niedziela, 30 sierpnia 2015

"Magiczne miejsce"
Agnieszki Krawczyk 


"Bywa, że podróż, w którą się udamy odmienia nasze życie na zawsze." 


Nie jest już dla mnie zaskoczeniem, że Pani Agnieszka Krawczyk ze swoją twórczością trafia w mój czuły punkt. Po wspaniałej "Dolinie mgieł i róż" a także "Ogrodzie księżycowym" zdążyłam bez reszty zakochać się w jej twórczości, dlatego bez najmniejszych oporów sięgnęłam po więcej. I nie było też dla mnie wielkim zaskoczeniem, że najnowsza powieść pani Agnieszki, "Magiczne miejsce", idealnie sprawdziła się jako odskocznia od rzeczywistości. Kolejny raz mogłam dzięki niej przymknąć powieki i rozpocząć trochę baśniowy spacer po tym samym, aczkolwiek dużo lepszym świecie, niż ten rzeczywisty. Tym razem w towarzystwie tumanów kurzu, remontu upadającego pałacu i znanych z kolejnych tomów sagi, fantastycznych bohaterów. 

W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że "Magiczne miejsce jest pierwszą częścią sagi, chociaż ja sama, jak wiele czytelniczek, czytałam ją dopiero jako trzecią. Muszę przyznać, że bardzo rzadko zdarza mi się czytanie sagi w trochę zamotanej kolejności, ale poznawanie tej książki było wspaniałą przygodą. To trochę jak cofnięcie się w czasie i wrócenie do rodzinnych wspomnień. Znałam już wielu bohaterów i wiedziałam, jak potoczą się ich losy w nie tak bardzo odległej przyszłości, ale mogłam bezkarnie podglądać ich młodość i patrzeć, jak powstawało miejsce, w którym będą wiedli swoje dalsze życie. Z tego właśnie powodu nie mogłam się tej książki po prostu doczekać i od razu całą ją pochłonęłam. Tak. Od deski do deski! Ale wracając do treści.... 

Witold Mossakowski, młody wiceminister, przyjeżdża do Idy, w której kupił stary, podupadający pałac. Chociaż nie była to przemyślana i podjęta z głową decyzja, a raczej pozbawiony zastanowienia kaprys, to magiczne miejsce od razu skradło jego serce. I to bez reszty. Zatrzymując się w Idzie i spędzając trochę czasu na swojej posesji Witold poznaje urokliwych, chociaż na swój sposób zwariowanych mieszkańców tej małej miejscowości. Od razu zauważa, że choć mieszkają oni na końcu świata, są niezwykle ciepli, można powiedzieć: bardziej ludzcy, a przede wszystkim mają wielkie pasje i otwarte serca, tak jak na przykład hrabina Tyczyńska wyrabiająca różane perfumy czy kobiety tkające niesamowitej jakości koronki w  lokalnej spółdzielni . W jego życiu pojawia się też młoda i urocza pani sołtys, Mila, która jest miejscową działaczką społeczną i wielbicielką astronomii. To właśnie głównie z powodu tej intrygującej, choć niedostępnej kobiety Witold zaczyna rozumieć, co tak naprawdę jest ważne i postanawia zrezygnować ze swojego wielkomiejskiego życia. Poznaje prawdziwe uroki życia w małej, lokalnej społeczności gdzieś z dala od wiecznie spieszącego się świata, a przy okazji bez reszty zakochuje się w historii starego pałacu i... kimś jeszcze, ale o tym zbyt wiele wam już nie powiem, tylko zachęcę do lektury tej magicznej książki. 

"Życie naprawdę może się zmienić w jednej chwili, tylko trzeba umieć dostrzec, że ta chwila właśnie nadeszła i cieszyć się nią".

"Magiczne miejsce" to książka wyjątkowa i nie mam tu na myśli tylko wyjątkowej historii miłosnej, którą zaserwowała nam autorka. Pani Agnieszka kolejny raz udowodniła czytelniczkom, że jest po prostu niepokonana w oddawaniu sielskiego klimatu małej wsi (choć pojawili się oczywiście bohaterowie, którzy sprawili, że nie był on aż tak idealnie sielski) jak i tworzeniu przepięknych, niemalże baśniowych opisów. Bardzo podobał mi się fakt, że w tym tomie sagi autorka pokusiła się o przytoczenie kilku lokalnych legend z duchami w roli głównej, dzięki którym Ida wydała się trochę bardziej mroczna, a nie tylko bajkowa i że bohaterowie mieli na głowie problemy, z którymi zmagają się mieszkańcy każdej małej miejscowości, co wiem z doświadczenia. Chociaż czytając tę sagę czytelnik po prostu unosi się nad ziemią rozsmakowując w synestezjach i wyjątkowych kreacjach bohaterów, to dzięki swojej problematyce jest ona bardzo bliska czytelnikom i wyjątkowa. Mogłoby się wydawać, że jest to opowieść o każdym z nas, bo przecież każdy człowiek ma swoje magiczne miejsce, które jest piękne i urocze, owszem, ale też nie wolne od kłopotów i trosk. 

Rzadko, naprawdę rzadko zdarza mi się zachwycać książką tak bardzo, że aż brakuje mi słów i nie wiem, co o niej napisać. "Magiczne miejsce" zdecydowanie należy do tej kategorii utworów. Po prostu fenomenalne. I nic więcej. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu: 



8 komentarzy:

  1. Po takiej recenzji muszę, po prostu muszę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tę książkę i całą sagę. A najciekawsze jest to, że polecam zacząć od drugiej części a do tej się cofnąć :)

      Usuń
  2. Nie czytałam tej książki i na razie chyba nieprędko po nią sięgnę, gdyż najpierw muszę uporać się z innymi zaległościami czytelniczymi. Ale kto wie, może kiedyś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, u mnie też się piętrzy i piętrzy a doba nadal nie chce się rozciągnąć ;/ za dużo dobrych książek wychodzi na świat :D

      Usuń
  3. Ja tę częśc sobie odpuściłam, bo właśnie , gdy przeczytałam dwie kolejne, zorientowałam się że była część pierwsza;)
    Doliną... i Ogrodem.... byłam oczarowana:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja też byłam oczarowana i już nie mogę doczekać się ostatniej. Do tej wróciłam, bo już nie mogłam się doczekać powrotu do Idy <3

      Usuń
  4. Będę musiała zapisać tytuł. Może kiedyś przeczytam? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ci wpadnie w ręce to nie masz nad czym się zastanawiać. Polecam całą sagę :)

      Usuń