środa, 14 października 2015

Trzy pytania do J. Winiarskiego
i o "Po bandzie. Jak napisać potencjalny bestseller"
#po bandzie

    Dzisiaj przychodzę do Was z miniwywiadem, który, dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i Ska miałam przyjemność przeprowadzić z p. Jakubem Winiarskim, autorem głośnego ostatnio podręcznika do... pisania! Tak. Tak. Niektórzy mówią, że do pisania potrzebny jest talent, a drudzy, że można się tego nauczyć. Moim skromnym zdaniem pisanie to taki fikuśny konglomerat, ale nie o tym. :)
         Na stronie wydawcy czytamy, że „Po bandzie to pierwszy kompleksowy polski poradnik dla pisarzy początkujących, średniozaawansowanych, a także dla tych, którzy uważają się za zaawansowanych i myślą, że o pisaniu wiedzą już wszystko. Ja jeszcze nie czytałam, ale powiem Wam, że jestem naprawdę ciekawa tej publikacji i na dniach podzielę się z Wami moimi przemyśleniami po jej lekturze. Mam też oczywiście nadzieję na konstruktywne wnioski co do swojej twórczości! 

      Ach! Nie zapominajmy też o konkursie, który z udziałem tej ksiażki właśnie dla Was przygotowuję! Także... Zwróćcie na nią uwagę, naprawdę, bo na dniach będzie się za jej sprawą na moim blogu całkiem dużo działo! 

A teraz obiecany mini wywiad:

1. Czy zawsze trzeba wprowadzić do powieści punkt zwrotny? Czy bez tego książka może być ciekawa?

Jakub Winiarski: Jeżeli to powieść to punkty zwrotne przydają się. Nie wiem, jak miała by wyglądać ciekawa książka bez punktów zwrotnych. Nawet w nowelkach typu „Janko Muzykant” są punkty zwrotne. Pojawiają się informacje, które zmieniają tak wiele, że historia i bohaterowie muszą pokazać swoje inne oblicze. W dłuższych powieściach tak samo. Właściwie im dłuższa powieść, tym bardziej czytelnik liczy, że punkty zwrotne będą. To znaczy, że będzie zaskakiwany. 

2. Jaki według pana powinien być dobry dialog, a jaki dobry opis? 

J.W.: O dobrym dialogu można mówić bardzo długo i w „Po bandzie” są na ten temat rozdziały zarówno moje, jak i Jolanty Rawskiej. Gdybym jednak miał tak w dziesięć sekund powiedzieć, jaki powinien być doskonały dialog, powiedziałbym: z konfliktem i kłamstwem. Jeśli postacie są w sporze, a w dodatku kłamią sobie wzajemnie, czytelnik czyta z zapartym tchem. O dobrym opisie także osobny rozdział napisałem do „Po bandzie”. Krótko mogę powiedzieć jedynie, że dobry opis powinien być plastyczny i szczegółowy na tyle, by czytelnik mógł w wyobraźni zobaczyć, poczuć to miejsce opisywane. I opis powinien łączyć się z postaciami. Jak? Poprzez emocje. Szczegółowo omawiam to w książce.  

3. Czy według pana autor powinien trzymać się jednego gatunku, czy teraz "w cenie" są autorzy wielogatunkowi, którzy stawiają na różnorodność? I jaki wiek według pana jest najbardziej optymalny, żeby stworzyć bestseller? 

J.W.: Zwykle autorzy trzymają się jednego gatunku. Transfery są rzadkie, a wśród tych rzadkich transferów jeszcze rzadsze są transfery udane. J. K. Rowling to autorka „Harry’ego Pottera” i nawet serial na podstawie jej powieści „dla dorosłych” nie zmieni tego. Od G.R.R. Martina też nikt nie oczekuje, że nagle zacznie romanse pisać. A Danielle Steel, z całym szacunkiem, ale lepiej, żeby nie kombinowała w okolicach horroru. Bo jeszcze jakieś głupoty wyjdą. Nie ma natomiast żadnego optymalnego wieku na napisanie bestsellera. Jednemu uda się to tuż po dwudziestce, drugi musi czekać do pięćdziesiątki, a większość całe życie będzie próbować i nic z tego nie wyjdzie. Nie ma reguły. Dlatego nie należy zniechęcać się, jeśli pierwsza próba była nieudana. Poza tym, wiek może się jakoś liczyć przy wygrywaniu konkursów piękności, ale nie w literaturze, czy, szerzej mówiąc, w sztuce.   


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz