niedziela, 13 marca 2016

Wywiad z Agnieszką Krawczyk


fot. Julia Pająk
1.       Dzień dobry. Pani Agnieszko, bardzo się cieszę, że mogę ponownie gościć Panią na blogu i zadać kilka pytań. Raptem kilka dni temu ukazała się Pani kolejna książka, „Siostry”. Chociaż to na niej chcę się skupić w naszej rozmowie, nie mogę nie zapytać, jak czuje się Pani po sukcesie poprzedniej sagi.

Przyznam się, że pozytywny odzew, z jakim spotkała się saga „Magiczne miejsce” sprawił mi wielką przyjemność, ponieważ mam do tej serii ogromnie uczuciowy stosunek. Nie wiem, czy o tym kiedyś mówiłam, ale pierwsza część sagi, od której wzięła się nazwa całej serii, czyli „Magiczne miejsce”, to tak naprawdę pierwsza książka, którą napisałam. Ukazała się jako druga, po „Napisz na priv”, ale napisana była wcześniej. Pisałam ją całym sercem, miała to być książka, jaką ja, Agnieszka Krawczyk, chciałabym przeczytać. Można powiedzieć, że w dużej mierze stworzyłam ją dla siebie, przynajmniej taki był początkowy zamysł, że zostanie sobie w szufladzie. Życie potoczyło się jednak inaczej, książka dosyć szybko ujrzała światło dzienne. Teraz, w ubiegłym roku, przygotowując „Magiczne miejsce” do wznowienia poprawiłam powieść i rozszerzyłam niektóre wątki. Mam nadzieję, że jest teraz lepsza i pełniejsza. Ta seria była od początku planowana na trzy części, ale tak się rozpisałam, że potrzebowałam jeszcze jednego tomu, by rozwiązać główne wątki. Bardzo się cieszę, że ta saga znalazła wiernych czytelników, którzy nie mogą rozstać się z Idą – tak nazywa się powieściowe miejsce akcji – i wciąż pytają o kolejne tomy. To dla mnie znaczy, że powieści nie znudziły, a nawet wciąż jest w czytelnikach apetyt na więcej.

2.       Nowa saga, „Czary codzienności”, to nowe miejsca i nowi bohaterowie. Nie tęskni Pani za Idą, Sabiną, Krzysiem i Milą?

Zżyłam się z bohaterami poprzedniej sagi, nie będę tego ukrywała. Są dla mnie jak rodzina, dosyć długo zajmowałam się ich problemami i kłopotami. Przyszedł jednak czas na nową historię i weszłam w nią z ciekawością. Jakie będą nowe postaci i ich losy? Jakie będzie miejsce, w którym żyją? Czy małe miasteczko potrafi oczarować, czy wręcz przeciwnie – przeraża? „Czary codzienności” to dla mnie zupełnie nowa literacka przygoda, mam nadzieję, że dla czytelników też.

3.       „Siostry” to opowieść o skomplikowanych więziach rodzinnych. Skąd pomysł na fabułę tej powieści?

Nie mam siostry, ani w ogóle rodzeństwa. Lubię zatem obserwować rodziny, poznawać sekrety i skomplikowane relacje. Wiele osób zechciało się ze mną podzielić opowieściami o powikłanych losach swoich, i swego rodzeństwa, jestem za to bardzo wdzięczna. Od razu powiem, że historia Agaty, Danieli i Tosi powstała w mojej wyobraźni, nie jest odzwierciedleniem losów autentycznych, znanych mi osób. Moje obserwacje różnych rodzin były tutaj raczej inspiracją, pożywką dla rozwinięcia fabuły. Pomysłem bazowym były „poplątane siostry” – trzy dziewczyny, spokrewnione ze sobą, ale mające tak naprawdę różnych rodziców. Wydaje mi się, że bycie siostrami przyrodnimi nie zawsze jest łatwe, to czasem trudna miłość i relacja. Chciałam pokazać właśnie taki skomplikowany związek, gdzie miłość siostrzana nie jest bezwarunkowa, rodzi się po pewnym czasie, ale gdy już powstaje, jest mocna jak stalowa lina okrętowa. To jest książka o kobietach – matkach, siostrach i córkach. Jakie są nasze relacje z matkami, co myślimy o sobie nawzajem? Czy da się przezwyciężyć uprzedzenia, zapomnieć krzywdy, wybaczyć? Jeżeli ktoś odnajdzie w tych dylematach swoje problemy, a w książce jakąś odpowiedź dla siebie – bardzo się ucieszę.

4.       Zarówno Agata, jak i Daniela czy Tosia to bohaterki mające problemy z tożsamością. Co panią inspirowało podczas kreowania tych postaci?

Myślę, że zainspirował mnie współczesny świat. Mam wrażenie, że w pewnej mierze wszyscy mamy problemy z tożsamością. Mówiłam o tym już wcześniej – interesują mnie skomplikowane stosunki międzyludzkie, to jak określamy się wobec siebie nawzajem.  Moje bohaterki wciąż zadają sobie pytania, o to, kim naprawdę są, jak powinno potoczyć się ich życie. Błądzą i odnajdują się. Starają się nie iść na kompromisy, ale nie zawsze to jest możliwe. W ich życiu są kryzysy i sytuacje graniczne. Jak sobie z tym radzą? Najlepiej jak potrafią, ale ja nie zadecyduję czy to jest dobre, czy złe, bo nawet wykreowanym przez siebie postaciom przyznaję prawo do błędu i wyciąganie z tego nauki.

5.       Czy chcąc poruszać w książkach problemy natury psychologicznej konsultuje Pani z kimś te kwestie, czy zdaje się Pani na siebie i własne emocje?

Ja bardzo dużo czytam, także książek o psychologii, różnych obsesjach, kompleksach. Postać Agaty przyszła mi do głowy, gdy czytałam o osobach, które boją się bliskości. To bardzo ciekawy temat, jak chłód uczuciowy w rodzinie, może zaowocować w dorosłym życiu dziecka niechęcią do nawiązywania głębokich relacji z innymi. Agata co prawda wychowała się w szczęśliwym domu, ale to szczęście było dla niej skażone nieobecnością matki, o której odejście dziewczyna się obwiniała. Nie potrafiła o tym rozmawiać z dosyć surowym ojcem, ani z macochą. Wyrosła na osobę okaleczoną emocjonalnie i będzie musiała włożyć dużo pracy, żeby się „wyprostować”. Od razu powiem, że w kolejnej części zmierzymy się problem osobowościowym dotyczącym tym razem bohatera mężczyzny, czyli Jakuba. To także skomplikowana postać i dręczy go wiele demonów. Może już wreszcie czas na zmiany? Przekonamy się w drugim tomie.

6.       Zmysłowo to miasteczko pełne rozmaitych osobowości. Którego z bohaterów darzy Pani największą sympatią? O kim pisało się Pani najciekawiej?

 Cóż, moim faworytem jest weterynarz Jerzy Wilk. To człowiek dobry, z sercem na dłoni, ale jednocześnie trochę ponury i sarkastyczny. Taka mieszkanka wybuchowa. Wilk jest prawdziwym przyjacielem naszych bohaterek, zawsze mogą na niego liczyć, o czym przekona się jeszcze Agata, w dramatycznym momencie życia. Lubię też bardzo Danielę, która szybciej mówi niż pomyśli i jest osobą bardzo szczerą. Brak jej dyplomacji i czasem sama sobie szkodzi, ale ja uważam, że per saldo Daniela na tym zyskuje.

7.       Nie mogę nie zapytać też o to, dlaczego w „Siostrach” tak mało Filipa. Czy to celowy zabieg? W następnych częściach sagi będziemy mogli poznać go lepiej?

W kolejnej części dowiemy się o tej postaci nieco więcej, ale nie będzie to bohater pierwszoplanowy. Filip jest chłopakiem Agaty, ale ich związek przeżywa głęboki kryzys, właściwie się rozlatuje. Myślę, że czytelnicy mogą być trochę zaskoczeni, tym co „pokaże” nam w drugim tomie Filip. Jak to ocenią? Jestem bardzo ciekawa.

8.       Zmysłowo leży u podnóża gór. Dlaczego właśnie tam?

Lubię małe miasteczka w górach. To kraina mego dzieciństwa, rodzinnych wakacji. Mają dla mnie swój niepowtarzalny urok i czar. Do dzisiaj przyjemność sprawia mi obserwowanie niespiesznego tempa życia, pewnej powtarzalności zdarzeń. Inny klimat i nastrój niż w wielkim i do pewnego stopnia anonimowym mieście. Dla mnie góry są po prostu wspaniałe, wciąż zachwyca mnie ta mieszanina kolorów, zapachów i kształtów – wysokie drzewa, zagubione w lesie jeziorka, srebrzyste strumienie. Ponieważ pochodzę z Krakowa, góry są mi bliższe, mam do nich wielki sentyment. Mnie w ogóle fascynuje przyroda, zwłaszcza jej surowe piękno, monumentalność i ponadczasowa mądrość. Myślę, że obserwując naturę, możemy się wiele nauczyć o życiu, a góry są tu szczególnie metaforyczne.

fot. Księgarnia Matras
9.       „Siostry” jak i poprzednie Pani książki pełne są artyzmu. Czy mogę wyciągnąć z tego wniosek, że jest Pani miłośniczką sztuki? Jako pisarka na pewno ma Pani w sobie coś z artystki.

