czwartek, 15 września 2016

"Weranda na Czarcim Cyplu" - Liliana Fabisińska





Kilka miesięcy temu zakochałam się w "Sanatorium pod zegarem" - wychodzącej naprzeciw stereotypom, lekkiej powieści rozpoczynającej serię Jak pies z kotem. Z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnego tomu, dlatego gdy tylko kilka dni temu dostałam go do ręki, natychmiast zabrałam się za lekturę i pochłonęłam ponad czterysta stron w jeden wieczór i w jedno przedpołudnie. Ponownie bez opamiętania przepadłam w świecie Niny i Natalii.

Mieszkańcy Helu przez lata przyzwyczaili się już do uroczej, chociaż wyjątkowo nowoczesnej Natalii, starej panny, która uwielbia pelargonie i hoduje na swoim parapecie różne odmiany ziół. Nikogo nie dziwi, że mimo podeszłego wieku nadal prowadzi zakład fotograficzny albo pisze doktorat. Jednak kiedy wraca z sanatorium z  pewnym żeglarzem, całującym ją namiętnie na środku deptaku, a ona sama zaczyna nosić mini i malować usta na czerwono, na Półwyspie Helskim podnosi się wrzawa. 

Nina, młoda bizneswoman, ma za to problem odwrotny. Odkąd jej narzeczony zniknął na dobre, suknia ślubna,, które usiłuje się pozbyć, wciąż wraca do jej szafy, a wszyscy wokół usiłują ją swatać z nieodpowiednimi mężczyznami. I choćby nawet chciała zrobić coś, czego nie wypada – nie bardzo ma z kim. W dodatku w jej stanie mogłoby to być dość trudne. Losy tych dwóch skrajnie różnych kobiet znów splatają się w niespodziewanym momencie, ale za to w podobnych okolicznościach jak za pierwszym razem. Nina z Natalią zostają podejrzane o morderstwo z premedytacją i mogą liczyć tylko na siebie. No dobrze. I jeszcze na pewnego znanego czytelnikowi policjanta, który – wbrew poszlakom i zdrowemu rozsądkowi – nieoczekiwanie staje po ich stronie. Czy i tym razem uda im się rozwiązać zagadkę oraz wywinąć policji? 

Śmiem twierdzić, że Liliana Fabisińska jest w tym momencie jedną z najlepszych polskich pisarek, co udowadnia ponownie w "Werandzie na Czarcim Cyplu". Nie często zdarza mi się sięgać po książki tak dojrzałe i przemyślane, a jednocześnie lekkie i pisane z przymrużeniem oka. Nowa powieść autorki to utwór niezwykle smaczny oraz przyjemny w odbiorze. Fabisińska ponownie wychodzi poza utarte schematy oraz stereotypy tworząc oryginalną fabułę oraz nieco odbiegające od społecznych oczekiwań bohaterki. No bo czy będąc staruszką naprawdę wypada przeżywać wielką miłość, opowiadać o pikantnych szczegółach ze swojego życia i całować się na oczach sąsiadów? Fabisińska udziela na to pytanie dość przewrotnej odpowiedzi i z pewnością nieraz zaskoczy Was decyzjami oraz poczynaniami swoich bohaterów. Natalia i Nina oraz pewna kryminalna zagadka sprawią, że na pewno nie będziecie się nudzić. Książka pełna jest barwnych postaci, tajemnic, niespodziewanych zwrotów akcji oraz zabawnych sytuacji, które sprawiły, że chichotałam pod nosem niemal nie budząc tym samym śpiącej za ścianą rodziny. 

"Weranda na Czarcim Cyplu" kojarzy mi się z kwintesencją lata i jest wzorcowym utworem, jakie chcę w tym okresie czytać. Jest to mądra, a jednocześnie zabawna historia obnażająca wiele społecznych prawd i przywar. Autorka łamie ogrom utartych stereotypów, ale robi to w smaczny, a nie prześmiewczy sposób. Osobiście zaskoczyło mnie też przygotowanie merytoryczne Fabisińskiej do niektórych wątków, zwłaszcza tych związanych z botaniką oraz historią Helu. Podczas lektury tej książki byłam gotowa uwierzyć, że świat niektórych ludzi naprawdę może kręcić się wokół glistnika jaskółcze ziele oraz wyobrazić sobie malowniczo opisany Hel. Wiedza autorki na te tematy, jaką wykazuje się w tym utworze, jest niesamowita, aczkolwiek trochę niebezpieczna. Mam tu na myśli oczywiście doskonałą znajomość pewnych trujących ziółek... 

Drugi tom serii Jak pies z kotem całkowicie skradł moje serce. Po zakończeni lektury tej książki siedziałam kilka chwil wpatrując się w trzy domki przedstawione na okładce i żałowałam, że nie mogę się znaleźć w żadnym z nich chociaż na chwilę. Fabisińska ujęła mnie nadmorskim klimatem Helu i wprowadziła w błogi, wakacyjny nastrój. Polecam Wam tę książkę, bo to kawał naprawdę przyjemniej lektury. Ja nie mogłam się od niej oderwać i z niecierpliwością czekam na kolejny tom o przygodach Niny i Natalii. 


Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję wydawnictwu: 






1 komentarz:

  1. "Sanatorium ...." mnie zachwyciło. Przede mną druga część i juz nie mogę się doczekać kiedy w niej utonę:)

    OdpowiedzUsuń