środa, 8 lipca 2015

"Utracona i odzyskana"
- recenzja 


Zdarzają się historie miłosne, które aż proszą, by je opowiedzieć. Jest w nich niesamowita magia, coś klimatycznego i wyjątkowa szczerość. Nie spłaszczają tego uczucia do powierzchownej cielesności, którą tak namiętnie zachwyca się współczesny świat. Zdarzają się historie miłosne, które aż proszą, by je przeczytać. Właśnie taką opowieścią jest "Utracona i odzyskana" Lucy Folowey. To książka, obok której nie powinno się przejść obojętnie. 

Lucy Foley studiowała literaturę angielską i została redaktorką. Mieszka w Londynie, jej pasją są podróże. Ta miłość ma swoje odzwierciedlenie również na kartach jej powieści. "Utracona i odzyskana" to jej literacki debiut, który okazał się być niezwykle udany. Do tej pory przetłumaczono go na 14 języków. W moich oczach już sam ten fakt świadczy o jakości tej książki. 

W ręce młodej Kate trafia niezwykły rysunek. Tuż przed śmiercią babcia przekazuje jej obraz jej biologicznej babki. Podobieństwo między nią, a Kate jest po prostu uderzające. Okazuje się, że autorem rysunku jest bardzo znany malarz, Thomas Stafford. Popychana ciekawością dziewczyna decyduje się go odnaleźć i odkryć rodzinną tajemnicę. Nie jest to jednak proste. Mieszkający na Korsyce Tom, choć uważa się za odludka, decyduje się zaprosić do siebie Kate i opowiedzieć jej historię swojej miłości, która rozegrała się niemalże pół wieku temu. Dziewczyna poznaje więc historię prawdziwej babki, Alice. Niegdyś pięknej i pewnej siebie kobiety oraz zakochanego w niej studenta prawa, który marzył skrycie o tworzeniu wielkich dzieł. Stafford otwiera się przed Kate i mówi jej o tym, jak przez lata odnajdywał i tracił swoją ukochaną. Opowiadana przez niego historia sprawia, że Kate zaczyna pałać ogromną sympatią do nieznanej kobiety, a przy tym jego wnuka, Olivera. Losy Alice urywają się jednak w kulminacyjnym momencie. I tu górę nad Kate bierze ciekawość. Kolejne tropy prowadzą do Nowego Yorku. Czy dziewczyna postawi wszystko na jedną kartę i postanowi odnaleźć babkę? Czy odkryje zakończenie tej niezwykle romantycznej, rozgrywającej się w czasach wojny, historii? I co wniesie ona do jej własnej, prywatnej historii? 

Historia opowiedziana przez Foley to historia pełna niezwykłego uroku i piękna. Przypomina mi trochę opowieści Sparksa i Jio, które darzę ogromnym sentymentem. Choć dotyka również mrocznych stron natury człowieka, robi to w smaczny i wysublimowany sposób. Jest w pewnym sensie po prostu delikatna. Autorka opowiada słowami Stafforda niezwykle czarującą i piękną historię miłości, rozgrywającej się w XX wieku. Alice, młoda panienka z dobrego domu i aspirujący do miana malarza Tom to bohaterowie, których z miejsca obdarza się sympatią i ani przez chwilę nie przestaje się im kibicować. Chociaż ich związek nie jest usłany różami, a oboje podejmują również i błędne decyzje, kulisy związku tych dwojga to historia, którą śledzi się z zapartym tchem. Ich losy zaplatają się ściśle z losami wojny i choć obu im udaje się przetrwać, życie pisze swój własny scenariusz, który nie podoba się tak samo czytelnikowi, jak i im. Choć żyją z daleka od siebie, przez lata pozostają dla siebie najważniejsi. Niesamowita wierność ukazana w tym utworze nie jednego romantyka zwaliłaby z nóg. To dopiero jest wyraz miłości. 

To, co warte jest jeszcze podkreślenia, to przygotowanie autorki do tematu oraz styl, który przypomina mi delikatne, aczkolwiek stanowcze pociągnięcia i kreski wymalowane na bielusieńkim płótnie. W tej historii nie ma rzeczy nie przemyślanych, są tylko zaskoczenia. Nie ma braków i niedomówień. Wszystko jest jasne i klarowne. Nawet wojna i głośny świat sztuki przedstawione są w niezwykle realistyczny sposób, do tego stopnia, że czytelnik odnosi wrażenie, iż ta historia nie jest fikcją, ale opowieścią o losach prawdziwych ludzi zbudowanych z krwi i kości. Stworzenie tak realistycznej, plastycznej i dobrej technicznie książki na pewno nie jest łatwe. 

Podsumowując, "Utracona i odzyskana" to powieść, podczas lektury której świat zwalnia i górę nad czytelnikiem biorą zupełnie inne wartości. Widzimy w niej czystą, oddaną miłość, ogromne poświęcenie i wierność. Ta historia urzeka i to od samego początku. Pełna jest wzruszeń i wielobarwnych emocji. To opowieść, która chwyta za serce. Magiczna książka z motywem tajemniczego rysunku w tle. Polecam nie tylko wysublimowanym romantykom. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu: 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz