środa, 1 czerwca 2016

Wywiad z Magdaleną Majcher


1.     Magdo, witam cię serdecznie, jest mi niezwykle miło gościć cię na swoim blogu. Jakiś czas temu do rąk czytelników trafiła twoja debiutancka powieść, „Jeden wieczór w Paradise”. Jak się czujesz po wydaniu książki? Czy coś się w twoim życiu zmieniło?

Fot. FotoMania Paulina Mirek
Tak, zaczęłam nałogowo sprawdzać listę najlepiej sprzedających się książek na empik.com :) A tak całkiem poważnie – niewiele się w moim życiu zmieniło. Mam teraz świadomość, że udało mi się spełnić moje marzenie, ale przede mną daleka droga. Zamierzam pisać i wydawać dużo. Nadal jestem mamą i mój młodszy synek budzi mnie kilka razy w nocy, nadal zastanawiam się, jakie zakupy muszę zrobić i nadal walczę z czasoprzestrzenią. Łączę pracę w charakterze copywritera, bloga i wychowanie dzieci z pisaniem książek.
wchodzić do księgarni tylko po to, by sprawdzić, czy jest tam dostępna moja powieść.

2.       Jak to się stało, że zaczęłaś pisać?

Robiłam to od zawsze. Już jako dziecko uwielbiałam pisać bajki, opowiadania czy później scenariusze do telenowel. JMarzenie o napisaniu własnej książki towarzyszyło mi właściwie od zawsze. Pytanie nie brzmiało „czy?”, ale „kiedy?” to zrobię.

3.       Jak wyglądała praca nad debiutancką powieścią? Co było inspiracją, do jej napisania?

To nie jest mój pierwszy skończony tekst. Napisałam bardzo trudną, smutną i emocjonalną powieść. Kilka osób czytało tę książkę i spotkałam się z samymi pozytywnymi opiniami, jednak rynek rządzi się, niestety, swoimi prawami i nie udało mi się wydać tej powieści. „To za trudny temat”, „współczesnego czytelnika nie zainteresuje taki dramat” – takie odpowiedzi od wydawnictw były na porządku dziennym. Moja powieść to opis rozpadu małżeństwa po śmierci 6-tygodniowego dziecka. Poruszam w niej ważny temat nagłej śmierci łóżeczkowej, jednak wydawcy zdecydowanie stawiają dziś na komedie i romansidła. Nie jest łatwo wydać tak trudną i bolesną powieść, jak moja, dlatego szybko zrozumiałam, że muszę pisać bardziej komercyjnie, jeśli chcę zaistnieć na rynku. Gdzieś po głowie chodził mi pomysł, żeby napisać książkę o nieszczęśliwej mężatce, która spotyka dawną miłość. Myślę, że większość kobiet ma swojego Konrada. Faceta, który kiedyś był ich słabością, chociaż jego pojawienie się nigdy nie wróżyło niczego dobrego. Bo kobiety, no cóż, pragną zmieniać mężczyzn i zbawiać świat. Chciałam pokazać, że nie tędy droga, a przy okazji poruszyć ważny temat profilaktyki zdrowotnej. Nie będę pisać romansideł z przesłodzonym i wymuszonym happy endem, jednak musiałam dostosować się do panujących na rynku reguł. Idę trochę pod prąd, w mojej nowej powieści również poruszam trudne tematy, ale uważam, że takie książki także są czytelniczkom potrzebne.

4.       W swojej książce piszesz o zmianach. Czy zmiany zawsze są dobre?

Nie, czego najlepszym przykładem jest Marianna. Uważam, że czasem lepiej popracować nad tym, co „stare” i zaczęło szwankować, znaleźć nić porozumienia, niż za każdym razem, kiedy coś nam się nie spodoba, zabierać swoje zabawki i iść obrażonym bawić się do innej piaskownicy.

5.       Główna bohaterka twojej powieści, Marianna, to uosobienie współczesnej kobiety. Stawia na pierwszym miejscu dom i rodzinę, zapominając o swoich pragnieniach i potrzebach. Lubisz ją? Macie jakieś cechy wspólne?

Uwielbiam w Mariannie wszystko, począwszy od imienia, a skończywszy na wadach. J Mam dwóch synów, uważam, że męskie imiona w większości są nieciekawe, więc spełnię się jako autorka w nadawaniu żeńskim postaciom pięknych imion. :)
Myślę, że nie tylko Marianna, ale również Ania czy Natalia mają kilka moich cech, chociaż chciałabym oddzielić prawdę od fikcji grubą kreską. Mój mąż po ukazaniu się książki zaczął mnie zadręczać pytaniami, czy nie tęsknię za swoją dawną miłością i czy nie mam romansu. J Marianna odziedziczyła po mnie miłość do Bałtyku i gorącej czekolady. Koniec. Nie mam romansu i nie jestem znudzona swoim małżeństwem. :)

6.       Podejmujesz w książce szereg ważnych społecznie tematów. Co chciałaś przekazać czytelniczkom, pisząc tę powieść?

Nie chcę zdradzać za dużo, aby nie zepsuć czytelniczkom frajdy z odkrywania lektury. Odsyłam do znajdujących się na końcu książki podziękowań, gdzie przekazuję kilka słów od siebie.
Myślę, że „Jeden wieczór w Paradise” to historia o tym, że… zawsze może być gorzej. Zachęcam czytelniczki, by dostrzegły pozytywne strony swojego życia i uważały na to, o czym marzą, gdyż to… może się spełnić.

7.       Co było dla ciebie podczas pisania „Jednego wieczoru w Paradise” najłatwiejsze, a co najtrudniejsze?

Fot. FotoMania Paulina Mirek
Jestem mamą dwóch synów, w tym 15-miesięcznego wrzaskuna, który w momencie, kiedy rozpoczęłam pracę nad „Jednym wieczorem w Paradise”, miał 6 miesięcy i zawsze był typem dziecka „high need baby”. Najtrudniej jest mi znaleźć czas. Mam mnóstwo pomysłów, tylko wciąż za mało czasu, aby je wszystkie zrealizować. Paradoksalnie podczas pracy nad „Jednym wieczorem w Paradise” było mi łatwiej, gdyż byłam na urlopie macierzyńskim, a teraz od kilku miesięcy pracuję, w prawdzie zdalnie, w domu, ale, proszę uwierzyć, to wcale nie jest takie proste i super komfortowe. :)

8.       Na rynek literacki trafiają co roku tysiące nowych tytułów. Co wyróżnia twoją książkę na tle innych?

Brak przesłodzonego happy endu. Jako czytelniczka nie znoszę sytuacji, w której autor czy autorka maksymalnie komplikuje życie swoim bohaterom, a potem nagle ciach, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Poza tym myślę, że moja powieść jest mocno osadzona w realiach.

9.       Poza byciem bloggerką i pisarką, jesteś jeszcze żoną, mamą, a na dodatek pracujesz! Jak udaje ci się łączyć te dziedziny życia? Nie jesteś tym wszystkim zmęczona?

Jestem, dlatego już odliczam dni do wyjazdu na wakacje nad Bałtykiem. Jeszcze tylko 3 tygodnie. :)
A jak udaje mi się łączyć? Niestety, nie ma możliwości, aby wszystko idealnie współgrało ze sobą, dlatego pojawiają się zgrzyty. Chciałabym więcej pracować wieczorami, a najczęściej jestem tak zmęczona, że padam o 22…

10.   O czym marzy Magdalena Majcher?

Starzeję się, bo na tę chwilę marzę jedynie o całodniowym pobycie w SPA i zabiegach odnowy biologicznej. :)

11.   Nie mogę nie zapytać też o twoje plany literackie. Piszesz coś? Możemy spodziewać się kolejnych książek?

Moja kolejna powieść jest już ukończona i czekam na decyzję wydawcy. Po powrocie z wakacji ruszam z nowym projektem, a w głowie mam już kilka kolejnych pomysłów.

12.   Magdo, bardzo dziękuję ci za rozmowę i poświęcony czas. Niezmiernie miło było dowiedzieć się czegoś więcej zarówno o tobie, jak i o twojej książce. Życzę ci wielu literackich sukcesów, jak najwięcej czasu na pisanie i niekończących się inspiracji!


Dziękuję za rozmowę.

2 komentarze:

  1. Bardzo interesujący wywiad. Niestety jeszcze nie miałam możliwości przeczytania debiutanckiej książki autorki, ale będę musiała nadrobić zaległości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci ją - "Jeden wieczór w Paradise" to kawał naprawdę dobrej powieści obyczajowej ;)

      Usuń