poniedziałek, 11 lipca 2016

"Skrajnie Mylne Sygnały" - Federica Bosco


"Śnił mi się taki koszmar: jego żona owinęła go całego wstążką do pakowania prezentów i mógł oddychać tylko przez dwie słomki, które wystawały mu z dziurek nosa. A kiedy zjawiłam się tam, aby go uratować, dyrektor banku oznajmił mi, że jeśli chcę go uwolnić, to muszę zapłacić 150 tysięcy euro, żeby spłacić jego kredyt."

Lato to czas, w którym wyjątkowo często sięgam po komedie romantyczne. Nie zależnie od tego, czy pogoda dopisuje, czy nie, uwielbiam śmiać się podczas lektury książek. Z tego właśnie powodu sięgnęłam po "Skrajnie mylne sygnały". Książkę niedługą, lekką, zabawną i zwariowaną. I choć przeczytałam ją w zaledwie półtorej godziny, a fabuła nie okazała się być zaskakująca, dobrze bawiłam się podczas jej lektury. 

Brigitta jest pracownicą biura rachunkowego, a do tego cierpi na dość popularne dziś uzależnienie - nie potrafi żyć bez smartfonu. Może nawet nie tyle bez niego, co wiadomości tekstowych i telefonów od ukochanego. Te jednak nie przychodzą za często, bo ukochany Brigitty ma drobny defekt - jest żonaty i musi ukrywać związek z Brigittą przed całym światem. To dlatego pisze i dzwoni do niej dość rzadko (choć romantycznie!). Ona jednak wierzy, że ich historia doczeka się happy endu. Ukochany porzuci swoją małżonkę, spłaci kredyt i będą mogli żyć w końcu długo i szczęśliwie. Z niecierpliwością wpatruje się więc w ekran telefonu czekając na jakąś wiadomość. Tylko czy takie rzeczy zdarzają się w prawdziwym życiu? 

"Skrajnie Mylne Sygnały" to książka zabawna, lekka i pozytywna, którą czyta się jednym tchem. Dokładnie taka, jakie mam ochotę czytać na plaży albo hamaku w letnie dni. Pomimo tego, że jest dość krótka i przewidywalna, historia miłości Brigitty przypadła mi do gustu. Kojarzy mi się z komediami romantycznymi, które oglądam w telewizji czterdziesty raz, a które nigdy mi się nie nudzą, pomimo tego, że próżno doszukiwać się w nich jakiegoś drugiego dna. Chociaż właściwie, w tym wypadku można by się oto pokusić. Autorka zobrazowała bowiem w swoim najnowszym dziele problem zdrady i bycia kochanką. W nieco ironiczny i prześmiewczy sposób ukazała naiwność zakochanej kobiety, jej wieczną wiarę w nienadchodzący happy end, wybielanie swojego jakże-nie-idealnego ukochanego i posiadanie tak zwanych klapek na oczach. Cały problem, jak to w przypadku Bosco zwykle bywa, nakreślony jest z dystansem i ogromnym poczuciu humoru. A do tego opisany prostym oraz niewyszukanym językiem. 

Federica Bosco kolejny raz uraczyła swoje czytelniczki porządną dawką uśmiechu i wprowadziła mnie w dobry humor. "Skrajnie Mylne Sygnały" to krótka opowieść, która ma przede wszystkim bawić i odciągać od pełnej problemów oraz szarości rzeczywistości. Jeżeli szukacie właśnie takiego lekkiego, romantycznego, babskiego czytadła, bardzo Wam ją polecam. Zmieści się do torebki i na pewno idealnie sprawdzi się jako czasoumilacz. Jeżeli natomiast gustujecie w literaturze "wysokich lotów", potrzebujecie czytać o problemach społecznych czy egzystencjalnych, szukacie pięknego, poetyckiego języka, to raczej nie książka dla Was. "Skrajnie Mylne Sygnały" po prostu bawią i wywołują uśmiech. To typowa literatura kobieca. 

Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję wydawnictwu: 




4 komentarze:

  1. Ja bardzo lubię takie książki - lekkie, przyjemne, odprężające. I dobrze że ten egzemplarz mam na czytniku - chętnie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam pytanie trochę z innej beczki - Tobie też się obrazki tak przesuwają na boki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i zupełnie nie wiem co mogę z tym zrobić :/

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń