poniedziałek, 11 kwietnia 2016

"Tysiąc róż" - Magda Rem


Ludzie od zawsze fascynują się zbrodnią i portretem psychologicznym mordercy. Czy jest to człowiek taki sam jak my, czy jednak inny? Co dzieje się w jego głowie, że decyduje się zadać śmierć? Czy jest poczytalny? Działa w afekcie? Jakie ma pobudki? Dlaczego jego ofiarą jest właśnie ta, a nie inna osoba? Jak żyć ze świadomością, że się kogoś zabiło? Chociaż instynkt przetrwania i zdrowy rozsądek podpowiadają nam, że lepiej trzymać się od takich historii z daleka, mamy w sobie ich głód. I właśnie ten niedosyt oraz zwykłą, ludzką ciekawość, wykorzystuje w swojej debiutanckiej powieści - "Tysiącu róż" - Magda Rem. Przedstawia nam dwa dni z życia człowieka, który zabił. 

„Istnieje też miłość, która polega na skakaniu sobie do oczu z pazurami. Na wiecznej karuzeli emocji. Na lizaniu ran i wracaniu do siebie”.

Michał i jego żona Elżbieta wiodą spokojne życie w jednej z polskich wsi. Mieszkają w domu na uboczu, regularnie włączają zraszacz, rozmawiają z sąsiadem, odwiedza ich listonosz, mają swoje nawyki i zwyczaje. Są takim zwykłym, do bólu nudnym małżeństwem. Elżbieta jest pisarką popularnych romansów, O stałej porze siada do maszyny do pisania, a gdy uderza palcami o przyciski, po ich ogródku rozlega się rytmiczny stukot.  Michał zaś grafikiem projektującym okładki. Miłym, zwykłym człowiekiem, który mówi ludziom dzień dobry, gdy spotyka ich na ulicy. A przynajmniej tak było jeszcze do wczoraj. Bo już tak nie będzie. Bycie razem okazuje się być dla Michała za trudne. Ich miłość umiera,  a jedna krótka chwila zmienia ich życie w teatr pozorów. Tylko kto w nim obsadza role?


Mówi się, że miłość popycha ludzi do szaleństwa i z pewnością coś w tym twierdzeniu jest. Magda Rem zdaje się jednak z tego powiedzenia drwić. U niej do szaleństwa nie popycha miłość, ale jej brak - pustka, która po tym uczuciu została.

"Tysiąc róż" to powieść psychologiczna z elementami thrillera. Autorka kreśli przed czytelnikiem to, co dzieje się w psychice na pozór zwykłego mężczyzny. Pokazuje jego motywację, próbę zakamuflowania tego, co zrobił, zmaganie się z samym sobą, spokój walczący z szaleństwem, niedowierzanie w to, co się stało,  wszelkie psychologiczne mechanizmy obronne, aż w końcu wyrzuty sumienia i lęk. To właśnie kreacja portretu psychologicznego głównego bohatera jest w moim odczuciu największym atutem tej powieści. Michał to bardzo wiarygodna postać. 

Magda Rem umiejętnie sieje też w głowie czytelnika niepokój - to duży plus, bo nie każdemu autorowi się to udaje. Chociaż utwór jest na początku bardzo statyczny, a akcja niemal leniwa (momentami niestety aż za bardzo, chwilami miałam uczucie znudzenia), to czytając tę książkę ma się gdzieś z głowy myśl, że zaraz coś się zdarzy. Mam wrażenie, że to taka cisza przed burzą. Nie do końca wiadomo co, ale na pewno nic przyjemnego. Klimat książki powoli staje się coraz bardziej mroczny i tajemniczy. Niby wszystko jest jasne, a jednak pełno jest niedopowiedzeń. Czytelnik czeka w napięciu na spektakularne, trudne go przewidzenia zakończenie i... rzeczywiście je dostaje. Magdzie Rem udaje się zaskoczyć, choć po lekturze "Tysiąca Róż" miałam nieodparte wrażenie, że zakończenie nie do końca do tego utworu pasuje i pewne kwestie można by rozegrać inaczej. 

Nie mniej jednak, poczułam się czytelniczo usatysfakcjonowana. Książka finalnie przypadła mi do gustu i choć szału nie było, wciągnęła, a to, co dzieje się w głowie Michała, jest w pewien sposób hipnotyczne. Jego postać budzi w czytelniku emocje, a fabuła, choć rozkręca się powoli, zaskakuje. Jeżeli tylko będę miała okazję, z przyjemnością sięgnę po kolejne utwory Magdy Rem. Po tak dobrym debiucie mam wrażenie, że  dopiero pokaże nam, na co tak naprawdę ją stać.


Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję serdecznie: 




6 komentarzy:

  1. Czytałam i niestety średnio mi się podobała. Liczyłam na coś więcej :(
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmy... Szału nie było, ale myśle, że ta książka może się podobać :)

      Usuń
  2. Nie słyszałam o tej książce, ale teraz zastanawiam się nad przeczytaniem. Lubię takie psychologiczne książki, zobaczmy czy mi się spodoba :D

    Pozdrawiam serdecznie,
    Mona Te [Blog]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak lubisz psychologiczne książki, to będziesz usatysfakcjonowana :)

      Usuń
  3. Zgadzam się w 100 procentach! Opis z okładki świetnie opisuje klimat z książki, ja cały czas wiedziałam ze coś się wydarzy i oczekiwałam tego z niepokojem :)

    OdpowiedzUsuń