piątek, 30 października 2015

Wywiad z Dagmarą Andryką, 
autorką „Tysiąca”

1. Witam serdecznie, pani Dagmaro, jest mi niezwykle przyjemnie gościć Panią na swoim blogu. Pierwsze pytanie właściwie nasuwa się samo: Jak to się stało, że zaczęła Pani pisać?
Bardzo dziękuję za zaproszenie, jest mi bardzo miło. Pisałam od dawna, najpierw krótkie opowiadania, potem coraz dłuższe, aż wreszcie powstała moja pierwsza powieść. W tej chwili pracuję nad kolejną książką, mam nadzieję, że będzie tak dobrze przyjęta jak "Tysiąc".

2. Na księgarniane półki trafiają rocznie dziesiątki tysięcy książek. Jak u Pani wyglądało szukanie i finalnie znalezienie wydawcy? Ile czasu upłynęło od napisania książki, do jej wydania?
W listopadzie 2014 roku, wysłałam książkę do kilku największych wydawnictw. Książka spotkała się z zainteresowaniem, finalnie w lutym 2015 podpisałam umowę z wydawnictwem Prószyński, a książka pojawiła się w październiku 2015. Czyli minął prawie rok od postawienia ostatniej kropki.
Myślę sobie, że miałam dużo szczęścia, że takie duże i dobre wydawnictwo zaproponowało mi współpracę, bardzo się z tego cieszę.

3. Co było Pani inspiracją do napisania „Tysiąca”?
Po pierwsze lubię kryminały, więc chciałam napisać coś w tym stylu, po drugie ciekawią mnie nieoczywiste sytuacje i zagadki, a po trzecie lubię czuć dreszczyk grozy. Musiałam to wszystko jakoś połączyć i wyszedł "Tysiąc". 

4. Czy od zawsze chciała Pani napisać kryminał? W jakich jeszcze gatunkach czuje się Pani dobrze?
Kiedyś chciałam napisać komedię, ale mroczna część mojej duszy okazała się silniejsza i od kilku lat zaczęłam śledzić rozwój kryminału jako gatunku. Poza tym, myślę, że wydarzenia z Mille mogą się znaleźć tylko w powieści kryminalnej.

5. Przyznaję bez bicia, że mnie osobiście „Tysiąc” po prostu zachwycił. To książka o unikatowym klimacie. Jak wyglądała praca nad jego pisaniem?
Bardzo Pani dziękuję, to bardzo miłe. Najpierw musiałam się zastanowić o czym tak naprawdę chcę napisać, a potem, przez wiele miesięcy pracowałam nad fabułą, czyli obmyślałam wydarzenia, bohaterów itp.,. W kryminałach to absolutnie kluczowa sprawa, ja jako autor muszę wiedzieć wszystko dużo wcześniej niż „to” się pojawi w książce. Finalnie na końcu, każdy element musi do siebie pasować. Kryminał narzuca pewien reżim, co mi bardzo odpowiada.

6. Co było dla Pani podczas pisania „Tysiąca” najłatwiejsze, a co najtrudniejsze?
Najłatwiejsze było nakreślenie klimatu Mille, bo ja go czułam całą sobą, pisanie o tym miejscu sprawiało mi dużą przyjemność. Najtrudniejsze, nie tyle w pisaniu co w konstrukcji fabuły, było utrzymanie czytelnika, do końca w niepewności. Często zastanawiałam się w trakcie różnych scen, czy nie za dużo podpowiadam. Ale wiem od pierwszych, zadowolonych czytelników, że dość długo wodzę ich za nos.

7. „Tysiąc” to nie klasyczny kryminał. Jest zbrodnia, a nawet kilka, ale możemy umieścić go też na granicy powieści społeczno-obyczajowej. Fenomenalnie oddała Pani w tym utworze klimat małej, zamkniętej społeczności. Skąd czerpała Pani wiedzę na ten temat?
Choć to niemożliwe, bo Mille tak naprawdę nie istnieje, to ja niemal tam zamieszkałam. Stworzyłam bardzo dokładny plan miasta, zlokalizowałam budynki, polubiłam mieszkańców. Chciałam, by czytelnicy, oczami Marty poznawali Mille, by poczuli, że właściwie każdy z nich mógłby znaleźć się w takiej sytuacji. Jak to jest gdy nie jest się mile widzianym gościem? Okropne uczucie, dlatego perspektywa Marty pozwoliła mi oddać klimat miasteczka o którym Pani mówi.

8. Jak to jest pisać książkę pełną lęku i niebezpieczeństwa? Czy w jakiś sposób udzielało się to Pani podczas pisania? Czy miała Pani takie momenty, w których, jak główna bohaterka albo Czytelnik, musiała Pani spoglądać przez ramię, żeby sprawdzić, czy nikt za Panią nie stoi?
Dobre pytanie. :) Najgorzej jest pisać takie sceny wieczorami, a ja zwykle piszę gdy zapada zmrok, dlatego czasem udało mi się, samą siebie przestraszyć.

