poniedziałek, 21 września 2015

"Nie tacy oni straszni"
Federica Bosco 



"Czasem nawet joga i buddyjskie mądrości nie są w stanie przywrócić ci równowagi…"

No nie! Jakkolwiek to nie zabrzmi i jakkolwiek przestałabym być z tego powodu autentyczna w swoich zachwytach, znowu się zakochałam. Znowu w książce, znowu w komedii romantycznej, ale w obliczu tego utworu po prostu inaczej nie można! Ja po prostu uwielbiam takie książki. Romantyczne i szalone. Nieprzewidywalne i wciągające, a przy tym niezwykle życiowe i pełne cennych rad. Momentami trochę smutne, ale jednak optymistyczne i radosne. Miód na moje serce. Czytając tę książkę śmiałam się w głos. Autentycznie i głośno, po prostu się śmiałam. A większej rekomendacji, kiedy poleca się komedię, to chyba wystawić  nie można. 


Cristina jest młodą i szczęśliwą dziewczyną, chociaż w jej przypadku te "szczęśliwą" to trochę pojęcie względną. No bo niby ma chłopaka, (chociaż jest on ogromnym fajtłapą i lepiej nie pokazywać się z nim publicznie), pracę (i to nie byle jaką, bo w telewizji), przytulne mieszkanie, kota z nadwagą (o jakże wymownym imieniu Krokiet) i trochę za bardzo ekscentrycznego brata bliźniaka. Tylko, że już dobę po tym, jak poznajemy Cristinę okazuje się, że tak naprawdę w jednej chwili zostaje pozbawiona tego wszystkiego a życie wymierza jej soczystego kopniaka. Chłopak znajduje sobie inną, Krokiet ucieka z domu, Cristina traci pracę i mieszkanie, a na domiar złego ląduje w szpitalu na płukaniu żołądka podejrzewana o próbę samobójczą, bo trochę przedawkowała walerianę! Gdyby tego było mało, po wyjściu z oddziału musi zamieszkać ze swoim stanowczo za bardzo zwariowanym bratem i rodzicami, którzy po czterdziestu latach małżeństwa nadal są na etapie mówienia do siebie: Pysiu i Kluseczko i obnoszenia się z uczuciami oraz traktowania Cristiny jak kilkuletniej dziewczynki. I jeszcze ten zabójczo przystojny młody pan doktor od płukania żołądka i fakt, że jest zajęty! I to nie przez byle kogo, ale przepiękną i mądrą Stefanię, lekarkę z tego samego szpitala.  Nie. Cristina na pewno nie jest szczęśliwa i nie ma co mówić tutaj o jakimś "pojęciu względnym". Chociaż właściwie... Czy mimo tego, że będąc reżyserką Cristina nie jest w stanie wyreżyserować swojego własnego życia, to ta jej sytuacja na dłuższą metę naprawdę będzie taka tragiczna? 

"Nie tacy oni straszni" to kolejna już komedia romantyczna, której autorka, żeby wciągnąć nas w wir niesamowicie zabawnych wydarzeń, sięga po utarty, ale sprawdzony schemat. I jak już mogliście wywnioskować z mojego zachwytu, w moich oczach robi to w sposób naprawdę udany, a wydaje mi się, że wychodzi jej to dobrze dlatego, że w tej książce, poza początkiem, naprawdę nic nie jest przewidywalne. Wydarzenia wykreowane przez autorkę są nieco przerysowane, owszem, to przecież komedia, ale  pozostają przy tym jednak bardzo autentyczne, co mocno mnie zaskoczyło. Spodziewałam się książki w stylu "Bridget Jones", ale "Nie tacy oni straszni" nie są ani  tak bardzo naiwni, ani tak bardzo infantylni. Chociaż Cristina może czasem wydawać nam się zagubiona albo głupiutka, powinniśmy popukać się w głowę i zastanowić, jak my zachowalibyśmy się mieszkając z jedzącymi sobie z dzióbków rodzicami, bratem-dziwolągiem, nie mając pracy, a do tego wpadając po uszy w fatalne zauroczenie zajętym lekarzem. W obliczu takich wydarzeń wcale nie jest się życiową niedojdą, o co pochopnie można by Cristinę oskarżyć, ale desperacko szuka stałego gruntu pod stopami. A że czasem wychodzi to w trochę zabawny sposób? I że nieszczęść spada jej przy tym na głowę jakoś tak wyjątkowo dużo? No i fajnie! Przecież śmiech to zdrowie. 

Takie książki jak "Nie tacy oni straszni" naprawdę chce mi się czytać, bo jestem prawdziwą fanką dobrych komedii romantycznych. Ciepłe i optymistyczne. Zwariowane i urocze. Takie trochę dotulające kiedy za oknem szaro i brzydko a w mediach trąbi się tylko o katastrofach i nieszczęściach. Napisane przyjemnym językiem, w których bohaterowie są wykreowani nader dobrze i dzięki temu nie jest trudno podążyć za ich zwariowanym tokiem myślenia. Trochę bajkowe, ale jednocześnie bardzo przyjemnie osadzone w naszej szarej i katastroficznej rzeczywistości. 

Nie dziwię się, że Włoszki pokochały tę książkę. Ja też ją pokochałam. A wiecie za co najbardziej? Za to, że dzięki niej kolejny raz ożyła we mnie nadzieja, że kiedy wydaje nam się, że coś w życiu się kończy, to coś jeszcze lepszego własnie się zaczyna. Trzeba tylko naprawdę chcieć to zobaczyć i nie zamykać się w przeszłości. Tym, na czym naprawdę warto się w życiu skupić, wcale nie musi być smutek. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu: 


14 komentarzy:

  1. Słyszałam , że ta książka jest świetna, ale jakoś nie wierzyłam ;) Tobie wierzę i cieszę się, że będę miała okazję przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej przekonać się samemu :) ja takie książki lubię, więc polecam z czystym sercem. Takie trochę "Jedz, módl się i kochaj" :)

      Usuń
  2. Sugerując się okładką w życiu bym nie pomyślała, że to komedia romantyczna. Jakoś mi się to ''gryzie''. Ale sama książka kusi ogromnie, zwłaszcza po Twojej zachęcającej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w moim odczuciu też jest dziwna. Do tego ta żaba... Ja się potwornie brzydzę żab! Nawet w koronach ;/ Ale książka fajna.

      Usuń
  3. Lubię takie książki: lekkie, przyjemne, które wywołują uśmiech na twarzy, więc chętnie przeczytam:)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo. Fajna odskocznia od czytania o problemach :)

      Usuń
  4. Powiem szczerze, że chyba polubienia komedie romantyczne ;) dodaje książkę do swojej listy, będzie czekała w kolejce ;)
    P.s tez się brzydze żab, koledzy zawsze mieli z tego powodu niezły ubaw ze mnie ;) ale taka już jestem dziwna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to. U mnie komedii romantycznych pojawia się wiele i sama takie piszę, więc podglądaj mojego bloga! :)
      O tak - żaby - paskudztwo. brzydzenie się ich - dziwactwo :D

      Usuń
  5. Z każdą recenzją mam coraz większą chrapkę na tę książkę :) Będę musiała się za nią rozejrzeć :)
    www.maialis.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak. Miał bardzo podobnie aż w końcu tama pękła i sama ją przeczytałam. Czekam na Twoja recenzje a bloga podglądam regularnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się zarówno okładka jak i fabuła. Chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarwałam dla niej noc <3 A okładka zgadzam sie... Piękna. :)

      Usuń
  9. Nominowałam Cię do LBA.
    Po szczegóły zapraszam: http://ksiazki-moj-maly-swiat.blog.pl/2015/09/29/liebster-blog-award-1/

    OdpowiedzUsuń