Osoby, które dobrze mnie znają, zadają mi czasem pytanie, dlaczego nie studiowałam historii sztuki. Nie wiem sama – może po prostu dlatego, że widziałam już te wszystkie obrazy? Oczywiście żartuję, ale naprawdę – sztuka to moja wielka pasja. Bardzo lubię oglądać dzieła malarskie, szczególnie interesują mnie kolory, jak przenikają się barwy i jak na płótnie przedstawiony jest nastrój. Staram się w podobny sposób malować słowami obrazy w moich książkach. Chciałabym, żeby czytelnik odczuł, zobaczył w wyobraźni to, o czym piszę. Jeśli opisany jest kolor, to marzę, by czytelnik go ujrzał tak, jak ja go widzę; gdy zapach – by poczuł aromat. Słowo jest jak pędzel malarza, można nim pokazać naprawdę dużo, właściwie wszystko. Jest plastyczne i odpowiednio użyte może uruchomić wyobraźnię odbiorcy, zagrać na jego uczuciach.

10.   Jest Pani także autorką kryminałów. Skąd ten dualizm?

Lubię oba gatunki. Mam wrażenie, że pisząc powieści obyczajowe i kryminały uzyskuję równowagę pomiędzy romantyczną a zdroworozsądkową częścią mej natury. Już to tłumaczę – powieść obyczajowa jest dla mnie gatunkiem bardziej pojemnym. Jest tu miejsce na wielowątkowe fabuły, rozmaitość bohaterów, psychologiczne przemyślenia i opisy. Czytelnik nie obrazi się o 500 stron powieści obyczajowej, przy takiej objętości kryminału może zacząć zgrzytać zębami. Kryminały piszę poza tym z bardzo dokładnym planem. Długo nad nim pracuję, mam rozpisany każdy rozdział. Gdy siadam do pisania, zerkam od czasu do czasu na plan i pracuję. Z powieścią obyczajową jest inaczej – tutaj mam rozplanowaną ogólną oś fabuły, główne wydarzenia i konflikty, dopuszczam swoich bohaterów do głosu, pozwalam im kształtować świat. W kryminale bohater nie ma prawa mnie zaskakiwać. Zakończenia zdarza mi się przerabiać kilka razy, by osiągnąć efekt, który mnie satysfakcjonuje, tu nie ma miejsca na dygresje, opisy i poetycki język. Kryminał to konkret i mroczna atmosfera, przynajmniej u mnie.

11.   Ostatnio trafia do nas, do Czytelników, więcej Pani obyczajowych książek. Czy to znaczy, że ten gatunek stał się Pani ostatnio bliższy?

To prawda, ostatnio było sporo powieści obyczajowych. Dobra wiadomość jest taka, że pracuję też nad kryminałem, ukaże się zapewne w przyszłym roku. Nawiązując do jednego z Pani poprzednich pytań – jest to kryminał o sztuce. Będzie ona odgrywała wielką rolę w fabule i tworzyła nastrój powieści. Nie chcę mówić nic więcej, ale będzie to współczesny kryminał, a akcja jest usytuowana w Wiedniu, mieście, które bardzo lubię.

12.   Kiedy możemy spodziewać się kontynuacji „Sióstr”? Przyznaję, że ja nie mogę się jej już doczekać!

Drugi tom „Przyjaciele i rywale” wyjdzie zapewne jesienią. Trzeba będzie jeszcze poczekać, ale zapewniam, że warto. Pracuję nad tą książką bardzo intensywnie i mam nadzieję, że sprawi czytelnikom przyjemność.

13.   Na zakończenie, tradycyjnie już, proszę Panią o zachęcenie Czytelników Informatora do lektury „Sióstr”.

Proszę sobie wyobrazić małe urokliwe, choć niepozbawione wad miasteczko w górach i trzy siostry. Bohaterki stają w obliczu wielkiej życiowej zmiany. Jak sobie z nią poradzą i czy wyciągną wnioski na przyszłość – to jest temat tej książki. Dziewczyny otacza magia codziennych prostych czynności, królestwo barw i zapachów, które woła „chwytaj dzień, ciesz się chwilą”. Niech nas zaczaruje ten świat, spróbujmy razem z bohaterkami znaleźć to, co zagubione, uporządkować swoje życie, wreszcie - zakochać się. Serdecznie zapraszam do wejścia w ten świat. Mój świat.

14.   Pani Agnieszko, bardzo dziękuję za rozmowę i poświęcony czas. Jestem wielką fanką Pani twórczości. 
Ja też ogromnie dziękuję, to była przyjemność. Pozdrawiam wszystkich sympatyków Informatora Czytelniczego, a Pani życzę dalszych sukcesów literackich, bo śledzę Pani twórczość z dużą przyjemnością.

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy wywiad. Nie poznałam jeszcze twórczości pisarki, ale z przyjemnością dowiedziałam się o niej więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło jest wiedzieć, kto stoi za tak cudownymi książkami. W moim odczuciu mają wtedy jeszcze bardziej "ludzką" twarz :)

      Usuń