wtorek, 29 marca 2016

"Wszystkie kształty uczuć"
Edyta Świętek


Od smutku do radości. Od miłości do straty i żalu. Życie jest pełne uczuć. Wszystkich kształtów uczuć. 

Klaudia, młoda nauczycielka, dostaje posadę w niewielkiej szkole w podkrakowskiej wsi. Chociaż dziewczyna udaje przed światem, że jest szczęśliwa, w głębi duszy i serca skrywa wiele bolesnych wspomnień z dzieciństwa, które rzutują nie tylko na jej samopoczucie, ale i życiowe wybory. Już pierwszego dnia pobytu w nowym miejscu Klaudia wzbudza zainteresowanie w nieśmiałym miejscowym artyście, Dawidzie, którego miejscowa ludność uważa za dziwaka. Między młodymi ludźmi dość szybko zaczyna rodzić się nic porozumienia, sympatia i przyjaźń. Ale czy ich uczucie będzie miało szansę przerodzić się w coś więcej?

"Wszystkie kształty uczuć" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Edyty Świętek i było to spotkanie  finalnie udane, choć burzliwe. Przyznam, że przez pierwsze trzydzieści, może czterdzieści stron obawiałam się, że książka nie przypadnie mi do gustu. Nie mogłam wczuć się w emocje głównych bohaterów, historia wydawała mi się nudna i oklepana, a przede wszystkim przeszkadzała mi pierwszoosobowa narracja. Odłożyłam jednak "Wszystkie kształty uczuć" na kilka dni, a kiedy wróciłam do lektury, pochłonęłam ją w jeden wieczór. Chociaż fabuła nie jest zaskakująca, to jest to bardzo życiowa i poruszająca książka o tym, że każdy z nas, w swoim zwykłym, ludzkim życiu przeżywa feerię uczuć. Tylko od czego zależy, które z nich będą dominowały?

"Wszystkie kształty uczuć" to opowieść o nieszczęśliwej miłości oraz o tym, jak dzieciństwo i dom rodzinny wpływają na rozwój człowieka i jego wybory. Zarówno Klaudia jak i Dawid to pogubieni w życiu bohaterowie, którzy swoje przeszli i teraz miotają się w swoich uczuciach. Dodatkowo los nie chce dla nich tak, jak sobie tego wymarzyli i rzuca im kłody pod nogi, przez co nie są do końca szczęśliwi. Ale czy będzie tak już zawsze?  Muszę powiedzieć, że chociaż fabuła wydaje mi się być zwykła i przewidywalna, to zaskakujące zakończenie, które zaserwowała czytelnikowi Świętek powoduje, że nie mogę myśleć o tym utworze negatywnie. Zdecydowanie warto przeczytać tę książkę choćby dla zakończenia. Polubiłam też siłę, jaką autorka obdarza głównych bohaterów. Nie jeden człowiek w ich sytuacji już dawno by się poddał i zrezygnował, a oni dźwigają się po porażkach. Czytając ten utwór naprawdę im tego pozazdrościłam. 

Jeżeli chodzi o język, jakim posługuje się autorka, to jest on raczej potoczny i prosty. Choć fabuła jest problematyczna i nie koniecznie przypadnie do gustu miłośniczkom "lekkich" książek, to język sprawia, że gdy wejdziemy już w świat książki, czyta się ją z przyjemnością. Dialogi Świętek są wiarygodne, a opisy barwne i plastyczne, przez co czytelnik bez problemu może wyobrazić sobie zarówno bohaterów jak i miejsca czy ich stany emocjonalne. Jak już wspomniałam, narracja jest pierwszoosobowa, przez co mamy trochę zawężony punkt widzenia sytuacji, ale autorka sprawnie wybrnęła ukazując nam to, co dzieje się w głowach obu głównych bohaterów. 

Podsumowując, "Wszystkie kształty uczuć" to dobrze napisana książka obyczajowa o tym, że nie wszystko w życiu układa się po naszej myśli i czasem trzeba naprawdę dużo wycierpieć, by doświadczyć odrobiny szczęścia. Chociaż nie od razu przypadła mi do gustu, to z pewnością sięgnę po inne książki autorki by poznać jej twórczość. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu: 



2 komentarze:

  1. Ja nie znam jeszcze prozy tej autorki, ale wiele już o niej słyszałam. Powinnam się skusić, żeby wyrobić sobie własne zdanie... i nie straszny mi oklepany początek i pierwszoosobowa narracja.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię książki obyczajowe p- sięgam po nie jako odskocznie od kryminałów. O tej powieści wiele dobrego słyszałam, więc pewnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń