niedziela, 17 lipca 2016

"Nie do wiary" - Zuzanna Jędrzejewska


Seria z babeczką jest mi szczególnie bliska, dlatego gdy tylko dowiedziałam się o książce Zuzanny Jędrzejewskiej, która ukazała się z różowym logo na okładce, nie mogłam jej nie przeczytać. Uwielbiam chichotać podczas lektury, dlatego ciężko mi przejść obok zabawnych utworów obojętnie. Tym bardziej, że "Nie do wiary" wygląda pięknie i cieszy oko, a opis okładkowy brzmi niezwykle zachęcająco. Jak jest z jej wnętrzem? 

Eufrozyna (zwana  też Zoey), za namową przyjaciółki, wykrzykuje w sylwestra życzenie – ma dość życia w samotności i marzy o tym, by się zakochać. I choć nie pokłada w wypowiedzeniu życzenia większych nadziei, a przede wszystkim nie wierzy w istnienie księcia z bajki, ku jej zaskoczeniu nagle pojawia się w jej życiu rzesza adoratorów.  W miłosnych perypetiach towarzyszą Zoey dwie przyjaciółki i Damazy, ukochany dziadek, będący na tę chwilę jedynym krewnym dziewczyny w zasięgu kilkuset kilometrów, więc nie może ona narzekać na brak wrażeń i wsparcia. 

"Nie do wiary" to lekka i zabawna książka, która idealnie nadaje się na słoneczne czy deszczowe popołudnie. Fabuła przypomina mi trochę amerykańskie komedie romantyczne, podczas których ma się na twarzy wyraz rozmarzenia i czasem uśmiecha się od ucha do ucha.  I choć historia Zoey jest raczej przewidywalna, to na pewno przypadnie do gustu miłośniczkom tego typu literatury. Zuzanna Jędrzejczak idealnie wpisała się tym utworem w serię z babeczką. Napisała zgrabną książkę o poszukiwaniu miłości i pokazała, że, wbrew przysłowiu, od nadmiaru też może boleć głowa. A przynajmniej jest tak wtedy, gdy nie można narzekać na brak adoratorów. 

Fabuła "Nie do wiary" bardzo przypadła mi do gustu i na pewno zasługuje na pochwałę, podobnie, jak kreacja Zoey, jej przyjaciółek oraz Damazego. Są to bohaterowie ciepli, kochający i życzliwi, a sceny, w których się pojawiają, zwykle wywołują uśmiech. To również bardzo charakterystyczne postaci, do których, mimo ich drobnych wad, nie da się nie zapałać sympatią. Czytelnik ma podczas lektury możliwość bardzo dobrze poznać każdego z tych bohaterów, czego, niestety, nie można powiedzieć o pojawiających się adoratorach Zoey. Mam wrażenie, że autorka jedynie wspomniała o każdym z nich, przez co podczas lektury odczuwałam ogromny niedosyt. Sam pomysł na fabułę był naprawdę dobry, ale autorka mogła pokusić się o rozwinięcia niektórych wątków, przez co książka byłaby znacznie lepsza. Zabrakło mi też dynamizmu  oraz napędzających akcję dialogów. W "Nie do wiary" stanowczo za dużo jest opisów, które w pewnym momencie zaczynają nudzić. Autorce należy się jednak duży plus za umiejętne stworzenie ciepłej i przyjemnej atmosfery oraz humor. Trudno jest rozbawić czytelnika, a Zuzannie Jędrzejewskiej się to udało. (Przynajmniej w moim wypadku.)

Jeżeli szukacie iście letniej i wakacyjnej książki o miłości, która wywoła uśmiech na waszych twarzach, powinniście zapoznać się z "Nie do wiary". To przyjemny utwór, który możecie zabrać ze sobą wszędzie. Myślę, że autorka ma duży potencjał i w przyszłości chętnie sięgnę po jej kolejne utwory. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu: 











3 komentarze:

  1. Ja też kocham chichotać podczas lektury więc i te książkę chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń