wtorek, 28 czerwca 2016

"Kiedy pada deszcz" - Lisa De Jong


"Byłam zraniona. Zostałam ocalona. Odzyskałam nadzieję. Tamtej nocy myślałam, że to koniec mojej historii, jednak teraz wiem, że był to jej nowy początek. Przynajmniej dopóki pewien sekret nie wywrócił mojego świata do góry nogami… 
Ponownie."


Lubię się wzruszać podczas lektury książek; gdy proponowana przez autora historia nie jest jedynie formą rozrywki, ale wnosi do mojego życia coś więcej. Lubię książki do bólu życiowe i właśnie z tego powodu piękne. Nie przekombinowane, lecz wiarygodne i prawdziwe. Takie, nad którymi można sobie popłakać, a potem, przez długi czas, nie da się nie zastanawiać nad sobą i swoim życiem. Decyzjami, wyborami, marzeniami, słowami, które padły, choć nie powinny... "Kiedy pada deszcz" to właśnie taka książka. Życiowa, chwytająca za serce i wzruszająca. 

Kate to radosna i pełna życia dziewczyna. Od niepamiętnych czasów przyjaźni się z mieszkającym za płotem Beau, który jest jednocześnie jej wielką, pierwszą miłością, co Kate ukrywa zarówno przed nim, jak i światem. Jednak pewnego deszczowego wieczoru bajka, jaką było dotychczas jej życie, staje się koszmarem. Wyrządzona krzywda odbiera jej wszystko, co najlepsze i sprawia, że Kate odsuwa się nawet od mamy czy Beau. Przez lata coraz bardziej zamyka się w sobie, trwa w marazmie. I kiedy wydaje się, że już nikt i nic nie będzie w stanie tego zmienić, w jej życiu pojawia się Asher. Jest osobą, która nieoczekiwanie sprawia, że Kate pierwszy raz od dawna naprawdę się uśmiecha. Ale los nie zawsze bywa łaskawy. Życie Kate zaczyna znów zaczyna się walić... Tylko czy ktoś, kto dopiero stanął na nogi, jest w stanie podnieść się kolejny raz? 

Lisa De Jong stworzyła piękną i wzruszającą opowieść o młodej dziewczynie zawieszonej między potrzebą miłości a samotnością. Kreacja tej bohaterki nie tylko chwyta za serce, ale i zachwyca. Kate ma bowiem swoją własną, niepowtarzalną historię. Choć kiedyś była taka sama, jak każda z nas, kochała życie i uwielbiała się śmiać, jeden deszczowy wieczór nagle odebrał jej tę pełnię szczęście, pozostawiając jedynie bolesną, trudną do zasklepienia pustkę. Autorka wiarygodnie ukazała przewrotność losu i jego skutki. Pokazała, że czasem wszystko dookoła zmienia się, niezależnie od nas samych. Wepchnęła Kate w sytuację, w której żadna z kobiet nie chciałaby się znaleźć i ukazała nam jej miotanie się w życiu. Bo ono nie zawsze jest piękne i wspaniałe. Czasem wypełnione jest krzywdą. 

"Kiedy pada deszcz" to słodko-gorzki utwór o samotności, miłości, cierpieniu, lecz i nadziei. Myślę, że z pewnością poruszy serca miłośniczek wzruszających historii i z nie jednych oczu wyciśnie strumienie łez. Ale autorka nie zatrzymuje się jedynie na poziomie romantycznej opowieści, idzie o krok dalej. Przedstawia czytelnikowi szereg problemów społecznych. Ukazuje mechanizmy, które nimi rządzą i rzetelnie obrazuje przyczyny, skutki i mechanizm rozgrywania traumy. Pokazuje, jak głuche i ślepe może być najbliższe środowisko. Obrazuje samotność w tłumie. Daje nam do myślenia i sprawia, że nim kolejny raz pochopnie ocenimy otaczających nas ludzi, najpierw spróbujemy spojrzeć na nich inaczej, dostrzec w nich coś więcej, niż to, co widzi świat. Każdy z nich może bowiem skrywać swoją własną historię, która sprawia, że są tacy, a nie inni. Podobnie, jak w przypadku Ashera i Kate. 

Jeżeli szukacie wzruszającej, choć smutnej opowieści, która chwyci was za serce, z pewnością jest to książka dla was. Szykując się do jej lektury, nie zapomnijcie paczki chusteczek. Przedstawiona przez autorkę historia jest bardzo dobrze napisana, wciąga i szokuje od pierwszych stron. Tematycznie trochę przypomina "Promyczka" autorstwa Kim Holden - znajdziecie w niej równie dużą gamę skrajnych emocji. Lojalnie uprzedzam jednak, że wielu z was historia przedstawiona w tej książce może złamać serce. Ale wiecie co? Mimo to warto zaryzykować. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu:



sobota, 18 czerwca 2016

"Nadzieje i marzenia" - Magdalena Kordel


Magdalena Kordel kilka lat temu dokonała czegoś niezwykłego. Stworzyła w swojej pierwszej książce niesamowitą miejscowość położoną na Dolnym Śląsku - Malownicze. Jest to miejsce niezwykle spokojne, w pewien sposób magiczne, w którym żyją wyjątkowi ludzie o wielkich sercach (choć oczywiście nie tylko.) W swoich kolejnych książkach pani Magdalena konsekwentnie opisuje losy tamtejszych mieszkańców i przybliża nam małomiasteczkowe życie. Przedstawia nam kolejne historie i ukazuje ich troski, problemy i chwile radości. I widać, że wkłada w to ogrom pracy, ale przede wszystkim serce.

