niedziela, 11 września 2016

"Mniej złości, więcej miłości" - Natalia Sońska

Książka, o której chcę dziś napisać, jest drugą częścią, choć odrębną historią, powieści "Garść pierników, szczypta miłości", którą w tamtym roku debiutowała Natalia Sońska. Zasiadłam do lektury z nadzieją, że i tym razem dostanę klimatyczną, romantyczną opowieść. Czy jestem usatysfakcjonowana? 

Kinga, przyjaciółka znanej czytelnikom Hani, pracuje w redakcji pisma modowego. Jest szczęśliwą narzeczoną pewnego przystojnego fotografa. W pewnym momencie jej życie diametralnie się zmienia. Spadają na nią dwie szokujące wiadomości, w tym jedna o wyjeździe ukochanego na kilkumiesięczny kontrakt do Afryki. Kinga jest załamana i wraca do rodzinnego domu, gdzie próbuje dojść do siebie. Wsparciem okaże się być także jej przyjaciółka, Hania. Czy z taką pomocą Kindze uda się stanąć na nogi i na nowo poukładać swój wywrócony do góry nogami świat? 

Przyznam, że bardzo czekałam na tę książkę. Miło wspominam lekturę debiutu Natalii Sońskiej i nie mogłam doczekać się podejrzenia świata znanych po części bohaterów. Bardzo polubiłam Hanię i Wiktora. Szczególnie przypadła mi do gustu ta pierwsza, bo miałyśmy wiele wspólnego. Tym razem jednak nie jest tak ciepło, klimatycznie i sielsko, jak w poprzedniej powieści i jak się spodziewałam. Podczas gdy w "Garść pierników, szczypta miłości", to własnie miłość zawsze brała górę, tutaj jest inaczej. Inna jest też główna bohaterka, Kinga. Daleko jej do silnej i niezależnej Hani. To dziewczyna, której sypie się świat i która usilnie stara się odzyskać równowagę, co wcale nie jest łatwe. Głównie przez pewien watek sensacyjny i nową koleżankę w pracy, Mirę. Nie chcę zdradzać na ten temat więcej, by nikomu nie popsuć przyjemności z lektury, ale napomknę tylko, że autorka wychodzi poza ramy powieści obyczajowej oraz literatury kobiecej, dodając do fabuły pewną niepokojącą historię.  

Fabuła na początku toczy się dość leniwie, autorka stopniuje czytelnikowi napięcie. Choć poznajemy bohaterkę w przełomowym dla niej momencie, akcja nabiera tempa dopiero pod koniec utworu. W moim odczuciu to trafiony zabieg, pomimo, iż z jego powodu nie pochłonęłam tej książki na raz, musiałam robić przerwy. Historia Kingi całkiem mi się podobała. Podobnie, jak wyjście przez autorkę poza ramy obyczaju i wprowadzenie wątku Marcela. Jednak, jeżeli mam być szczera, książka nie oczarowała mnie tak, jak poprzednia. Zabrakło jej uroku. Długo zastanawiałam się dlaczego i wydaje mi się, że to właśnie przez postać głównej bohaterki Nie do końca rozumiałam zachowanie i decyzje Kingi, prawdę mówiąc wydała się dość blada, bierna i bez charakteru. Jakby wydarzenia rozgrywały się gdzieś poza nią. Ale, z drugiej strony, może właśnie taka miała być? Trochę brakowało mi też ukazania jej w relacji z narzeczonym, który bardzo szybko wybył i właściwie nic o nim nie wiemy.  

Moją sympatię zaskarbiła sobie natomiast Mira, bohaterka drugoplanowa. Przyznam bez bicia, że dawno nie spotkałam się na kartach powieści z tak chaotyczną, bezmyślną i działającą przypadkowo bohaterką. W moim odczuciu to własnie ona nadała tej książce kolorytu i choć na pewno nie jest materiałem na przyjaciółkę, to skradła moje serce. Może i podejmowała szalone decyzje oraz nieustannie pakowała się w kłopoty, ale to postać wybijająca się na tle innych i bardzo charakterystyczna. W moim odczuciu wykreowana najlepiej, ze wszystkich bohaterów powieści. Gdyby nie Mira i watek sensacyjny, książka byłaby zwykłym obyczajem dla kobiet, jakich wiele. Plusem jest też nieoczywiste zakończenie. 

W moim odczuciu "Mniej złości, więcej miłości", wypada trochę słabiej od debiutu autorki, ale na pewno nie jest to zła powieść. Tak, jak łatwo mi było  polubić Hanię i nawet się z nią utożsamić, tak ciężko mi było zapałać sympatią do Kingi. Z niecierpliwością czekam jednak na trzecią książkę Natalii, "Obudź się, Kopciuszku", w której wraca do zimowej scenerii. Opis okładkowy dostępny na stronie wydawcy jest bardzo zachęcający i mam ogromną nadzieję, że w połączeniu z lekkim piórem autorki, okaże się być lekturą idealną na zimowy czas.


Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie wydawnictwu: 

 



2 komentarze:

  1. Mam tę książkę w swoich zbiorach i jak nie przepadam za polskimi powieściami, tak ta spodobała mi się - nie czytałam pierwszej części, ale może kiedyś wpadnie w moje ręce :). I właśnie postać Miry dodała tej książce uroku i smaku oraz wątek kryminalny, dzięki czemu nie okazała się być zwykłą, podobną do innych powieści, książką.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam twórczość Natalii. Pisze naprawdę rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń