagające się z bolesną przeszłością, pełną zmartwień (chociaż także komediowych sytuacji) teraźniejszością oraz niepewnie patrzące w przód. Czytelnik kibicuje wszystkim trzem, chociaż momentami nieźle też wkurzają i z zapartym tchem śledzi ich losy aż do ostatniej strony. 

Niezwykle interesujący jest również kontekst, w którym Wierzchowska osadziła swoją fabułę. Trochę mroczna tajemnica, której spodziewałabym się raczej w kryminale, a nie kobiecej powieści również działa hipnotyzująco i czytając tę powieść aż wyczekuje się na jej finał. To książka niezwykle dobra technicznie jak i zaskakująco satysfakcjonująca jeśli chodzi o treść.

"Ekstrakt z kwiatu orchidei" to kolejny dowód na to, że Polki potrafią pisać. I to zaskakująco dobrze! Takich książek na naszym rynku powinno być znacznie więcej. Zdecydowanie różni się ona od obyczajówek królujących w naszych księgarniach a na dodatek wszystko w niej jest smaczne i dobrze wyważone. (Chociaż chwilami ma się wrażenie, że niektóre zbiegi okoliczności są dosyć "magiczne" a autorka nieco popłynęła jeśli chodzi o splatanie się wątków.) To przyjemna, pachnąca orchideą powieść o losach trzech silnych kobiet, które pokazują, że najlepszym, co można zrobić w obliczu problemów, jest po prostu wzięcie się w garść i odważne stawienie czoła zagrażającemu niebezpieczeństwu. Polecam. To pozycja, na którą warto było czekać! 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu: 



3 komentarze:

  1. Bardzo jestem ciekawa, jak ja odbiorę tę książkę. Mam ją już na półce i w wolnej chwili zamierzam do niej zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię sięgać po powieści z tego wydawnictwa. Zgadzam się, że Polki potrafią pisać i zawsze z wielką przyjemnością zaczytuję się w ich książkach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio bardzo mnie kuszą książki tego wydawnictwa właśnie autorstwa polskich pisarek:)

    OdpowiedzUsuń