Ale z czasem Malownicze przestało być już tylko wymyślonym miasteczkiem. Stało się prawdziwą miejscowością, do której wiele czytelniczek wkracza całym sercem i za którą się tęskni. Malownicze nie jest już fikcją. Stało się prawdziwym miejscem, w którym można odpocząć, do którego chce się wracać i spędzać w nim czas. Czy to w księgarni Magdy, czy to w Uroczysku,  sklepie pani Leontyny czy na starym rynku. Powołana niegdyś przez autorkę do życia miejscowość, na stałe wryła się w głowy i serca wielu kobiet.  Ja wracam tam w każde wakacje, bo nie wyobrażam sobie już słonecznego urlopu bez wizyty u Majki, Magdy czy Leontyny. I właśnie z tego powodu z niesamowitą przyjemnością sięgnęłam po najnowszą część cyklu z Malowniczem w tle, pt. "Nadzieje i marzenia". 

Magda otrzymuje tajemniczy list z francuskiej kancelarii. Choć sama dokładnie nie wie, czego się po nim spodziewać, Malownicze aż trzęsie się od plotek o spadku. Wszyscy bowiem chcą się dowiedzieć, czy z dnia na dzień Magda stanie się bajecznie bogata. Ale kobieta ma inne kłopoty. Musi wreszcie odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania: czy chce dalej być z Michałem i jak ma wyglądać ich wspólne życie. A odpowiedź, niestety, przez wzgląd na pewne wydarzenia, okazuje się nie być taka prosta.
Sto pięćdziesiąt lat wcześniej, gdzieś w u podnóża Gór Świętokrzyskich, Sabina ryzykując życie angażuje się w spisek przeciwko zaborcom. Adam kocha ją do szaleństwa i za wszelką cenę uchronić przed niebezpieczeństwem. Przewrotny los jednak chce inaczej.
Co łączy tak odległą historię Sabiny z Magdą? Czy sekret z przeszłości pomoże jej odnaleźć swoje przeznaczenie i spełnić marzenia?

"Nadzieje i marzenia" to już druga książka autorki, w której wychodzi ona poza ramy współczesności i zabiera nas w odległe historycznie czasy. Tym razem Magda poznaje historię pewnego dworku i zamieszkującej go w czasach powstania styczniowego rodziny. Muszę powiedzieć, że bardzo podoba mi się ten zabieg mieszania współczesności z przeszłością. Nie wiem, czy to dlatego, że gdzieś, w głębi duszy jestem romantyczką, czy dlatego, że lubię słuchać opowieści związanych z powstaniami czy wojnami, ale bardzo się cieszę, że Magdalena Kordel zwraca w swoich utworach uwagę na naszą narodową tożsamość. W dodatku nie jest to jedynie przytoczenie suchych historycznych faktów. Opowieść o Sabinie, Macieju, Januszu i Basi jest przedstawiona tak wiarygodnie, że myślę, iż spokojnie mogłaby się wydarzyć naprawdę. Czyta się ją jak zbiór wspomnień albo legendę, która, choć pełna jest ludowych wierzeń i swoistej magii, ma w sobie ogrom realizmu. To chyba właśnie z tego powodu losy rodziny z dworku chwyciły mnie za serce. Były jak opowieść babci przy kominku w zimowy wieczór. A w połączeniu z rozterkami Magdy, sprawiły, że przeczytałam "Nadzieje i marzenia" z największą przyjemnością. 

Podoba mi się również język, jakim posługuje się autorka. Jej styl jest prosty i przystępny w odbiorze, dzięki czemu "Nadzieje i marzenia" czyta się płynnie. Kordel zachowała równowagę między dialogami i opisami. Te pierwsze są bardzo wiarygodne, te drugie barwne i plastyczne. Jedynym minusem, jaki dostrzegam w tej książce, to nadmiar imiesłowów. 

Podsumowując, jeżeli szukacie książki na lato, która przeniesie was w inną, piękniejszą rzeczywistość, polecam wam wycieczkę do Malowniczego. To urokliwe miasteczko z wspaniałymi mieszkańcami, którzy nieraz was rozbawią, nieraz zdenerwują, ale na pewno zapałacie do nich sympatią. 

Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję serdecznie wydawnictwu: 




piątek, 17 czerwca 2016

Wyniki konkursu


Moi Drodzy,
bardzo serdecznie dziękuję Wam za udział w konkursie, w którym mogliście wygrać "Ostatni list" Marii Ulatowskiej. Drogą losowania wyłoniłam następujących zwycięzców: 

patula094@amorki.pl
Aneta Pachurka

Zwyciężczyniom bardzo serdecznie gratuluję wygranej, a pozostałych uczestników zachęcam do udziału w kolejnych konkursach. 

Pozdrawiam serdecznie, 
Agata

poniedziałek, 13 czerwca 2016

"Łaskun" - Katarzyna Puzyńska


"Łaskun". Jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier roku. Książka mojej ulubionej polskiej autorki kryminałów, dzięki której polubiłam ten gatunek. Szósty tom sagi, którą pokochałam już od pierwszych stron. 830 stron, po lekturze których nie mogłam przepędzić z głowy myśli: "Dlaczego ta książka jest taka krótka?!". Zapraszam was do przeczytania, co mam do powiedzenia na temat tego utworu. 

W domu pewnego bezrobotnego sędziego, policja odkrywa makabryczną inscenizację. Sprawca stworzył w sypialni postać składającą się z rozczłonkowanych zwłok prawnika i nieznanej kobiety. Policja stara się znaleźć przestępcę, ale nagle okazuje się, że na miejscu zbrodni znajduje się dowód wskazujący na winę aspiranta Daniela Podgórskiego, dobrze znanego czytelnikowi z poprzednich tomów serii. W dodatku odkrycie tożsamości drugiej ofiary tylko pogarsza sytuację policjanta. Okazuje się, że znał ją aż nazbyt dobrze. Czyżby więc to Podgórski był sprawcą tej makabry? A może to ktoś z komendy chce wrobić go w podwójne zabójstwo? No i w końcu, skoro Podgórski jest niewinny, to dlaczego ucieka? Tym razem rozwikłanie zagadki kryminalnej będzie dla policjantów z Lipowa o wiele trudniejsze, niż dotychczas. 

Uwielbiam książki Katarzyny Puzyńskiej. Choć są to opasłe tomiska, nie sposób przerwać lekturę na dłużej i odłożyć je w kąt. Tworzone przez autorkę zagadki wciągają bez reszty i tak jest też w przypadku "Łaskuna". To dobrze skonstruowana powieść, która pobudza szare komórki czytelnika do maksimum. Mnogość wprowadzonych do fabuły wątków i postaci sprawiają, że wytypowanie sprawcy wydaje się być wręcz niemożliwe. Myślimy i myślimy, a gdy już nam się wydaje, że wiemy, kto zawinił, okazuje się, że... jednak nie. I zabawa zaczyna się od nowa. A wszystko to na nic, bo na końcu autorce i tak udaje się zaskoczyć. Zresztą, nie pierwszy już raz. 

Kolejną zaletą książek Puzyńskiej, są dobrze wykreowani bohaterowie z krwi i kości, realistyczne tło obyczajowe oraz fakt, że każda z jej książek podszyta jest solidną dawką psychologii. W "Łaskunie" kolejny raz wkraczamy do świata niewielkiej, zamkniętej społeczności, w której niespodziewanie komuś dzieje się krzywda. Poznajemy historię zwykłych ludzi, takich samych, jak my, w których życiach nagle coś idzie nie tak. Mamy wgląd w ich myśli, znamy motywy oraz potrafimy zrozumieć. Autorka ukazuje nam wydarzenia z wielu perspektyw, co sprawia, że dochodzenie do prawdy jest szalenie ciekawe. A dodatkowo, kolejny już raz, okrasza swoją książkę solidną dawką psychologii. Czytelnik nie tylko dobrze się bawi, czytając tę książkę, ale podczas lektury poszerza też swoją wiedzę. Jest to zdecydowanie wartość dodana w utworach Puzyńskiej i myślę, że nie znajdziemy tego w twórczości wielu polskich kryminalistów. Być może właśnie dlatego jej książki są do bólu realne. A to jest w nich najbardziej przerażające - że zbrodnia może niespodziewanie wstrząsnąć życiem każdego z nas. Wszyscy jesteśmy bowiem zwykłymi, szarymi ludźmi. Takimi samymi, jak bohaterowie "Łaskuna".

Jeżeli lubicie kryminały z rozbudowanym tłem obyczajowym, nie możecie wymarzyć sobie lepszej pozycji. "Łaskun" wciąga, zaskakuje i sprawia, że co jakiś czas po plecach czytelnika przebiega dreszcz. I choć chciałabym do czegoś się przyczepić, to po prostu nie mam do czego.  Szósty tom serii o policjantach z Lipowa to pozycja godna polecenia. Ja nie mogłam się od niego oderwać. Pochłonęłam na raz. 

Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję serdecznie wydawnictwu: 







poniedziałek, 6 czerwca 2016

"Jedyna" - Marisa de los Santos



Bycie rodzicem jest trudne. Wychowanie dziecka i wzięcie na siebie za nie odpowiedzialności, to nie tylko pełna uśmiechu przygoda, ale też wiele obaw. Postawa rodziców wobec dziecka jest niesamowicie ważna - wpływa na to, jak będą one patrzyły na świat i jak go odbierały. Problem pojawia się wtedy, gdy jeden z rodziców ma problem. I ze sobą, i z podejściem do wychowania. O tym właśnie jest przede wszystkim "Jedyna". O trudnym ojcu oraz jego dwóch córkach, którym niszczy życie. A także o ich innych miłościach... 

Eustacia Cleary to młoda kobieta sukcesu, któa kochała w życiu trzech mężczyzn: Bena Ransoma – kolegę ze szkoły i swoją pierwszą, prawdziwą miłość, swojego brata bliźniaka Marcusa, z którym łączy ją szczególna więź i Wilsona – uczonego, wynalazcę, podrywacza, milionera i błyskotliwego dupka – swojego trudnego, despotycznego ojca. Przed siedemnastoma laty Wilson porzucił żonę i dwoje dzieci dla nowej rodziny. Od tamtego czasu Taisy widziała się z nim tylko raz. A teraz, dwa tygodnie po ciężkim zawale, Wilson wzywa ją do swojego domu w mieście, w którym się wychowała i którego w dorosłym życiu nigdy nie odwiedziła. Taisy, choć z początku opornie, postanawia spełnić wolę chorego ojca i jedzie do niego z nadzieją, że to, ostatnio przeszedł, choć trochę go zmieniło. Niestety, na miejscu szybko przekonuje się, że Wilson nadal jest oziębły i władczy, a Ben, jej dawny chłopak, z którym postanawia się spotkać, wciąż chowa do niej urazę. Mimo wszystko Taisy ma nadzieję na odnowienie tej znajomości, co okaże się nie być takie łatwe, z powodu rodzinnej tajemnicy, którą postanawia odkryć. Niełatwa okazuje się również relacja z szesnastoletnią Willow, zaborczo zazdrosną o ojca przyrodnią siostrą, która nie widzi świata poza swoim ukochanym tatusiem...

"Jedyna" to książka, która przypadła mi do gustu już od pierwszych stron. Autorka przekonała mnie do swojego tekstu głównie wartko poprowadzoną, wciągającą, niesztampową fabułą oraz niesamowitą, a przy tym wiarygodną kreacją portretów psychologiczny dwóch głównych bohaterek. Widać, że miała na ten tekst pomysł i zrealizowała go od początku do końca, umiejętnie stopniując informacje o bohaterach i napięcie. 

