poniedziałek, 25 stycznia 2016

"Dotrzymana obietnica" 
Jill Anderson

Czy prawdą jest, że jeśli naprawdę kochamy, to będziemy umieli pozwolić tej drugiej osobie odejść?Czy miłość zawsze jest wystarczającym usprawiedliwieniem? Czy mamy prawo patrzeć, jak ktoś, kogo kochamy, decyduje o swoim życiu i śmierci?


W roku 2005 Jill Anderson stanęła przed sądem w Leeds, oskarżona o zabójstwo męża. Paul Anderson, 43-letni lingwista, od wielu lat cierpiał na zapalenie mózgowo-rdzeniowe oraz zespół ustawicznego zmęczenia, z powodu choroby kilkakrotnie usiłował popełnić samobójstwo. Pewnego dnia, korzystając z nieobecności żony, zażył śmiertelną dawkę leków. Po powrocie Jill poinformował ją, że „tym razem wziął dosyć” by się zabić, i błagał, żeby nie wzywała pomocy. Jill wahała się, ale w końcu uszanowała jego życzenie i  pozwoliła mu odejść. Wkrótce potem doświadczyła na sobie surowości prawa: wielokrotnie przesłuchiwana, została pozbawiona paszportu i stanęła wobec perspektywy spędzenia nawet 15 lat w więzieniu. Jej historię śledziły media z całego kraju; choć ze względu na stan zdrowia nie mogła uczestniczyć we własnym procesie, ława przysięgłych jednogłośnie uznała ją za niewinną.

"Dotrzymana obietnica" to spisana przez jej bohaterkę, Jill, opowieść o nadzwyczajnej emocjonalnej wędrówce. Jest to książka elegancka i zarazem wstrząsająca. Suche stenogramy będące zapisami dłużącymi się w nieskończoność przesłuchań przeplatają się z historią miłości Paula i Jill: z opisami wczesnych, szczęśliwych lat ich związku, kiedy jeszcze nie musieli stawić czoła koszmarowi choroby, na którą medycyna nie zna lekarstwa, ale też tej trudnej, bolesnej i wyniszczającej, skupionej wokół cierpienia. Poznajemy dwoje młodych, zapatrzonych w sobie ludzi, których życie zmienia się diametralnie, ale też nieodwracalnie. Obserwujemy, jak w zmaganiu z chorobą coraz bardziej odsuwają się od bliskich, świata i zamykają w domu pełnym jęków, cierpienia i samotności. Patrzymy na prywatny dramat dwojga bezradnych wobec niego ludzi zastanawiając się: mój Boże, a co ja zrobiłabym na ich miejscu? Na miejscu przykutego do łóżka Paula, czy niczemu niewinnej Jill, która z dnia na dzień musiała przyjąć na swoje barki coraz więcej obowiązków, stać się pełnoetatową opiekunką i żegnać się z coraz mniej przypominającym samego siebie mężem. 

"Dotrzymana obietnica" to książka trudna, wstrząsająca i boleśnie prawdziwa. Chociaż momentami mamy dość czytania nużących opisów przesłuchań, z pewnością jest to utwór, o którym nie da się szybko zapomnieć, jeśli w ogóle jest to możliwe. Jill Anderson prowokuje nas do refleksji i zadaje pytania, na które nie ma dobrych odpowiedzi. Dodatkowo trudnym dla czytelnika faktem jest to, że nie jest to kolejna historia, która zrodziła się w głowie pochylonego nad klawiaturą autora, lecz rozegrała się naprawdę. Jill naprawdę stanęła przed wielkim moralnym dylematem męża: czy kazać mu cierpieć dalej i patrzeć na to, jak zwija się w męczarniach (nie tylko tych fizycznych, ale i egzystencjalnych), czy za wszelką cenę ratować go, czy w końcu uszanować jego wolę: pozwolić mu na ukrócenie jego męki i odejść. W trakcie lektury czytelnik nie raz zada sobie pytanie o to, co zrobiłby na miejscu Jill i Paula. I wiecie co? Ja dotarłam w końcu do "dobrej" odpowiedzi: za nic w świecie nie chciałabym być w skórze któregokolwiek z nich i mam wielką, ogromną nadzieję, że nigdy się to nie stanie. 

Podsumowując, "Dotrzymana obietnica" to książka bardzo emocjonalna, o której czytelnik myśli jeszcze kilka dni po zakończeniu lektury. Choć nie ma ona spektakularnego, wyciskającego łzy i zaskakującego zaskoczenia, to jest niezwykle życiowa i prowokująca do stawiania sobie ważnych pytań. Jeżeli macie ochotę przeczytać książkę, która w niesie do waszego życia coś więcej, niż odrobinę relaksu , zachęcam do jej lektury. To książka mądra i ważna. Każdy z nas może znaleźć się kiedyś w sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie tej książki. I co wtedy?!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu: 



5 komentarzy:

  1. W weekend zaczę czytać tę książkę i już się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna recenzja, naprawdę zachęca do książki. Temat rzeczywiście trudny i bolesny, ale do mnie najbardziej przemawia fakt, że ta historia wydarzyła się naprawdę. Chyba właśnie dlatego po tę pozycję sięgnę z wielką przyjemnością.

    Pozdrawiam,
    http://faaantasyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowany plus, mnie też właśnie ten fakt przekonał, by ją przeczytać :)

      Usuń
  3. To książka pełna emocji, ale masz rację, nie ma w niej nic spektakularnego. Jest za to do bólu realna.

    OdpowiedzUsuń