niedziela, 3 kwietnia 2016

"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" 
Jessica Knoll




"Jej doskonałe życie jest doskonałym kłamstwem."

Ludzie uwielbiają nosić maski. Zgrywać przed światem kogoś, kim nie są i udowadniać samemu sobie, że zasługują na szczęście. Wielu widzi w tych maskach pancerz, za którym mogą schować swoje rany, urazy, nierozwiązane konflikty czy nieprzepracowane traumy. Odgrodzić się od własnego Ja i pokazać ludziom to lepsze, szczęśliwsze, wyidealizowane. I o tym właśnie jest bestsellerowa "Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie". O tworzeniu lepszego Ja tym, że nie da się uciec od przeszłości.

Ani FaNelli szykuje się do ślubu. Z impetem realizuje skrupulatnie dobraną dietę, by wbić się w suknię ślubną. Ma prestiżową pracę w znanej gazecie, nosi designerskie ubrania, a u jej boku paraduje przystojny narzeczony z arystokratycznym nazwiskiem. Ani jest idealna, piękna, zadbana i mądra. Jej jej czego zazdrościć. Wręcz tryska radością i nie może się doczekać, aż zmieni nazwisko na Harrison, by stać się taka, jak inni. Zwykła i wtapiająca się w tłum.
Mało kto wie jednak, że w szkole średniej TifAni FaNelli zetknęła się z okrucieństwem, do jakiego zdolne są tylko nastolatki. Została skrzywdzona i upokorzona, a idealna, wykreowana przez nią Ani powstała tylko dlatego, że TifAni pragnie w dorosłym życiu wymyślić siebie na nowo. I gdy jest już bardzo blisko tego celu, niespodziewanie pojawia się propozycja udziału w filmie dokumentalnym o tym, co wydarzyło się w szkole 14 lat temu. Niby nie taka wielka sprawa, a jednak zmienia w jej życiu wszystko. Jest bowiem coś, o czym wie tylko Ani. Niebezpieczny sekret, o którym bardzo chciałaby zapomnieć. 

Czy najszczęśliwsza dziewczyna na świecie odkryje przed światem mroczną tajemnicę?

Jestem pod wrażeniem tej książki. Już przed lekturą słyszałam o niej wiele dobrego, więc z niecierpliwością zabrałam się za czytanie i książka spełniła moje oczekiwania. Fabuła niemal hipnotycznie wciąga czytelnika w swój świat i nie chce oddać rzeczywistości, dopóki nie przewróci on ostatniej strony, a dodatkowo prowokuje do refleksji. "Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" to zaskakująca i bardzo dobrze skonstruowana powieść o świetnie zarysowanym tle psychologicznym w dodatku opowiadająca o prawdziwych, traumatyzujących wydarzeniach, które swego czasu spotkały autorkę. I to właśnie chyba dlatego, że czytamy o prawdziwych wydarzeniach, jest to książka tak wstrząsająca, wymowna i dająca do myślenia. Poznajemy z pozoru zwykłą dziewczynę, jej dążenie do perfekcji, ale mamy świadomość, że w przeszłości spotkało ją coś złego. Coś mrocznego i trudnego, przez co ucieka teraz w maskę doskonałej. Niesamowicie potrzebuje aprobaty społecznej i akceptacji. Wierzy, że zmieniając swoje życie, zmieni też przeszłość. 

Przeczytałam w materiałach prasowych dotyczących tej książki, że "stanowi mroczne zwierciadło społecznych lęków, ambicji i potencjału do kwestionowania obowiązującego stanu rzeczy." Bardzo spodobało mi się to zdanie, bo rzeczywiście tak właśnie jest. Bardzo wielu ludzi ma w swoim życiorysie skazę, którą chciałoby ukryć, choć nie zawsze jest to tak wielka skaza jak w przypadku Ani, i przez wzgląd na nią dopuszcza się niespodziewanych rzeczy. Znając jednak historię tego człowieka, nie potrafimy źle go ocenić, a nawet więcej: umiemy usprawiedliwić. Tak jest też tutaj. Dostajemy świetnie nakreślony portret psychologiczny pogubionej i potraumatyzowanej bohaterki, która nigdy tej traumy prawdziwie nie przeżyła, ale starała się zepchnąć ją w cień i ukryć przed światem. A tak przecież się nie da. Tłumione emocje prędzej czy później wezmą górę, choć książka wydaje się być ich wyzuta. Jak gdyby nawet narracja została dostosowana do tego, co czuje Ani. 

"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" to kolejna głośna książka wpisująca się w nowo rysujący się w literaturze kobiecej nurt domestic noir. (W wielkim skrócie chodzi o to, że życie w czterech ścianach ma swoją ciemną stronę.) Rachel z "Zaginionej dziewczyny" ucieka w alkoholizm, odstraszając od siebie rodziców i jedyną przyjaciółkę. Libby z "Mrocznego zakątka" agresywnie traktuje wszystkich, którzy chcą jej pomóc. TifAni natomiast krzywdzi samą siebie: stara się odcinać od traumy i zemsty, spychać to w nieświadomość i za wszelką cenę dąży do perfekcji. Czytelnik momentami ma ochotę aż nią potrząsnąć i przypomnieć jej, że to ona jest ofiarą i nie ma potrzeby dodatkowo niszczyć swojego życia. 

"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" budzi we mnie niesamowicie wiele emocji. Z pewnością przypadnie do gustu czytelniczkom nie bojącym się czytać o problemach i traumach, ale przede wszystkim tym, którzy lubią mądre, życiowe książki o mocno zarysowanym aspekcie psychologicznym. Jedynym, co przeszkadzało mi w tym utworze był nadmiar słów - mam wrażenie, że można by opowiedzieć tę historię bez opisu wielu zbędnych szczegółów, ale mimo wszystko jestem nią zachwycona. Knoll bardzo wysoko ustawiła swoją poprzeczkę, a fakt, że jest to jej własna historia powoduje, że mam potrzebę głębiej się nad tym wszystkim zastanowić. Gdy myślę o tym utworze robię wielkie: WOW! 

Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję wydawnictwu: 






7 komentarzy:

  1. "Domestic noir" - pierwszy raz słyszę to określenie. Zaciekawiłaś mnie i to bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pierwszy raz usłyszałam o tym nurcie podczas czytania materiałów o tej książce. Na youtube jest fajna dyskusja z udziałem Katarzyny Bondy właśnie o tej książce i domestic noir, więc polecam :)

      Usuń
  2. To jedna z książek, które były w moich marcowych zapowiedziach i nadal jest na liście czytelniczej! Bardzo lubię emocjonujące książki, a jeśli mają jeszcze psychologiczne tło, to zdecydowanie jest to coś dla mnie! ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, polecam. Jako studentka psychologii mogę dodać, że to bardzo wiarygodny portret głównej bohaterki. I nie tylko jej ;)

      Usuń
  3. Ta książka bardzo mnie do siebie przyciąga. Na pewno się skuszę i przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem już po lekturze, moja opinia wkrótce... no mogę Ci tylko powiedzieć, że nie spodziewałam się po tej pozycji takich emocji... Piękne była!

    OdpowiedzUsuń