Z każdym kolejnym rozdziałem dowiadujemy się więcej na temat Taisy i jej zawiłych relacji rodzinnych. Najpierw poznajemy ją tu i teraz, widzimy, że jest pewną siebie kobietą sukcesu. Dopiero następne rozdziały ukazują nam głód emocjonalny, jaki nosiła i nadal w sobie nosi oraz jej historię. To, jak zimny i wymagający ojciec wpływał na jej postrzeganie siebie oraz relacje z ludźmi. Był dla Taisy tym, co najgorsze, podczas gdy dla Willow... Dla Willow Wilson jest tym, co najlepsze. Dziewczyna widzi go zupełnie inaczej, niż Taisy i z powodu, którego nie mogę zdradzić, czuje się uwikłana w relację z nim i w pewien sposób odpowiedzialna za jego zdrowie. Dodatkowo, Willow to bohaterka nie pasująca do współczesnego świata. Jest o wiele poważniejsza od swoich rówieśniczek i gdy po kilkunastu latach edukacji domowej trafia do szkoły, nie może się w niej odnaleźć. Jest dziewczyną, którą ojciec dotychczas skutecznie chronił przed złem. I być może właśnie dlatego jest  teraz na nie tak bardzo ślepa, a jednocześnie podatna. Ukazanie dwóch córek, które zupełnie inaczej postrzegają swojego wyzutego z emocji ojca, to świetny pomysł na fabułę. Autorka ukazuje, że zależnie od naszego sposobu myślenia i historii, możemy postrzegać te same wydarzenia i osoby w zupełnie inny sposób. Studium psychologiczne tych postaci poruszyło mnie do głębi. Szczególnie obraz zagubionej w świecie Willow. 

Jeżeli chodzi o język, jakim posługuje się autorka, to jest on prosty w odbiorze i plastyczny. Nie mamy problemy z wyobrażeniem sobie miejsc, w których przebywają bohaterowie, albo ich wyglądu. Wspaniałym pomysłem było wprowadzenie do fabuły dwóch rodzajów narracji: z perspektywy Taisy i z perspektywy Willow, dzięki czemu możemy w pełni zrozumieć ich motywy, emocje oraz wewnętrzne rozterki czy postrzeganie świata. "Jedyna" to dobrze napisana książka, co, w połączeniu z oryginalną fabułą, sprawia, że zapada w pamięć. 

Podsumowując, jeżeli szukacie książki, którą można poczytać rano w łóżku, po południu w ogrodzie, na plaży albo w podróży, polecam wam "Jedyną". To książka, którą czyta się lekko, choć porusza wiele społecznie ważnych tematów, jak np. relacja rodzic-dziecko. Myślę, że polubicie dojrzalą Taisy z głową na karku i nie pasującą do rzeczywistości Willow. Będziecie im współczuć, ale rozumieć. Podziwiać, ale czasem nie lubić. Warto dać sobie szansę je poznać. Może wyniesiecie z ich historii coś dla siebie albo inaczej spojrzycie na wasze relacje z bliskimi?

Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję serdecznie: 






sobota, 4 czerwca 2016

Zapowiedzi czerwcowe



Czerwiec obfituje w szereg interesujących premier książkowych, bez których nie mogę przejść obojętnie. Jeżeli więc chcielibyście dowiedzieć się, co planuję w tym miesiącu przeczytać, zachęcam do lektury tego posta. Kolejność prezentowanych książek będzie przypadkowa, bo ciężko mi się zdecydować, które chciałabym najbardziej :) 


1. "Nadzieje i marzenia" Magdaleny Kordel
Nie wyobrażam sobie lata bez książek pani Magdy. Wakacje bez Malowniczego, to nie wakacje! 

Magda otrzymuje tajemniczy list z francuskiej kancelarii. Niebawem Malownicze zatrzęsie się od plotek o spadku. Wszyscy będą chcieli wiedzieć, czy z dnia na dzień Magda stanie się bajecznie bogata. Ona jednak ma inne kłopoty. Musi wreszcie odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania: czy chce dalej być z Michałem i jak ma wyglądać ich wspólne życie. Odpowiedź nie jest taka prosta. Sto pięćdziesiąt lat wcześniej, gdzieś w u podnóża Gór Świętokrzyskich, Sabina ryzykując życie angażuje się w spisek przeciwko zaborcom. Adam kocha ją do szaleństwa i za wszelką cenę uchronić przed niebezpieczeństwem. Przewrotny los jednak chce inaczej. Co łączy tak odległą historię Sabiny z Magdą? Czy sekret z przeszłości pomoże jej odnaleźć swoje przeznaczenie i spełnić marzenia?


2. "Łaskun" Katarzyny Puzyńskiej
Kryminały Katarzyny Puzyńskiej przekonały mnie do tego gatunku. Nie mogłabym więc nie sięgnąć po kolejny tom o policjantach z Lipowa. 

W domu pewnego bezrobotnego sędziego policja odkrywa makabryczną inscenizację. Sprawca stworzył postać składającą się z rozczłonkowanych zwłok prawnika i nieznanej kobiety. Wkrótce okazuje się, że na miejscu zbrodni znajduje się dowód obciążający aspiranta Daniela Podgórskiego. Odkrycie tożsamości drugiej ofiary tylko pogarsza sytuację policjanta.
Czyżby to Daniel był mordercą? A może to ktoś z komendy chce go wrobić w podwójne zabójstwo? Ale skoro Podgórski jest niewinny, to dlaczego ucieka?


3. "Mów do mnie" Lissy Scottline
Kocham książki tej autorki. Sięgnę po "Mów do mnie" z przyjemnością. Już czeka na czytniku. 

