sobota, 18 marca 2017

Czytaj, a zestarzejesz się z klasą.


W najbliższym czasie szykuje mi się kilka spotkań z młodzieżą gimnazjalną i licealną (zresztą kolejnych już), podczas których będę opowiadała o swojej przygodzie z książkami, ale też i  z czytaniem w ogóle. Zwykle zachęcam tych młodych ludzi do sięgania po książki i podsuwam im ciekawe pozycje, na które warto zwrócić uwagę, ale tak sobie pomyślałam, że mój przyszły zawód zobowiązuje i powinnam opowiadać tej młodzieży również o wpływie czytania na mózg. Postanowiłam więc zgłębić wiedzę na ten temat, żeby trochę biednych uczniów postraszyć i wiecie co? Nieczytający mają strasznie ubogie życie, wiadomo, ale przyszłość która ich czeka… Cóż. Starość ludzi, którzy nie czytają książek, naprawdę nie jawi się w jasnym barwach. Wręcz przeciwnie.

Poza tym, że czytanie wpływa na naszą inteligencję emocjonalną (rozumienie stanów emocjonalnych swoich i cudzych oraz zdolność adekwatnego reagowania do sytuacji), poprawia nasze samopoczucie (jeśli np. czytamy jakiś cudowny romans), wzmaga empatię (rozumienie emocji ale i umiejętność wczuwania się w to, co przeżywa druga osoba), uczy, wzbogaca słownik, pobudza wyobraźnię, to również spowalnia zaburzenia wielu funkcji poznawczych w późniejszym wieku – co musi być szalenie ciekawe z punktu widzenia nie tylko psychologów, ale i innych badaczy zajmujących się mózgiem. Naukowcy z Chicago przebadali swego czasu około 300 osób. Najpierw kwestionariuszowo, żeby dowiedzieć się, ile czytają i jak funkcjonują poznawczo, a pośmiertnie nawet  przebadano im mózgi szukając przede wszystkim ubytków mogących świadczyć o np. demencji, czy  innych zaburzeniach funkcji poznawczych. Wyniki tych badań są zaskakujące – u osób, które dużo czytały (w artykule, który znalazłam nie była podana konkretna liczba książek), tempo zaniku pamięci było wolniejsze o ok. 30% niż u osób, które nie czytały książek. Dla kontrastu – istnieją liczne badania potwierdzające, że długie oglądanie telewizji lub ślęczenie przed komputerem zabija nasze szare komórki tworząc, dosłownie, dziury w mózgu, a tym samym osłabiając naszą pamięć, czy koncentrację.

Śmiało można więc wysnuć wniosek, że współczesne społeczeństwo dąży do autodestrukcji. Zamiast czytać oglądamy migające na ekranach obrazki. A czytanie nie jest wcale bolesne! Nie zazdroszczę więc pokoleniu, które będzie opiekowało się nami na starość. Ani trochę. Szkoda tylko, że nikt jeszcze nie wpadł na pomysł przepisywanie książek na receptę w ramach profilaktyki walki z demencją czy Alzheimerem. Kto wie, może coś by to pomogło? Zaszkodzić na pewno by nie zaszkodziło. 

1 komentarz:

  1. Jak widać, czytanie to samo zdrowie (no dobra, może oczy czasem na tym cierpią, ale ekran nie lepszy) i wiele innych korzyści można z tego czerpać. Nie ukrywam, sama przeżywam teraz kryzys i czytam bardzo, bardzo mało, prawie w ogóle, ale wiem, że niedługo uda mi się to przezwyciężyć :D
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń