środa, 2 września 2015

"Królewna Lenka łapie skrzaty"
Aneta Krella-Moch

"Podobno na świecie żyje mnóstwo skrzatów. Jedne są miłe i uczynne, a inne mają trudny do zniesienia charakter. Pożyczalscy należą do tych mniej miłych. Przede wszystkim dlatego, że zabierają ludziom różne przedmioty." 

"Królewna Lenka łapie skrzaty" to już ósme spotkanie czytelników z zadziorną, chociaż bardzo przyjacielksą księżniczką. Tym razem Lenka pomaga koledze rozwiązać zagadkę znikania skarpetek, kluczy i innych przedmiotów. Wszystko wskazuje na to, że w pokoju chłopca zamieszkały małe złośliwe skrzaty! Ale czy to na pewno wina uciążliwych lokatorów? A może poszukiwania utrudnia panujący w pomieszczeniu bałagan i najpierw wypadałoby posprzątać?

"Królewna Lenka łapie skrzaty" to moje pierwsze spotkanie z małą królewną, ale na pewno nie ostatnie, bo bardzo udane.  Trudno w zasadzie wybrać, co w książeczkach o Lence jest lepsze: teksty czy szata graficzna. Poza pełną nauki (tak, tak, utrzymywanie porządku jest ważne!), ksiażeczka urzekła mnie niesamowitym humorem, którego się nie spodziewałam. Przygody uroczej królewny z pewnością zaskoczą Was i rozbawią. I nie mam tu na myśli tylko tych małych czytelników! Czytając ją uśmiechałam się od ucha do ucha! Może dlatego, że w moim domu też pojawiają się czasem Pożyczalscy i teraz już wiem, jak zabrać się do ich tępienia? 


Po lekturze tej małej, chociaż jakże uczącej i pełnej morału, a do tego zabawnej historii, nie można pozbyć się wrażenia, że autorka to baczny obserwator świata i ludzi – świetnie pisze o dużych problemach małych dzieci, podpowiada rodzicom, jak rozwiązywać je mądrze i tak, aby pociechy czuły, że są traktowane poważnie i z szacunkiem. Czasem, kiedy pojawiają się problemy z drobnymi, domowymi czynnościami, których dzieciaki nie chcą wykonywać, rodzicom brakuje pomysłów co mogli by zrobić, żeby to zmienić. A może wystarczy po prostu mała książeczka o przygodach rezolutnej, chociaż zabawnej Lenki? Nic przecież nie uczy tak, jak pięknie zobrazowane historyjki z morałem. A zwłaszcza takie wesołe i przyjemne w odbiorze. 


Utwór przeznaczony jest dla dzieci w wieku 3-5 lat. W moim odczuciu sprawdzi się jednak nie tylko jeśli chodzi o czytanie maluchom, ale i np. naukę czytania. Rozłożenie tekstu jest bardzo fajne, a litery spore. 

1 komentarz:

  1. Mam w domu 3 letniego malucha, więc myślę, że będzie zadowolony z tej książeczki.

    OdpowiedzUsuń