wtorek, 29 listopada 2016

"Francuski piesek" - Marta Obuch



Ta książka to obowiązkowy punkt każdego menu. Mniam! 


"Francuski piesek" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Marty Obuch i muszę Wam wyznać, że po lekturze tej książki zastanawiam się, jak to możliwe, że nie czytałam żadnej z jej poprzednich książek, ponieważ pokochałam prozę tej autorki już od pierwszego rozdziału. Język jest lekki, dowcipny, bohaterowie postrzeleni oraz szalenie zabawni, a fabuła... Cóż. Pędzi do przodu chyba z dwa razy szybciej od pendolino. I nie zwalnia ani na moment! Nawet nie zliczę, ile razy podczas czytania tej książki śmiałam się w głos i musiałam urywać twarz w poduszce, by nie pobudzić śpiących współlokatorek. 


Misia zostaje właścicielką uroczego domku i dużego ogrodu, ale musi zakasać rękawy i sama zająć się remontem. Niestety, jej ukochany jest zbyt zajęty pracą zawodową i miga się od pomocy. A może celowo szuka wymówek, by się do niej nie zabrać? Chętny jest za to nowy sąsiad Misi, Luk, wyśmienity kucharz, z pochodzenia Francuz, który prowadzi w Polsce swoją restaurację, oraz zwariowana przyjaciółka Misi - Zuza. Zuza też ma swoje zmartwienia, bo już po raz kilkunasty nie może zdać prawo jazdy. W wyniku frustracji schodzi więc na drogę przestępstwa, co pociąga za sobą prawdziwą lawinę zdarzeń. Jakby tego było mało, Michalina niespodziewanie przygarnia pod swój dach byłą kochankę swojego byłego męża i odtąd na Akacjowej zaczynają się dziać naprawdę dziwne rzeczy. Okazuje się,bowiem że nie tylko zdesperowana Zuza schodzi na drogę przestępstwa... Czyż opis fabuły nie brzmi zachęcająco? Musicie mi wierzyć, że zwariowani bohaterowie, szalone pomysły, kuchnia francuska oraz przestępcy i tajemnica starego domu w wydaniu Marty Obuch to mieszanka co najmniej pikantna! 

Jestem zachwycona tą książką, naprawdę i wybaczcie, ale nie wytknę jej żadnych wad. Miłość bowiem jest ślepa, a ja zakochałam się we "Francuskim piesku" na zabój. Listopad to taki trudny czas, w którym depresja i smutki czyhają na nas niemal na każdym rogu, dlatego z przyjemnością sięgam w tym okresie po komedie, a już zwłaszcza te kryminalne. Po lekturze "Francuskiego pieska" dochodzę do wniosku, że w tym roku nie mogłam dokonać lepszego wyboru by poprawić sobie humor - ta książka to prawdziwa petarda. Pomysły głównych bohaterek są tak zabawne, że niejednokrotnie bolał mnie brzuch (zwłaszcza rozbawił mnie motyw z niecodziennym wykorzystaniem cynamonu - wiecie, że ta przyprawa idealnie nadaje się do panierowania trupa?), język tak cięty, że aż zazdroszczę autorce jej błyskotliwych żarcików, a wątki związane z kolejnymi przestępstwami tak podkręcają akcję, że momentami zastanawiałam się, czy nie otworzyć okna - tak było gorąco. Rzadko zdarza się, żeby jakiś tytuł wzbudził we mnie aż taką sympatię, jak "Francuski piesek", dlatego polecam ją całym sercem. Uwielbiam Misię, Zuzę, Igłę, Marchewkę no i przede wszystkim najbardziej oryginalną ze wszystkich Ryszardę. Przy tej książce na pewno nie będziecie się nudzić. Podszkolicie swoją wiedzę odnośnie zakrzepicy, zakładania rajstop, konserwacji zwłok a nawet dowiecie się, jak skutecznie rozprawić się z pazernym ZUS-em. 

Za chwilę mamy grudzień, więc czuję się w obowiązku polecić Wam tę książkę również pod kątem zbliżających się świąt, bo już pewnie powoli zaczynacie szukać prezentów. "Francuski piesek" nada się idealnie  dla mamy, babci, cioci czy siostry kochającej dobrą, kobiecą, a przede wszystkim ZABAWNĄ literaturę. Ja chyba muszę szepnąć Mikołajowi słówko, że chętnie przeczytałabym poprzednie książki rzeczonej autorki. Fajnie by było, gdyby w święta brzuch nie bolał mnie tylko z obżarstwa, ale i śmiechu. 

Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję serdecznie wydawnictwu: 



8 komentarzy:

  1. Uwielbiam literaturę polską i właśnie dziwię się, dlaczego do tej pory nie trafiłam jeszcze na żadną powieść Marty Obuch. Mam zamiar to zmienić, bo Twoja opinia jest kolejną bardzo pozytywną... "Francuski piesku", poszukuję cię! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! :) Ja poszukuję poprzednich książek autorki :)

      Usuń
  2. Czytałam jedno opowiadanie pani Marty w "Księgarence przy ulicy Wiśniowej" i podobało mi się, więc na pewno po jej książki sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę przeczytać Księgarenkę bliżej świąt. Już się nie mogę doczekać <3

      Usuń
  3. I ja chętnie poznam wcześniejsze książki autorki, tak lekkie pióro, aż chce się czytać do tego poczucie humoru, które trafia dokładnie w punkt.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham książki tej autorki, zawsze dobrze się przy nich bawię. Pani Marta ma naturalny talent do tworzenia takich historii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Stworzona do pisania komedii kryminalnych! :)

      Usuń