Eric Parrish, ordynator oddziału psychiatrii szpitala Havermayer General, ulokowanego na przedmieściach Filadelfii, nie może narzekać na brak sukcesów zawodowych. Tymczasem życie osobiste psychiatry pozostawia wiele do życzenia. Po rozstaniu z żoną zmaga się z obowiązkami samotnego ojca, usiłując zapewnić siedmioletniej córce jak największe poczucie bezpieczeństwa.
Nagle cały świat Erica zaczyna drżeć w posadach za sprawą nowego pacjenta. Siedemnastoletni Max cierpi z powodu nieuchronnie zbliżającej się śmierci jego ciężko chorej, ukochanej babci. To w połączeniu z silną nerwicą natręctw oraz obsesyjnymi, naładowanymi przemocą fantazjami na temat pewnej dziewczyny czyni z niego pacjenta stanowiącego potencjalne zagrożenie.
Kiedy dziewczyna stanowiąca obiekt jego obsesji zostaje znaleziona martwa, a on sam znika bez śladu, zaniepokojony Eric wyrusza na poszukiwania. Zaangażowanie psychiatry wzbudza podejrzenia policji.

4. "Bardzo długie przebudzenie" G. Jeromin-Gałuszki
Kiedy widzę na okładce hasło "szpital psychiatryczny", nie mogę przejść wobec tego tytułu obojętnie. Czuję, że to będą moje klimaty. 

W prywatnej klinice psychiatrycznej spotyka się niezwykła trójka pacjentów: ekscentryczna pisarka Aurelia, prywatny detektyw Rajmund i zbuntowana nastolatka Inez. Skazani na swoje towarzystwo, częściowo dla zabicia czasu, częściowo w ramach terapii, rozmawiają o swoich problemach. Kiedy przychodzi pora na Inez, ta zaczyna snuć opowieść o Magnolii, knajpie z pensjonatem w dalekich Bieszczadach. To miejsce, gdzie zdarzają się małe cuda, takie jak wzajemna życzliwość i bezwarunkowa przyjaźń.
Opowieść Inez rozpoczyna się w momencie, gdy pewnego sierpniowego popołudnia w Magnolii pojawia się zjawiskowo piękna kobieta, Beata. Melduje się, idzie do pokoju, a potem wychodzi na spacer i znika bez śladu. Kilka dni później do pensjonatu przyjeżdża Daniel, jej narzeczony. Nie rozumiejąc powodu, dla którego znalazła się w tak dziwacznym miejscu, czeka, aż Beata wróci i wszystko wyjaśni. Mija miesiąc, dwa miesiące, rok... Życie w Magnolii toczy się swoim niezwykłym trybem, a świat mężczyzny staje na głowie...


5. "Kiedy pada deszcz" Lisy de Jong
Jestem chora na tę książkę już od momentu, w którym zobaczyłam ją w zapowiedziach! Książki wydawnictwa Filia czytam w ciemno. Każda jest wspaniała.

Odkąd sięgam pamięcią, Beau Bennett był moim najlepszym przyjacielem. Kochałam się w nim, zanim wszystko się zawaliło. Teraz chłopak chce ode mnie czegoś więcej, ale nie jestem w stanie mu tego dać. Wszystko się zmieniło. Chciałabym móc powiedzieć mu dlaczego, ale nie potrafię.Nie wiedziałam, jak bardzo go potrzebuję, póki nie wyjechał na studia, a ja zostałam kompletnie sama. Pewnego dnia do miasta zawitał Asher Hunt.Chłopak z ciemnymi, urzekającymi oczyma i zarozumiałym uśmieszkiem tchnął życie w to, co ze mnie pozostało. Pomógł mi zapomnieć o bólu, który więził mnie już od tak dawna. Byłam zraniona. Zostałam ocalona. Odzyskałam nadzieję. Tamtej nocy myślałam, że to koniec mojej historii, jednak teraz wiem, że był to jej nowy początek. Przynajmniej dopóki pewien sekret nie wywrócił mojego świata do góry nogami… Ponownie.

6. "Niebieskie migdały" Katarzyny Zychowskiej-Ignaciak
Chociaż opis fabuły na okładce nie brzmi jakoś wyjątkowo przekonująco, bardzo chcę przeczytać tę książkę. Już dawno chciałam poznać twórczość tej autorki, mam nadzieję, że się nie zawiodę :) 

Wbrew temu, co pokazują kolorowe magazyny i telewizja śniadaniowa, nie wszystkie kobiety rodzą się z instynktem macierzyńskim. Nie wszystkie także wracają w do formy sprzed ciąży w dwa tygodnie po porodzie. Ina jest matką niedoskonałą, lecz nie zamierza się poddawać.

Porzucona przez przystojnego prezentera telewizyjnego musi okiełznać nie tylko wrzeszczące niemowlę, lecz także nadgorliwą matkę i pełnych dobrych chęci przyjaciół, którzy usiłują ją wyswatać (podsuwając a to sadownika z aspiracjami, a to tancerza z kompleksami). Ina nie zamierza ponownie ulegać chorobie zwanej zakochaniem, lecz czy rzeczywiście już nigdy nie będzie myśleć o niebieskich migdałach?


7. "Nie do wiary!" Zuzanny Jędrzejewskiej
Mam sentyment do serii z babeczką. Chyba nie muszę mówić, dlaczego... ;) 

Chińskie przysłowie ostrzega, by uważać o czym się marzy, bo marzenia mogą się spełnić.
Eufrozyna Maliniak, dla przyjaciół Zoey, wrażliwa nauczycielka po trzydziestce, nie ma szczęścia w miłości. W przeszłości zraniona, nie potrafi zaufać, choć wciąż skrycie marzy o księciu z bajki. Za namową przyjaciółki Alicji w sylwestrową noc wykrzykuje światu swoje największe marzenie.
Od tej chwili w życiu Zoey zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki na jej drodze jeden po drugim pojawiają się mężczyźni ze snów…
Pytanie, czy są to tylko dobre sny? Czy marzenie Zoey się spełni? Czy uwolni się od przeszłości i pozwoli samej sobie zakochać się bez pamięci? Skrząca się humorem, pełna barwnych postaci i nieoczekiwanych zwrotów akcji opowieść o poszukiwaniu szczęścia.


