poniedziałek, 9 maja 2016

"Jeden wieczór w Paradise" - Magdalena Majcher

Zwykło się mawiać, że nawet duże zmiany zaczynają się od małych rzeczy, i to w dodatku w momentach, w których zupełnie się tego nie spodziewamy. Niektóre z nich następują łagodnie, są jak delikatny powiew. Przychodzą wtedy, gdy się ich spodziewamy, nie dezorganizują nam życia. Bywają jednak też takie, które całkowicie i nieodwracalnie zmieniają wszystko. Są jak wulkan albo trzęsienie ziemi, nachodzą nas niespodziewanie. Debiutancka powieść Magdaleny Majcher pt. "Jeden wieczór w Paradise" opowiada właśnie o zmianach. Ale czy zawsze są one dobre? 

Marianna, główna bohaterka utworu, już dawno przestała być szczęśliwa z mężem. Ma wrażenie, że jest dla niego przezroczysta, a uczucie, którym wzajemnie się kiedyś darzyli, wyparowało po cichu i nieodwracalnie. Pomimo tego, Marianna nie zamierza w swoim życiu niczego zmieniać. Dla dobra rodziny, a przede wszystkim dwójki dzieci, rezygnuje z własnych potrzeb i pragnień. Choć jeszcze do niedawna próbowała naprawić swoje relacje z Pawłem, na nic się to zdało. Nie widząc rezultatów swoich starań, postanawia biernie przyglądać się z boku własnemu życiu. Pewnego wieczoru wszystko to jednak się zmienia. W życiu Marianny, zupełnie niespodziewanie, pojawia się Konrad - mężczyzna z przeszłości, o którym Marianna tak naprawdę nigdy nie zapomniała. W obliczu tej sytuacji, postanawia postawić na szali swoje dotychczasowe życie i choć przez chwilę pomyśleć  tylko o sobie. Daje się porwać wulkanowi dawno nieodczuwanych emocji, a wierność, uczciwość i zdrada nabierają w jej oczach nagle całkiem nowego znaczenia. Tylko czy chwila zapomnienia może trwać wiecznie?

Muszę przyznać, że na "Jeden wieczór w Paradise" miałam ochotę już od momentu, w którym dowiedziałam się, że wejdzie na rynek. Magdalena Majcher to znana, świetna bloggerka książkowa, której teksty czytam od dawien dawna, więc apetyt na jej książkę pojawił się we mnie niemal natychmiast. Gdy więc utwór trafił w moje ręce, zabrałam się do lektury niemal od razu i... jestem usatysfakcjonowana. Autorka stworzyła wciągającą książkę, od której ciężko mi było się oderwać, ale przede wszystkim zaskoczyła mnie tym, że przedstawiła w niej niezwykle wiarygodną historię, która mogłaby wydarzyć się naprawdę. Właściwie, to nawet mam wrażenie, że podobne scenariusze bardzo często dzieją się dookoła nas. 

Magdalenie Majcher udało się stworzyć bohaterkę, z którą niezwykle wiele czytelniczek będzie w stanie się identyfikować, i nie mam tu na myśli jedynie znudzonych swoim związkiem mężatek. Marianna jest taką zwykłą, współczesną kobietą. (Ba! Nawet mówi w dokładnie taki sam sposób, w jaki mówię na co dzień, przez co podczas lektury kilkukrotnie miałam w głowie myśl: kurczę, ja powiedziałabym w tej sytuacji dokładnie to samo albo to samo pomyślała.) Nosi w domu takie same kapcie jak my i udaje, że jest w życiu szczęśliwa. To kobieta, która, stawiając na pierwszym miejscu dobro swoich najbliższych, zapomina o swoich pragnieniach, pasjach. Jednocześnie nosi w głowie typowe dla kobiet pragnienia: chce kochać i być kochaną, odczuwać motyle w brzuchu i czuć się dla kogoś ważna. W jej życiu już dawno nie ma jednak ani namiętności, ani romantyzmu - sporo natomiast rutyny. Czy to wszystko nie brzmi znajomo? 

Kolejnym, bezapelacyjnym atutem książki Magdaleny Majcher jest lekki język, jakim się posługuje. "Jeden wieczór w Paradise" czyta się dzięki temu niezwykle szybko i płynnie. Dialogi między bohaterami są bardzo wiarygodne, opisy nie za długie i barwne, a słownictwo potoczne - takie, jakim posługuje się każdy z nas. Jak już napisałam, momentami nie mogłam wyzbyć się wrażenia, że powiedziałabym w danym momencie dokładnie to samo. Autorka miejscami stosuje też zabieg znany z utworów epistolarnych - przedstawia liczne wiadomości tekstowe wysyłane sobie przez bohaterów.  Na uwagę zasługuje też fakt, że autorka podejmuje w tekście szereg ważnych społecznie tematów. Opisuje nie tylko znudzenie w związku. Pisze o zdradzie (w dodatku przedstawiając ją z dwóch perspektyw - osoby, która zdradza i tej zdradzanej), buncie nastolatków, konflikcie pokoleń i jeszcze jednym niezwykle ważnym społecznie temacie, o którym nie mogę tu napisać, by nie zaspoilerować Wam zakończenia. "Jeden wieczór w Paradise" to niezwykle mądra książka. Jej lektura łączy w sobie przyjemne z pożytecznym i skłania do refleksji. Po jej zakończeniu miałam moment zastanowienia się nad swoim życiem i przeanalizowałam kilka spraw.

Jeżeli szukacie więc wciągającej, dobrze napisanej książki, która nie tylko umili Wam czas, ale wniesie do waszego życia także "coś więcej", debiut Magdaleny Majcher to utwór dla Was. Pochłonęłam tę książkę niemal na raz i trudno mi było się od niej oderwać. Polecam serdecznie. Premiera już 18 maja. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu: 

4 komentarze:

  1. Świetny debiut, jestem naprawdę mile zaskoczona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm...zastanowię się nad nią ale już widzę, że jestem na tak! Mam na nią ochotę po twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z wielką przyjemnością po nią sięgnę!

    OdpowiedzUsuń