9. Na uwagę zasługuje również nienaganna kreacja bohaterów „Tysiąca”. Choć osobiście kupuję ich wszystkich, to chyba nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że najbardziej przypadła mi do gustu postać tajemniczego Kowala. A do której ze swoich postaci Pani zapałała największą sympatią? I dlaczego?
Kowala też lubię, ale moim faworytem jest Bolo Markuszewski i Włoszka Sophia.
Bolo bo jest mentorem i opoką, daje poczucie bezpieczeństwa, a Sophia, dlatego, że lubię włoską kuchnię i długie rozmowy przy stole. Myślę, że mogłabym się z nią zaprzyjaźnić, choć czytelnicy już wiedzą, że i on potrafi zaskoczyć.

10. A dlaczego uczyniła Pani główną bohaterkę, Martę, właśnie dziennikarką?
Chyba dlatego, że sama kiedyś chciałam nią zostać, a poza tym uwielbiam wolne zawody.

11. W „Tysiącu” naprawdę dużo jest psychologii i nie mówię tutaj o takiej potocznej wiedzy, ale naprawdę skomplikowanych procesach i zjawiskach. Po prostu czapki z głów! Już po kilkunastu stronach książki, jako osobę mocno z psychologią związaną, zaczęło nurtować mnie pytanie: skąd Pani posiada tę nieprzeciętną wiedzę?
Uwielbiam słuchać ludzi, jestem skupionym i uważnym słuchaczem. Nigdy nie krytykuję, nie oceniam, uważam, że każdy ma w sobie jakąś ciekawą historię. Bardzo lubię, gdy moi rozmówcy dzielą się ze mną swoimi przeżyciami. To pewnie główny kanał wiedzy.
Poza tym miałam zajęcia z psychologii na studiach, moja przyjaciółka właśnie kończy ten kierunek, jestem niemal na bieżąco z najnowszymi badaniami w tej dziedzinie. No i po prostu mnie to bardzo interesuje. Myślę sobie, że chyba każdy autor musi być trochę psychologiem.

12. Czy ma Pani podczas pisania jakiś swoich fachowych konsultantów, którzy doradzają Pani, czytają tekst i generalnie służą dobrą radą?
Tak, mam to szczęście, że mam jak to się mówi BETA czytelników. Są wśród nich przyjaciele, którzy nie mają problemu by mnie konstruktywnie skrytykować, mam rodzinnych konsultantów i dwie pisarki kryminałów, które mi natychmiast pokazują, gdzie jest konstrukcyjny błąd, a także co warto podkręcić. Takie grono to prawdziwy skarb, wszystkich umieściłam w podziękowaniach.

13. Uważa Pani pisanie bardziej za hobby, czy jednak w pewien sposób pracę?
Pisanie wciąż jest moim hobby, dlatego tym bardziej cieszy mnie, że moja książka mogła trafić w ręce czytelników.

14. A teraz moje ulubione pytanie do autorów TAKICH książek jak  „Tysiąc”. Czy Dagmara Andryka zagości na naszym rynku na stałe?
Bardzo Pani dziękuję za te słowa. Odpowiem krótko: bardzo bym chciała móc cieszyć Państwa następnymi książkami. Wierzę, że tak będzie. Będę na to uczciwie pracować :)

15. Pani Dagmaro, było mi niezmiernie miło dowiedzieć się więcej o Pani, jak i o Pani książce. Z serca bardzo dziękuję i życzę dalszych sukcesów literackich. No i oczywiście: czekamy na więcej!

To ja bardzo dziękuję. Dla takich słów jakie od Pani usłyszałam, warto pisać książki :)
Zapraszam wszystkich czytelników w mroczną podróż do Mille i serdecznie pozdrawiam!

6 komentarzy:

  1. Przyznam, że o książce nie słyszałam, ale wywiad mnie zaciekawił, więc z pewnością po książkę sięgnę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej warto po nią sięgnąć. Ja pochłonęłam na raz i to w bardzo zabiegany dzień. Także polecam, wyjątkowa fabuła, naprawdę :)

      Usuń
  2. Słyszałam już kilka dobrych słów o tej książce, chyba muszę sobie zapisać jej tytuł :)
    Wywiad bardzo ciekawy! Chce się przeczytać tę książkę :)
    Pozdrawiam Justyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że udało nam się z autorką zachęcić Cię do Tysiąca. To naprawdę ciekawy, oryginalny kryminał. Polecam :)

      Usuń
  3. Muszę, po prostu muszę przeczytać tę książkę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ja muszę przeczytać Twoją jej recenzję! :)

      Usuń