poniedziałek, 1 lutego 2016

"Awaria Małżeńska" 
M. Witkiewicz i N. Socha


Spróbuję podsumować tę książkę jednym zdaniem: Po prostu się uśmiałam! 

"Otworzył iPada i zaczął czytać tasiemcową listę zadań, którą podyktowała mu ze szpitalnego łóżka żona. Do tej pory wydawało mu się, że najtrudniejsze będzie skompletowanie wyprawki szkolnej dla Brunona, szczegółowo opisanej w mailu od wychowawczyni. Teraz już wiedział, że wyprawka to zaledwie początek. Zadania podyktowane przez Ewelinę okazały się znacznie bardziej skomplikowane. Zadania na dzisiaj, jutro i na dalsze dni tej bitwy zwanej życiem."

Każda historia musi się od czegoś zacząć, ta tutaj zaczęła się od kota. Nie wiadomo czy przypadkowo, czy nie (przypadki lubią bowiem chadzać po ludziach, ewentualnie ulicach), rzeczone zwierze wbiegło pod koła autobusu, w którym znajdowały się Justyna i Ewelina. Ich pierwsze spotkanie (trzeba zaznaczyć, że bardzo bliskie), skończyło się więc telefonem na pogotowie i podróżą karetką w stronę oddziału chirurgii urazowej w szpitalu na Gdańskiej Zaspie. Dość nieprzyjemna, a może nawet i przerażająca diagnoza lekarza (bynajmniej nie w kwestii stanu zdrowia pacjentek, bo kto by tam się sam sobą przejmował), na zawsze zmienia los dwóch obcych rodzin. I Justyna i Ewelina mają bowiem zarówno dzieci jak i mężów, choć to drugie to w sumie pojęcie względne, bo mężczyźni w życiu nie gotowali obiadów, nie robili prania i nie odwozili dzieci do szkół (ba, oni nawet nie znają adresów placówek). 

Mateusz i Sebastian muszą więc zmierzyć się nie tylko z perspektywą zajmowania się dziećmi, ale także spróbować zapanować nad całym gospodarstwem domowym i codziennym chaosem. Na szczęście (a może i nie), na pomoc przyjdą im dwie dobre kobiety: pedantyczna teściowa jednego z nich oraz Dżesika, ceniąca się prostytutka, która, jak się szybko okaże, nie tylko zajmuje się „ornitologią”, ale potrafi przypilnować dzieci i zrobić prawdziwy, domowy obiad. Jedzenie z McDonald’s też może się bowiem znudzić…. 

"Awaria małżeńska" to rodzinna komedia w najlepszym wydaniu. Witkiewicz i Socha napisały przezabawną i przeciekawą, a przede wszystkim przeżyciową opowieść o tym, że nie taki wilk straszny, jak go malują. Nawet jeśli tym wilkiem okazują się być domowe obowiązki. Dwoje nieporadnych z początku panów, którym przyjdzie odnaleźć się w nieznanych dotąd rolach życiowych, szybko przekona się, jak to jest odrabiać z dziećmi lekcje, gotować obiady, wieszać pranie w wilgotnych piwnicach czy szukać zagubionych skarpetek. Chociaż z początku z powodu tego wszystkiego, będzie odechciewało im się żyć, zarówno oni, jak i ich żony przekonają się w końcu, że nieszczęścia zbliżają, a zwłaszcza oddalające się od siebie, znudzone codziennością rodziny. 

"Awaria małżeńska" to książka napisana lekkim, potocznym językiem. Bezapelacyjnie największym jej atutem jest humor sytuacyjny. Czytając ją (pomimo grypy żołądkowej), śmiałam się w głos i chichotałam pod nosem. Uwielbiam dobrze napisane komedie, w których bohaterowie są do bólu prawdziwi, opisywane sytuacje prześmieszne, ale nie wyszukane (nawet codzienne), a ogólny wydźwięk utworu niezwykle pozytywny. 

Jeżeli szukacie książki, która poprawi wam humor i otworzy oczy na to, że mężczyźni nie są wcale tacy źli, jak by się mogło wydawać, sięgnijcie po "Awarię małżeńską" i to bez najmniejszego wahania. Ja podczas czytania bawiłam się przednio i do tej pory mam w głowie kilka opisanych w niej wydarzeń. Lektura obowiązkowa dla wszystkich pań! Jednak nie jesteśmy takie do końca niezastąpione... 

Ebook przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu woblink.com
I Wy możecie nabyć tam tę wspaniałą książkę.


9 komentarzy:

  1. Mam w planach "Awarię..." Lubię się pośmiać podczas lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam i to gorąco :) Na pewno się uśmiejesz!

      Usuń
  2. Ha ha ja też się uśmiałam na maksa. Niebawem zamieszczę swoją recenzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczekuję jej z niecierpliwością. Książka genialna <3

      Usuń
  3. Już wiele pozytywnego słyszałam na temat tej książki. Mam na nią wielką ochotę !

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przeczytać tę książkę! Już czeka w koszyku, w internetowej księgarni. Czuję, że pęknę ze śmiechu, tym bardziej, że główni bohaterowie noszą imiona moje i mojego męża :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jaaa! Dodatkowy argument, żeby przeczytać :D

      Usuń