piątek, 4 listopada 2016

"Behawiorysta" - Remigiusz Mróz


Każdy z nas chciałby wierzyć, że jest dobrym człowiekiem. 
Mało kto dopuszcza do siebie myśl, że tkwi w nim pierwiastek zła. 


Psychologowie wielokrotnie wykazali, że każdy człowiek jest zdolny do popełnienia zbrodni jeżeli tylko zajdą ku temu pewne warunki, czego najlepszym przykładem jest choćby doskonale znany eksperyment Milgrama czy symulacja więzienia profesora Zimbardo. Mimo przemawiających za tą tezą faktów, ludzie nadal zgodnie twierdzą, że poważnych przestępstw mogą dopuścić się jedynie zwyrodnialcy. To zrozumiałe. Statystyki nigdy nie dotyczą nas, ale tych wszystkich innych, anonimowych, którzy żyją dookoła. Ciężko jest wierzyć, że bylibyśmy w stanie wyrządzić komuś krzywdę,przecież to takie nieludzkie i abstrakcyjne. Uwielbiamy się wybielać.

Wyobraźmy sobie jednak, że któregoś dnia wchodzimy na stronę internetową, na której jednym kliknięciem możemy zdecydować o czyimś losie. Widzimy dwójkę ludzi i mamy moc wybrać, czy psychopata zastrzeli kilkuletnią, śmiertelnie chorą dziewczynkę czy kilkudziesięcioletnią matkę utrzymującą rodzinę. Internet pełen jest quizów czy gier, a stanie się Bogiem jest takie kuszące... Jednak to nie jest gra. Tysiące internautów na prośbę zabójcy bierze odpowiedzialność za czyjeś istnienie, na ułamek sekundy staje się panami życia i śmierci. A ty? Miałbyś odwagę wybrać i kliknąć? Umyłbyś ręce, czy poczułbyś się w obowiązku kogoś uratować? 

Jestem pewna, że w internecie znajduje się już szereg recenzji piejących nad "Behawiorystą" i kreacją Kompozytora, co oczywiście jest zrozumiałe, bo ta książka naprawdę wbija w fotel. Mróz kolejny raz porusza aktualne problemy społeczne, tworzy antagonistę-zwyrodnialca o niesamowitej psychice, wykorzystuje ciekawy motyw, jakim jest mowa ciała, umiejętnie buduje napięcie czy czyni miasto kolejnym bohaterem powieści, co, bez wątpienia, jest bardzo trafionym zabiegiem. Ja jednak (przez skrzywienie będące konsekwencją moich studiów) chciałabym zwrócić uwagę na coś innego, mianowicie, że "Behawiorysta" to brutalne, aczkolwiek nadal realistyczne, studium psychiki ludzkiej i bynajmniej nie chodzi mi o przestępcę, lecz głównego bohatera. Ta książka to nie tylko ukazanie trudnej do rozwiązania zagadki, lecz przejmująca opowieść o tym, że można złamać psychikę każdego, nawet najbardziej prawego człowieka i skłonić go do popełnienia czynów, o które nie posądzałby się w najśmielszych snach. "Behawiorysta" jest opisem przerażającej metamorfozy głównego bohatera, która, na dobrą sprawę, mogłaby zadziać się w przypadku każdego z nas, choć tak usilnie nie dopuszczamy do siebie tej myśli. Po przerzuceniu ostatniej strony przez kilka chwil trwałam w pełnym zadumy milczeniu, a w głowie miałam dwie myśli: jaka ta książka jest niesamowita i jak diabelsko prawdziwa. Przecież w każdym z nas tkwi bestia, wystarczy tylko wydobyć ją z mroku. 

Bardzo chciałabym bardziej pochylić się nad analizą portretu psychologicznego głównego bohatera, bo to w moim odczuciu szalenie ciekawa postać, lecz muszę powstrzymać się, żeby nie zaspoilerować fabuły. Zamiast tego zasygnalizuję jeszcze dwa interesujące, wyłaniające się z fabuły zjawiska, mianowicie poczucie anonimowości w sieci i rozproszenie odpowiedzialności.  Myślę, że można zaryzykować stwierdzenie, że w XXI wieku ludzie spędzają w internecie niemal tyle samo czasu, co w świecie realnym. Mało tego, ten wirtualny jest pod wieloma względami o wiele ciekawszy i czują się w nim bezkarni. Kiedy siedzi się przed komputerem, życie wygląda inaczej. Gdyby internauci z książki stali na przeciw dwójki ludzi, być może nie mieli by odwagi nacisnąć spustu, ale co szkodzi im kliknąć? Przecież to tylko gra. Owszem, z fatalnym skutkiem, ale nikt ich nie rozliczy, pozostaną bezkarni. Ba, poczują się wybawcami. Skazując kogoś na śmierć uratują inne życie. Ludzie kochają kompleks wyższości i Mróz fantastycznie to zobrazował. 

Obawiam się, że jeszcze nigdy nie czytałam książki tak bardzo angażującej czytelnika i tak pełnej dylematów moralnych. "Behawiorysta" to jedna z tych książek, o których pamięta się przez dłuższy czas. Autor w stu procentach wykorzystał świetny, niesztampowy pomysł na fabułę, przez co nie sposób się od niej oderwać. To książka, która wciąga, obnaża mroki ludzkiej natury i prowokuje do licznych refleksji. Jeżeli miałabym wskazać na jakiejś jej minusy, to byłoby to jedynie zbyt częste lanie się krwi. Zdecydowana większość badań pokazuje, że ponad pięćdziesiąt procent czytelniczek to kobiety i obawiam się, że niektóre sceny są zdecydowanie ponad babską wrażliwość. Ale z drugiej strony, może gdyby ich zabrakło, ta książka nie byłaby aż tak przejmująca? 

Popłynęłam, ale "Behawiorysta" to świetny materiał do analizy przez psychologa, wierzcie mi ;)





6 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że tylko ja jeszcze nie czytałam nic Mroza ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. "Behawiorysta" ciągle jeszcze przede mną, ale jako fanka Mroza na pewno po nią sięgnę. Nawet minus znaleziony przez Ciebie bardzo mi odpowiada, bo krew mi nie straszna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam i nie zawaham się przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się fakt, że autor przedstawia psychologiczną zmianę w głównym bohaterze i niejako pokazuje, że problem może dotyczyć każdego z nas. Książkę mam już u siebie więc niedługo zacznę lekturę :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń