sobota, 15 kwietnia 2017

"Koma" - K. Zyskowska-Ignaciak, W. Chmielarz


Współczesna historia Romea i Julii. 


Czekałam na tę książkę. Kiedy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach na stronie wydawnictwa, od razu zapragnęłam ją mieć. Przyciągała mnie zarówno okładka, jak i opis znajdujący się na czwartej stronie oraz nazwiska autorów, które są gwarantem dobrej lektury. Lubię literackie duety i byłam bardzo ciekawa, co mają do zaoferowania Zyskowska-Ignaciak i Chmielarz. Wszystko to sprawiło, że zabrałam się za lekturę, gdy tylko wyjęłam książkę z koperty. Czy jestem usatysfakcjonowana? Bardzo. "Koma" jest wyjątkowa i zupełnie inna od książek, do których przyzwyczaiły nas polskie autorki. To nie jest kolejny obyczaj. Powiedziałabym nawet, że możemy postawić tę książkę na półce z literaturą piękną, co, niewątpliwie, jest jej wielką zaletą. 

Małe miasteczko. Na komisariacie policji zjawia się starsza kobieta, która zgłasza zaginięcie syna - prymusa z okolicznego liceum ubiegającego się o przyjecie na Akademię Sztuk Pięknych. Niemal w tym samym czasie do szpitala trafia pani burmistrz Ewa Kapica. Mąż znajduje ją nieprzytomną na kanapie w salonie i od razu interweniuje, choć niestety, jest już za późno i kobieta zapada w śpiączkę. Wszystko wskazuje na próbę samobójczą, lecz w bagażniku samochodu pani burmistrz policja niespodziewanie znajduje łopatę oraz ślady czyjejś krwi. Czy te dwie sprawy coś łączy? I jak daleko można posunąć się w imię miłości? 

Na okładce "Komy" widnieje bardzo trafnie dobrane hasło: "Kobieta i mężczyzna, współcześni Romeo i Julia, małe, senne miasto i wielkie uczucie, które wymyka się konwenansom. Piękna opowieść, inspirowana najwspanialszą historią miłosną wszech czasów." Prawdę mówiąc te dwa zdania zawierają niemal wszystko, co warto powiedzieć o tej książce, by nie odebrać czytelnikowi przyjemności płynącej lektury. "Koma" to dojrzała, dobrze opowiedziana historia kilku trudnych miłości, będąca jednak nie tylko romansem, ale w pewien sposób i kryminałem. Śledząc efekty policyjnego dochodzenia poznajemy kilkoro zwykłych, niczym nie wyróżniających się ludzi, którzy zupełnie stracili głowę dla miłości, co popchnęło ich do czynów, o które z pewnością wcześniej by się nie posądzali. Ale czy każde uczucie nie ma w sobie czegoś z szaleństwa?

Mówiąc o tej książce, nie można pominąć strony językowej. Naprawdę rzadko zdarza mi się ostatnio zetknąć z tak piękną i dopracowaną prozą, jak w tym przypadku. Czytając "Komę" nie spotykamy się z prostym, potocznym językiem, ale miejscami niemal prozą poetycką, którą czyta się niczym wiersz. Czasem aż zatrzymywałam się na chwilę nad pewnymi sentencjami, by przemyśleć ich treść i zaznaczałam sobie niektóre cytaty, z myślą, że kiedyś na pewno do nich wrócę. Historia Ewy, Szymona i Karola jest też niewątpliwie bardzo dobrze opowiedziana. Jestem zdania, że nie sztuką jest wymyślić oryginalną historię - nie czarujmy się, chyba napisano już o wszystkim, lecz opisać ją w sposób, który zaskoczy czytelnika, namiesza mu w głowie i zaintryguje. Autorom "Komy" z pewnością się to udało. Książka trzyma w napięciu i choć momentami opisy bardzo spowalniają akcję, i tak nie możemy doczekać się tego, jak skończy się ta historia. I choć wcale nie kończy się spektakularnie, to nic - to wciąż dobrze opowiedziana i napisana pięknym językiem historia zakazanej miłości, która jest tak uniwersalna, że na dobrą sprawę mogłaby wydarzyć się wszędzie. 

Nie jestem tylko pewna, czy "Koma" spodoba się fankom literatury, o której mówi się, że "otula niczym ciepły koc" albo "rozgrzewa, niczym herbata z cynamonem". Próżno w niej szukać pełnej emocji i wzruszeń historii o dwójce ludzi, którzy zakochują się w sobie i brną przed siebie mimo przeciwności. "Koma" jest inna, trudniejsza, bardziej wymagająca. Wciąż opowiada jednak o miłości. Z tym, że zakazanej, trudnej i popychającej w stronę granic, których lepiej nie przekraczać. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu: 





3 komentarze:

  1. Książka porusza ciężki temat.. Ostatnio oscylowałam w sielankowo-kryminalnych klimatach, więc czas przeczytać coś innego. Będę ją mieć na oku.

    Pozdrawiam

    I feel only apathy

    OdpowiedzUsuń
  2. To dobrze, że autorzy stanęli na wysokości zadania. Twórczość K. Zyskowskiej-Ignaciak znam i bardzo lubię. Jestem ciekawa, jakie wrażenie wywrze na mnie "Koma".

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka rzeczywiście przyciąga wzrok. A i opis na okładce również. Bardzo chętnie przeczytam, bo o ile lubię jak powieść "otula mnie niczym koc", to takie historie cenię bardziej :)

    OdpowiedzUsuń