poniedziałek, 6 czerwca 2016

"Jedyna" - Marisa de los Santos



Bycie rodzicem jest trudne. Wychowanie dziecka i wzięcie na siebie za nie odpowiedzialności, to nie tylko pełna uśmiechu przygoda, ale też wiele obaw. Postawa rodziców wobec dziecka jest niesamowicie ważna - wpływa na to, jak będą one patrzyły na świat i jak go odbierały. Problem pojawia się wtedy, gdy jeden z rodziców ma problem. I ze sobą, i z podejściem do wychowania. O tym właśnie jest przede wszystkim "Jedyna". O trudnym ojcu oraz jego dwóch córkach, którym niszczy życie. A także o ich innych miłościach... 

Eustacia Cleary to młoda kobieta sukcesu, któa kochała w życiu trzech mężczyzn: Bena Ransoma – kolegę ze szkoły i swoją pierwszą, prawdziwą miłość, swojego brata bliźniaka Marcusa, z którym łączy ją szczególna więź i Wilsona – uczonego, wynalazcę, podrywacza, milionera i błyskotliwego dupka – swojego trudnego, despotycznego ojca. Przed siedemnastoma laty Wilson porzucił żonę i dwoje dzieci dla nowej rodziny. Od tamtego czasu Taisy widziała się z nim tylko raz. A teraz, dwa tygodnie po ciężkim zawale, Wilson wzywa ją do swojego domu w mieście, w którym się wychowała i którego w dorosłym życiu nigdy nie odwiedziła. Taisy, choć z początku opornie, postanawia spełnić wolę chorego ojca i jedzie do niego z nadzieją, że to, ostatnio przeszedł, choć trochę go zmieniło. Niestety, na miejscu szybko przekonuje się, że Wilson nadal jest oziębły i władczy, a Ben, jej dawny chłopak, z którym postanawia się spotkać, wciąż chowa do niej urazę. Mimo wszystko Taisy ma nadzieję na odnowienie tej znajomości, co okaże się nie być takie łatwe, z powodu rodzinnej tajemnicy, którą postanawia odkryć. Niełatwa okazuje się również relacja z szesnastoletnią Willow, zaborczo zazdrosną o ojca przyrodnią siostrą, która nie widzi świata poza swoim ukochanym tatusiem...

"Jedyna" to książka, która przypadła mi do gustu już od pierwszych stron. Autorka przekonała mnie do swojego tekstu głównie wartko poprowadzoną, wciągającą, niesztampową fabułą oraz niesamowitą, a przy tym wiarygodną kreacją portretów psychologiczny dwóch głównych bohaterek. Widać, że miała na ten tekst pomysł i zrealizowała go od początku do końca, umiejętnie stopniując informacje o bohaterach i napięcie. 

Z każdym kolejnym rozdziałem dowiadujemy się więcej na temat Taisy i jej zawiłych relacji rodzinnych. Najpierw poznajemy ją tu i teraz, widzimy, że jest pewną siebie kobietą sukcesu. Dopiero następne rozdziały ukazują nam głód emocjonalny, jaki nosiła i nadal w sobie nosi oraz jej historię. To, jak zimny i wymagający ojciec wpływał na jej postrzeganie siebie oraz relacje z ludźmi. Był dla Taisy tym, co najgorsze, podczas gdy dla Willow... Dla Willow Wilson jest tym, co najlepsze. Dziewczyna widzi go zupełnie inaczej, niż Taisy i z powodu, którego nie mogę zdradzić, czuje się uwikłana w relację z nim i w pewien sposób odpowiedzialna za jego zdrowie. Dodatkowo, Willow to bohaterka nie pasująca do współczesnego świata. Jest o wiele poważniejsza od swoich rówieśniczek i gdy po kilkunastu latach edukacji domowej trafia do szkoły, nie może się w niej odnaleźć. Jest dziewczyną, którą ojciec dotychczas skutecznie chronił przed złem. I być może właśnie dlatego jest  teraz na nie tak bardzo ślepa, a jednocześnie podatna. Ukazanie dwóch córek, które zupełnie inaczej postrzegają swojego wyzutego z emocji ojca, to świetny pomysł na fabułę. Autorka ukazuje, że zależnie od naszego sposobu myślenia i historii, możemy postrzegać te same wydarzenia i osoby w zupełnie inny sposób. Studium psychologiczne tych postaci poruszyło mnie do głębi. Szczególnie obraz zagubionej w świecie Willow. 

Jeżeli chodzi o język, jakim posługuje się autorka, to jest on prosty w odbiorze i plastyczny. Nie mamy problemy z wyobrażeniem sobie miejsc, w których przebywają bohaterowie, albo ich wyglądu. Wspaniałym pomysłem było wprowadzenie do fabuły dwóch rodzajów narracji: z perspektywy Taisy i z perspektywy Willow, dzięki czemu możemy w pełni zrozumieć ich motywy, emocje oraz wewnętrzne rozterki czy postrzeganie świata. "Jedyna" to dobrze napisana książka, co, w połączeniu z oryginalną fabułą, sprawia, że zapada w pamięć. 

Podsumowując, jeżeli szukacie książki, którą można poczytać rano w łóżku, po południu w ogrodzie, na plaży albo w podróży, polecam wam "Jedyną". To książka, którą czyta się lekko, choć porusza wiele społecznie ważnych tematów, jak np. relacja rodzic-dziecko. Myślę, że polubicie dojrzalą Taisy z głową na karku i nie pasującą do rzeczywistości Willow. Będziecie im współczuć, ale rozumieć. Podziwiać, ale czasem nie lubić. Warto dać sobie szansę je poznać. Może wyniesiecie z ich historii coś dla siebie albo inaczej spojrzycie na wasze relacje z bliskimi?

Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję serdecznie: 






2 komentarze:

  1. Właśnie wczoraj wieczorem zaczęłam czytać. I mi też na razie bardzo sie podoba, niemal od pierwszej strony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę! Wobec tego życzę miłej lektury i czekam na Twoje wrażenia :)

      Usuń