8. "Nie ma tego złego" Katarzyny Żak
Tę książkę już czytałam, polecam, a na okładce znalazła się moja rekomendacja :) Napiszę jednak dla Was również recenzję :) 

Życie Zuzanny zmienia się o 180 stopni, gdy narzeczony porzuca ją dla innej. Zostaje jej niespłacony kredyt i puste mieszkanie, które miało być wymarzonym  gniazdkiem. Po powrocie do rodzinnej miejscowości Zuza stara się zacząć wszystko od nowa. Jako dziennikarka lokalnej gazety niespodziewanie angażuje się w rozwikłanie tajemnicy morderstwa. Pomaga jej w tym wzbudzająca respekt we wszystkich mieszkańcach panna Krystyna – błyskotliwa i ironiczna emerytka  pasjonująca się szydełkowaniem oraz… zagadkami kryminalnymi. Miasto huczy od plotek, a w plątaninie tropów niełatwo  znaleźć właściwy ślad… Czy dawne sympatie i szkolni wrogowie pomogą, czy  przeszkodzą w rozwiązaniu zagadki? Czy nieprzyjemna prawda przesłoni idealny obraz dawnych przyjaźni? „Nie ma tego złego” to zaskakująca, zabawna, a zarazem znakomicie napisana kryminalna łamigłówka. Przekonaj się sama, czy wpadniesz na właściwe rozwiązanie!


A Wy co będziecie czytać?

piątek, 3 czerwca 2016

KONKURS! "Ostatni list"





Mam dla Was dwa egzemplarze "Ostatniego listu" bestsellerowej pisarki, Marii Ulatowskiej, autorki znanych i lubianych książek kobiecych. 

Co zrobić, żeby wygrać tę książkę? Wystarczy, że zgłosicie się w komentarzu pod tym postem oraz zostawicie maila, żebym mogła poinformować Was o ewentualnej wygranej. 
Konkurs trwa od 03.06.2016 do 10.06.2016 


 Powodzenia! 


Recenzja "Ostatniego listu" na moim blogu już niebawem, ale powiem Wam, że warto tę powieść przeczytać. O czym jest? 

Czy można kochać równocześnie dwóch mężczyzn? Można. Ale czy obu można kochać tak samo?

Majka Czerska podobno ma męski charakter. A raczej męskie podejście do życia. Brać, wycisnąć, zostawić. A co tam! Wiarołomna cyniczka, egoistka, przewrotna... A może jednak marzycielka, wrażliwa, miła, serdeczna i ciepła? Jaka jest naprawdę? A może – jak w życiu – trochę taka, trochę inna… Czy zawsze życie musi być przyjemne? I czy potrafimy sobie je ułożyć tak, jak byśmy chcieli? Niektóre sprawy toczą się same, bez naszego udziału. Ale – czy możemy choć trochę wpływać na bieg rzeczy? Bohaterce tej powieści będzie dane to sprawdzić.



Regulamin konkursu
1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga Informator Czytelniczy oraz wydawnictwo Prószyński i S-ka
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Prószyński i S-ka
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest zgłoszenie się w komentarzu
4. Konkurs trwa od 3  czerwca 2016 roku do 10 czerwca 2016 roku, do godz. 23.59
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w ciągu tygodnia od zakończenia konkursu

6. Zgłosić należy się pod konkursowym postem na blogu
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi jak  anonimowi uczestnicy, którzy popiszą się imieniem/nickiem oraz podadzą adres mailowy 
8. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest obserwowanie bloga Informator Czytelniczy na blogspocie lub portalu Facebook

9. Ze zwycięzcą skontaktuję się za pomocą e-maila. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi ponowny wybór zwycięzcy.
10. W konkursie mogą brać udział osoby zamieszkałe w Polsce.
11. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

czwartek, 2 czerwca 2016

"To skomplikowane. Julie" - Jessica Park


Naukowcy już dawno dowiedli, że zauroczenie może pojawić się nagle i niekontrolowanie. Jest niezależnym od naszej woli, gwałtownym procesem zmian biochemicznych. Często wystarczy tylko raz, przez ułamek sekundy zobaczyć danego człowieka, by się nim zauroczyć. Choć to wydaje się zwariowane, ma rację bytu. Ale czy można zakochać się w kimś, kogo się nigdy nie widziało? W kimś, z kim rozmawia się tylko na czacie? 

"To skomplikowane. Julie" jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością J. Park i muszę powiedzieć, że, choć jest to książka dla zdecydowanie młodszej grupy odbiorczyń, niż ta, którą reprezentuję, (Jessica Park pisze dla nastolatek) było to spotkanie udane. Bestsellerowa pisarka "New York Timesa" niemal od początku wciągnęła mnie w dziwny i pełen niedomówień świat, w którym osadziła Julie, główną bohaterkę. Udało jej się mnie też zaskoczyć. 

"Boston, dzień pierwszy: Nie pójdę na bostońską fasolkę, bo nie jestem turystką. Jestem w pełni rezydentką, choć właściwie nie mam gdzie rezydować."

