poniedziałek, 2 maja 2016

"Echa przeszłości" - Elżbieta Hutnik


"Czasem czuł, że już nie daje rady, że to za dużo jak dla jednego człowieka, ale, gdy podjeżdżał wieczorem pod dom i widział światło w oknie, to miłe ciepło rozchodziło się po całym jego ciele. Od lat nikt nie czekał na jego powroty i ten widok uświadamiał mu, że jednak warto się tak wysilać, że ma dla kogo to robić."

Nie da się czerpać garściami z teraźniejszości, jeżeli nie uwolni się od bolesnej przeszłości - przekonują psychologowie. Idąc dalej tym tropem - nie da się stworzyć szczęśliwego związku w teraźniejszości, jeżeli nie wyzbędzie się uczuć do osoby, z którą kiedyś się było. A już na pewno nie jest to możliwe, kiedy ta osoba jest na wyciągnięcie ręki i czerpie przyjemność z tego, by mieszać w obecnym związku swojego byłego partnera. 

Weronika jest na pozór szczęśliwą mężatką. Ma dwóch wspaniałych synów i męża, który zawsze jest obok. Twierdzi, że jest szczęśliwa, jednak któregoś dnia, choć właściwie nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego, podejmuje zaskakującą dla wszystkich decyzję o odejściu. Pakuje swoje rzeczy i znika, zostawiając rodzinę samą sobie. Kłębiące się w jej głowie przemyślenia sprawiają, że do głosu dochodzą dawne żale i niedomówienie, a nawet zaczynają być ważniejsze niż walka o dobro rodziny.

Ale co właściwie sprawia, że Weronika nie jest szczęśliwa? Jej siostra, Iza, która prowadzi grę ze swoim szwagrem i nie umie odczepić się od tego mężczyzny? Weronika, która żyje w przekonaniu, że zawsze była tą drugą, ale czy ma ku temu realne podstawy? A może w tym wszystkim chodzi o Pawła, który nie potrafi zdobyć się na szczere wyznanie wobec żony? Okazuje się, że nawet mały impuls wystarczy, by sprowokować bohaterów do odkrywania kolejnych kart tej, nieczystej do końca, gry. Tylko czy o szczęście i miłość zawsze należy walczyć? Czy czasem nie lepiej jest odpuścić? 

"Echa przeszłości" Elżbiety Hutnik to książka nie znanej mi wcześniej autorki, która opowiada o trudnych relacjach między kochającymi się ludźmi, pragnącymi, mimo przeciwności, stworzyć szczęśliwy związek. Ukazuje ich porażki i sukcesy, konflikty oraz próby godzenia się, walkę ze sobą i starania się o ratowanie małżeństwa. Niestety, czasem miłość to za mało i jeżeli związek nie jest oparty na zaufaniu, wspólne życie okazuje się bardzo trudne. Właśnie tak jest w życiu stworzonych przez Hutnik bohaterów. Choć Weronika deklaruje, że jest szczęśliwa, gdzieś w głębi serca nosi zadrę. Wie, że dla swojego męża zawsze będzie tą drugą - bo jaki mężczyzna by tak o niej nie myślał, spotykając się wcześniej z jej idealną siostrą? To przez tę zadrę nie umie w pełni cieszyć się życiem rodzinnym i ma bardzo niską samoocenę, nie wierzy w siebie i w to, że ktoś może tak po prostu ją kochać. Ale czy decydując się na związek z Pawłem, nie mogła przewidzieć, że tak właśnie będzie?

"Echa przeszłości" to ciekawa książka, doceniam pomysł autorki na fabułę, choć nie koniecznie rozumiem działania głównej bohaterki. Utwór napisany jest lekko i przyjemnie - czyta się go szybko i z przyjemnością, pomimo tego, że fabuła raczej niczym nie zaskakuje. Jednak pomimo tego, że akcja tej książki nie jest porywająca, to myślę, że jest on bardzo trafnym i ciekawym dla czytelnika studium postaci - kobiety zazdrosnej, która nie potrafi oderwać się od przeszłości. To właśnie kreacja głównej bohaterki, Weroniki, jest w moich oczach największym atutem tej książki. Jest to pogubiona kobieta, którą ciężko zrozumieć, ale chyba właśnie dlatego jest tak bardzo ciekawa. 

Jeżeli lubicie książki, które sprawiają, że można zastanowić się nad pewnymi kwestiami i prowokują do przemyśleń, to "Echa przeszłości" jest utworem dla Was. Książkę czyta się łatwo i przyjemnie, można z niej wyciągnąć kilka ciekawych wniosków na temat relacji z drugim człowiekiem i funkcjonowania w związku. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu: 


1 komentarz:

  1. Ja bardzo lubię takie książki, ale sięgam po nie rzadko. Gdy czytałam ich za dużo popadałam w dziwny nastrój. Chętnie tę książkę przeczytam.

    OdpowiedzUsuń