niedziela, 16 października 2016

"Granat poproszę" - Olga Rudnicka



Pisarkom problemy nie straszne. 
Przecież one właśnie po to żyją - żeby nieustannie coś wymyślać.

Uwielbiam prozę oraz humor Olgi Rudnickiej, dlatego z nieukrywaną przyjemnością sięgnęłam po najnowszą książkę jej autorstwa, Granat poproszę. Jak zwykle bawiłam się przednio i po lekturze nie mogę nie zgodzić się ze stwierdzeniem z okładki - Zabawna jak zawsze, wybuchowa jak nigdy. Olga Rudnicka kolejny raz udowadnia swoim czytelniczkom, że jeśli chodzi o komedie kryminalne, nie ma sobie równych. Czytałam tę książkę jadąc w pociągu i śmiałam się w głos. Uwielbiam bohaterów Granat poproszę. Chociaż nie, uwielbiam całą tę książkę. Jest fenomenalna i nie piszę tego tylko dlatego, że dostrzegam w głównej bohaterce naprawdę sporo własnych cech. To po prostu kawał dobrej, rozrywkowej literatury.

Emilia Przecinek to niskiego wzrostu kobieta przed czterdziestką. Jest znaną autorką powieści kobiecych, a także matką nastoletniego rodzeństwa i przykładną małżonką Cezarego, który dość niespodziewanie postanawia zostać szczęśliwym mężem innej kobiety. W dodatku nie dość, że młodszej, to jeszcze wyższej, co szczególnie boli Emilię. Cezary nie jest zbyt skory do wyjaśnień swojej decyzji i po krótkiej rozmowie telefonicznej, znika z życia Emilii bez śladu. Jest to jednak dopiero początek zmartwień pisarki - bank domaga się spłaty kredytu, kochanka męża zostaje znaleziona martwa, a rodzina, mimo że daje Emilii niepodważalne alibi, zdaje się nie wierzyć w jej niewinność. Jej reputacja zawodowa zaczyna się walić, policja składa jej wizytę za wizytą, a w dodatku mąż jest poszukiwany za defraudację. Emilia ma dwa wyjścia z tej sytuacji: albo poddać się i czekać na dalszy rozwój wydarzeń, albo wziąć sprawy w swoje ręce. Chyba nie muszę wam mówić, które wybiera? 

Tak sobie myślę, że o talencie pisarskim wcale nie świadczy ilość napisanych czy wydanych książek, ale umiejętność stworzenia oryginalnej historii biorąc na tapetę oklepany i dobrze znany przez czytelniczki temat. Olga Rudnicka niewątpliwie to potrafi i w swojej najnowszej książce udowadnia, że można stworzyć oryginalną fabułę nawet poruszając przemaglowane po stokroć tematy, w tym wypadku opowiada losy pewnej zwariowanej, porzuconej trzydziestolatki. 

Granat poproszę to przezabawna komedia kryminalna pełna dowcipnych dialogów, niespodziewanych zwrotów akcji, a przede wszystkim krwistych bohaterów, z których każdy jest bardziej oryginalny od poprzedniego. To właśnie wykreowane przez Rudnicką postaci nadają tej książce niepowtarzalnego charakteru. Poza porzuconą, żyjącą bardziej w świecie fikcji niż rzeczywistości Emilią, znajdziemy w tej książce dwoje niezwykle rozgarniętych nastolatków (będących czasem bardziej dojrzałych, niż ich matka), ekscentryczną agentkę literacką, tchórzliwego męża, a przede wszystkim moje ulubione i absolutnie niepowtarzalne babcie - matkę Cezarego i matkę Emilii. To właśnie sceny z udziałem tych ostatnich, Jadwigi i Adeli, rozśmieszały mnie do łez. Zwłaszcza polubiłam tę pierwszą, która uwielbia chwalić się swoją synową na prawo i lewo oraz niesamowicie przeżywa fakt, że nagle może przestać być rodziną znanej pisarki. Jeżeli przed lekturą miałam w głowie jakikolwiek schemat siedemdziesięcioletniej staruszki, Olga Rudnicka sprawnie go przełamała. Czy sądziliście kiedyś, że staruszki  w tym wieku mogą się... pobić? 

Jeżeli szukacie poprawiającej humor i prowokującej salwy śmiechu powieści na jesienne wieczory, bez zastanowienia sięgajcie po Granat poproszę. Ja uwielbiam prozę Olgi Rudnickiej i jej najnowsza książka nie jest wyjątkiem. Solidna porcja uśmiechu oraz pewna kryminalna zagadka gwarantowana, choć, jak na moje oko, w Granat poproszę więcej jest wątków obyczajowych niż tych związanych z przestępstwami. To powieść rodzinna o tym, że nic tak nie jednoczy krewnych jak nieszczęścia. 


Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję wydawnictwu:


12 komentarzy:

  1. Sama jestem właśnie po dwóch lekturach autorstwa Olgi Rudnickiej więc wierzę, że najnowsza powieść jest tak samo przepełniona humorem. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę nadrobić wcześniejsze książki tej autorki, bo zakochałam się w jej poczuciu humoru i opisywanych szaleństwach :)

      Usuń
  2. Ostatnio czytane "Były sobie świnki trzy" nieco mnie zawiodły, więc na razie muszę odpocząć od twórczości Olgi Rudnickiej. Ale pewnie, prędzej czy później, skuszę się, bo ów tytuł czeka na czytniku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmy... W moim odczuciu "Świnki" były lepsze, ale obie te książki uważam za świetne, idealnie trafiają w mój gust czytelniczy :)

      Usuń
  3. Uwielbiam twórczość Olgi Rudnickiej, a w szczególności jej unikatowy humor, który wręcz mnie rozbraja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka świetna. Idealny poprawiacz humoru ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam kryminały z nutą humoru. Dlatego muszę! Po prostu muszę, sięgnąć po tę książkę. Pozdrawiam!


    __________________________________
    http://bit.ly/2evt5D1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu bym powiedziała, jest humor z nutą kryminału. Jeżeli chcesz więcej zagadek i przestępstw, polecam poprzednie książki Rudnickiej, np. "Diabli nadali" czy "Były sobie świnki trzy" :)

      Usuń
  6. Słyszałam o książkach tej autorki, jednak jeszcze ich nie czytałam, koniecznie muszę to zmienić. Ostatnio często zaczytuję się w kryminałach, a skoro tutaj można jeszcze odnaleźć humor, to tym bardziej jestem zaciekawiona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham tę ksiązkę i czekam na tom kolejny.

    OdpowiedzUsuń