Julie przyjeżdża na studia do Bostonu, gdzie od razu okazuje się, że nie ma gdzie mieszkać. By nie koczować pod gołym niebem, na jakiś czas wprowadza się do znajomych rodziców. Ale w domu Watkinsów ewidentnie coś nie gra. Rodzice są mili, ale zabiegani i jakby nieobecni. Matt, rówieśnik Julie, jest piekielnie zdolnym studentem matematyki, ale nawet kabelek USB nawiązuje kontakty łatwiej niż on. Natomiast najmłodsza córka, Celeste wyraźnie odstaje od rówieśników i ma pewien bardzo dziwny zwyczaj… No i jest jeszcze najstarszy syn, Finn, który wydaje się być jedynym normalnym członkiem tej rodziny. Jest miły, mądry, bystry, wrażliwy, otwarty, ale... Jest też kompletnie nieosiągalny, bo Julie może porozumiewać się z nim jedynie za pomocą internetu. Ale choć Watkinsowie to wyjątkowo dziwna rodzina, Julie z dnia na dzień zgłębia ich tajemnice i staje się nierozłączną częścią tego zwariowanego systemu. Nie przypuszcza jednak, że to wszystko będzie AŻ TAK skomplikowane... 

Jessica Park stworzyła wciągającą i zaskakującą powieść o młodej dziewczynie, która na pewno przypadnie do gustu wielu nastolatkom, ale też tym bardziej dojrzałym czytelniczkom. Podczas gdy na rynku aż rodzi się od przeładowanych erotyką utworów z gatunku "New Adult", autorka proponuje mądrą, życiową, a przede wszystkim smaczna i romantyczną książkę o miłości. Jessica Park wydaje się doskonale znać i rozumieć mentalność współczesnej młodzieży, której, na szczęście, nie chodzi tylko i wyłącznie o seks, co usilnie starają się wmówić nam mass media. Wykazuje się doskonałą znajomością mentalności grupy odbiorczyń, do których pisze. Rozumie, że młode kobiety pragną przede wszystkim romantyzmu oraz dobrego humoru, i obu tych cech w "To skomplikowane" nie szczędzi. 

"To skomplikowane" to piękna opowieść o dziewczynie, która stała się nagle częścią nad podziw dziwnego systemu rodzinnego, a dodatkowo rozdarta jest między rzeczywistością, a światem wirtualnym. Przyznam, że podejście Park do tematu, który porusza, naprawdę mi zaimponowało. Udało jej się stworzyć mroczny, dziwny, a jednocześnie pełen niedomówień i tajemnic klimat zamkniętej w swoich kręgach rodziny, która z powodzeniem ukrywa swoje sekrety przed światem. Park trafnie opisuje też rozterki Julie oraz próby odnalezienia się w nowej sytuacji. Stawia wiele pytań, na które niekoniecznie sama udziela odpowiedzi, ale za to daje czytelnikowi pole do poskładania sobie historii Julie w spójną całość. No i zaskakuje, nie raz, a nawet nie dwa. Przyznam, że kompletnie nie spodziewałam się zakończenia niektórych wątków w tym utworze, co uważam za duży plus. 

"To skomplikowane" to mądra i wzruszająca książka, którą, z czystym sercem, mogę polecić każdej dorastającej dziewczynie. Ukazuje tęsknotę za romantyczną miłością, ale niesie za sobą też kilka ważnych przesłań. Jakich? Tego nie zdradzę, musicie poznać ten utwór, by się tego dowiedzieć. Powiem wam jednak jedno: w dzisiejszych czasach nie jest łatwo być nastolatką, a Jessica Park wiarygodnie oddaje to w swojej książce. 


Za egzemplarz recenzencki utworu dziękuję serdecznie: 


środa, 1 czerwca 2016

Wywiad z Magdaleną Majcher


1.     Magdo, witam cię serdecznie, jest mi niezwykle miło gościć cię na swoim blogu. Jakiś czas temu do rąk czytelników trafiła twoja debiutancka powieść, „Jeden wieczór w Paradise”. Jak się czujesz po wydaniu książki? Czy coś się w twoim życiu zmieniło?

Fot. FotoMania Paulina Mirek
Tak, zaczęłam nałogowo sprawdzać listę najlepiej sprzedających się książek na empik.com :) A tak całkiem poważnie – niewiele się w moim życiu zmieniło. Mam teraz świadomość, że udało mi się spełnić moje marzenie, ale przede mną daleka droga. Zamierzam pisać i wydawać dużo. Nadal jestem mamą i mój młodszy synek budzi mnie kilka razy w nocy, nadal zastanawiam się, jakie zakupy muszę zrobić i nadal walczę z czasoprzestrzenią. Łączę pracę w charakterze copywritera, bloga i wychowanie dzieci z pisaniem książek.
wchodzić do księgarni tylko po to, by sprawdzić, czy jest tam dostępna moja powieść.

2.       Jak to się stało, że zaczęłaś pisać?

Robiłam to od zawsze. Już jako dziecko uwielbiałam pisać bajki, opowiadania czy później scenariusze do telenowel. JMarzenie o napisaniu własnej książki towarzyszyło mi właściwie od zawsze. Pytanie nie brzmiało „czy?”, ale „kiedy?” to zrobię.

3.       Jak wyglądała praca nad debiutancką powieścią? Co było inspiracją, do jej napisania?

To nie jest mój pierwszy skończony tekst. Napisałam bardzo trudną, smutną i emocjonalną powieść. Kilka osób czytało tę książkę i spotkałam się z samymi pozytywnymi opiniami, jednak rynek rządzi się, niestety, swoimi prawami i nie udało mi się wydać tej powieści. „To za trudny temat”, „współczesnego czytelnika nie zainteresuje taki dramat” – takie odpowiedzi od wydawnictw były na porządku dziennym. Moja powieść to opis rozpadu małżeństwa po śmierci 6-tygodniowego dziecka. Poruszam w niej ważny temat nagłej śmierci łóżeczkowej, jednak wydawcy zdecydowanie stawiają dziś na komedie i romansidła. Nie jest łatwo wydać tak trudną i bolesną powieść, jak moja, dlatego szybko zrozumiałam, że muszę pisać bardziej komercyjnie, jeśli chcę zaistnieć na rynku. Gdzieś po głowie chodził mi pomysł, żeby napisać książkę o nieszczęśliwej mężatce, która spotyka dawną miłość. Myślę, że większość kobiet ma swojego Konrada. Faceta, który kiedyś był ich słabością, chociaż jego pojawienie się nigdy nie wróżyło niczego dobrego. Bo kobiety, no cóż, pragną zmieniać mężczyzn i zbawiać świat. Chciałam pokazać, że nie tędy droga, a przy okazji poruszyć ważny temat profilaktyki zdrowotnej. Nie będę pisać romansideł z przesłodzonym i wymuszonym happy endem, jednak musiałam dostosować się do panujących na rynku reguł. Idę trochę pod prąd, w mojej nowej powieści również poruszam trudne tematy, ale uważam, że takie książki także są czytelniczkom potrzebne.

4.       W swojej książce piszesz o zmianach. Czy zmiany zawsze są dobre?

Nie, czego najlepszym przykładem jest Marianna. Uważam, że czasem lepiej popracować nad tym, co „stare” i zaczęło szwankować, znaleźć nić porozumienia, niż za każdym razem, kiedy coś nam się nie spodoba, zabierać swoje zabawki i iść obrażonym bawić się do innej piaskownicy.

5.       Główna bohaterka twojej powieści, Marianna, to uosobienie współczesnej kobiety. Stawia na pierwszym miejscu dom i rodzinę, zapominając o swoich pragnieniach i potrzebach. Lubisz ją? Macie jakieś cechy wspólne?

Uwielbiam w Mariannie wszystko, począwszy od imienia, a skończywszy na wadach. J Mam dwóch synów, uważam, że męskie imiona w większości są nieciekawe, więc spełnię się jako autorka w nadawaniu żeńskim postaciom pięknych imion. :)
Myślę, że nie tylko Marianna, ale również Ania czy Natalia mają kilka moich cech, chociaż chciałabym oddzielić prawdę od fikcji grubą kreską. Mój mąż po ukazaniu się książki zaczął mnie zadręczać pytaniami, czy nie tęsknię za swoją dawną miłością i czy nie mam romansu. J Marianna odziedziczyła po mnie miłość do Bałtyku i gorącej czekolady. Koniec. Nie mam romansu i nie jestem znudzona swoim małżeństwem. :)

6.       Podejmujesz w książce szereg ważnych społecznie tematów. Co chciałaś przekazać czytelniczkom, pisząc tę powieść?

Nie chcę zdradzać za dużo, aby nie zepsuć czytelniczkom frajdy z odkrywania lektury. Odsyłam do znajdujących się na końcu książki podziękowań, gdzie przekazuję kilka słów od siebie.
Myślę, że „Jeden wieczór w Paradise” to historia o tym, że… zawsze może być gorzej. Zachęcam czytelniczki, by dostrzegły pozytywne strony swojego życia i uważały na to, o czym marzą, gdyż to… może się spełnić.

7.       Co było dla ciebie podczas pisania „Jednego wieczoru w Paradise” najłatwiejsze, a co najtrudniejsze?

Fot. FotoMania Paulina Mirek
Jestem mamą dwóch synów, w tym 15-miesięcznego wrzaskuna, który w momencie, kiedy rozpoczęłam pracę nad „Jednym wieczorem w Paradise”, miał 6 miesięcy i zawsze był typem dziecka „high need baby”. Najtrudniej jest mi znaleźć czas. Mam mnóstwo pomysłów, tylko wciąż za mało czasu, aby je wszystkie zrealizować. Paradoksalnie podczas pracy nad „Jednym wieczorem w Paradise” było mi łatwiej, gdyż byłam na urlopie macierzyńskim, a teraz od kilku miesięcy pracuję, w prawdzie zdalnie, w domu, ale, proszę uwierzyć, to wcale nie jest takie proste i super komfortowe. :)

8.       Na rynek literacki trafiają co roku tysiące nowych tytułów. Co wyróżnia twoją książkę na tle innych?

Brak przesłodzonego happy endu. Jako czytelniczka nie znoszę sytuacji, w której autor czy autorka maksymalnie komplikuje życie swoim bohaterom, a potem nagle ciach, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Poza tym myślę, że moja powieść jest mocno osadzona w realiach.

9.       Poza byciem bloggerką i pisarką, jesteś jeszcze żoną, mamą, a na dodatek pracujesz! Jak udaje ci się łączyć te dziedziny życia? Nie jesteś tym wszystkim zmęczona?

Jestem, dlatego już odliczam dni do wyjazdu na wakacje nad Bałtykiem. Jeszcze tylko 3 tygodnie. :)
A jak udaje mi się łączyć? Niestety, nie ma możliwości, aby wszystko idealnie współgrało ze sobą, dlatego pojawiają się zgrzyty. Chciałabym więcej pracować wieczorami, a najczęściej jestem tak zmęczona, że padam o 22…

10.   O czym marzy Magdalena Majcher?

Starzeję się, bo na tę chwilę marzę jedynie o całodniowym pobycie w SPA i zabiegach odnowy biologicznej. :)

11.   Nie mogę nie zapytać też o twoje plany literackie. Piszesz coś? Możemy spodziewać się kolejnych książek?

Moja kolejna powieść jest już ukończona i czekam na decyzję wydawcy. Po powrocie z wakacji ruszam z nowym projektem, a w głowie mam już kilka kolejnych pomysłów.

12.   Magdo, bardzo dziękuję ci za rozmowę i poświęcony czas. Niezmiernie miło było dowiedzieć się czegoś więcej zarówno o tobie, jak i o twojej książce. Życzę ci wielu literackich sukcesów, jak najwięcej czasu na pisanie i niekończących się inspiracji!


Dziękuję za rozmowę.