niedziela, 17 stycznia 2016

"Moralność Pani Piontek" 
Magdaleny Witkiewicz


Po niezwykle wzruszającej lekturze "Po prostu bądź" Magdaleny Witkiewicz, postanowiłam nadrobić czytelnicze braki i poznać wcześniejsze książki autorki. Po pozycji smutnej i problematycznej, aczkolwiek bardzo pozytywnej, wybrałam komedię. No i co? I chyba nie będzie zaskoczeniem, jeśli napiszę, że dobrze bawiłam się spędzając wieczór na jej lekturze. I to już od pierwszych stron.

Gertruda Poniatowska z domu Piontek (tak, tak, dobrze widzicie, pisane z błędem!) to kobieta w dojrzałym wieku, a przy okazji nadopiekuńcza matka, przewrażliwiona żona i lekarka (tu ciężko mi powiedzieć jaka, bo jej życiu zawodowym dowiadujemy się z książki raczej niewiele). Jeśli natomiast chodzi o charakter naszej bohaterki... Cóż. Obawiam się, że słowa takie jak demon czy harpia to zbyt łagodne przymiotniki, by określić tę piekielną kobietkę. Jak by jednak nie było, Gertruda Poniatowska z Panią Dulską mają wiele wspólnego. Trudzia (choć Gertruda nie znosi, gdy mąż tak ją nazywa) nie może pogodzić się z tym iż, jej trzydziestopięcioletni syn, ginekolog, Augustyn Poniatowski raczył dorosnąć, a może nawet i dojrzeć, wyrwać się spod jej matczynych skrzydeł i chce mieszkać oddzielnie. Jak na złość z jakąś małoletnią lafiryndą, która pani Poniatowskiej nie podoba się wcale, a wcale.  Gertruda robi więc wszystko, by kochany synuś wrócił do rodzinnego domu, co nie do końca podoba się samemu Augustynowi, a także jego najlepszemu przyjacielowi, Przebrzydłemu Cyrylowi, który też ma nie byle jaki interes w tym, żeby Augustyn mieszkał z Anulą (która, tak na marginesie, z lafiryndą nie ma zbyt wiele wspólnego). 

Kto wygra w sporze o miejsce zamieszkania Augustyna? Czy mimo usilnych starach mamusi ginekolog na dobre wyrwie się spod jej osaczających skrzydełek i rozpocznie życie na własną rękę? No i o co chodzi temu Cyrylowi Przebrzydłemu, który chce, by przyjaciel mieszkał poza domem jak najdłużej? Tego już Wam nie zdradzę, ale zachęcam do lektury i to bardzo. Warto. 

Bezapelacyjnie, największym atutem "Moralności Pani Piontek" jest humor i lekki, potoczny styl, którym autorka opisuje wydarzenia. Czytelnik już od pierwszych stron uśmiecha się od ucha do ucha, czytając o historii wyboru zawodu przez Augustyna czy podaną w pigułce charakterystykę jego upiornej mamusi, która ma słabość, a może trafniej byłoby powiedzieć: obsesję, na punkcie kupowania butów. Oczywiście na szpilkach. I to jak najwyższych. Pomimo wieku Gertruda nie zamierza bowiem odmawiać sobie przyjemności chodzenia na obcasie. Z życia trzeba korzystać, a ona da odpocząć swoim stopom, gdy będzie leżała w grobie. Chociaż nie! Do trumny też już przecież kupiła sobie buty. Z czerwoną podeszwą, żeby nawet wtedy wyglądać efektownie... 

To, co jeszcze przypadło mi do gustu, to (mimo przesady) dość wiarygodna kreacja realistycznych bohaterów i włączenie do komediowej fabuły poważnych problemów i spraw. Przyznam, że sięgając po "Moralność Pani Piontek" nie spodziewałam się tego. Liczyłam na pełną komizmu książkę o głupotach, a nie brałam pod uwagę faktu, że autorka przemyci gdzieś między zabawnymi wydarzeniami prawdziwie problematyczne i skłaniające do myślenia wątki. Finalnie zabieg ten przypadł mi jednak do gustu. Choć z tej właśnie przyczyny książka nie ma w moim mniemaniu bardzo komediowego wydźwięku, na pewno zapadnie w pamieć na dłużej niż komedie bez problematycznego tła. 

Podsumowując, historia Gertrudy Poniatowskiej, de domo Piontek i jej stłamszonej przez nią rodzinki, to bardzo przyjemna lektura na nadal długie wieczory. Sięgnęłam po nią, żeby oderwać się od rzeczywistości, natłoku nauki i pracy i zostałam czytelniczo usatysfakcjonowana. Rozbawi, ale i wzruszy. Autorka płynnie przeprowadzi was przez szerokie spektrum emocji: od śmiechu do wzruszenia. Polecam tę książkę bez wahania każdej marzącej o odpoczynku i odrobinie wytchnienia kobiecie. 


1 komentarz:

  1. Czuję, że mnie również by mocno wzruszyła i rozbawiła. Mam tę książkę w planach.

    OdpowiedzUsuń